Ogród japoński Siruwia

Górskie wyprawy w psim towarzystwie to trudny temat. Nawet tam, gdzie czworonogi są mile widziane, na górskich szlakach nie można zwolnić psa ze smyczy ze względu na obecność dzikiej zwierzyny, która jest u siebie i zasługuje na szacunek ze strony turystów. Z tego względu – obok długich wędrówek i okazji do wspinaczki – warto poszukać nietypowych rozrywek, które zapewnią psu trochę nowych wrażeń i sprawią, że na kwaterę wróci zmęczony jak nigdy dotąd. Kierując się właśnie tą myślą trafiliśmy do ogrodu japońskiego Siruwia, mieszczącego się w samym sercu Karkonoszy.

ogrodjaponski_frontOgród japoński Siruwia znajduje się w Przesiece, pomiędzy Szklarską Porębą a Karpaczem. O jego istnieniu dowiedzieliśmy się jeszcze w podróży, dzięki rozmieszczonym przy drodze znakom reklamowym. Informacja o takiej atrakcji turystycznej – z pewnością zdecydowanie przyjemniejszej dla oka niż mini zoo, czy park z plastikowymi dinozaurami – od razu wzbudziła nasze zainteresowanie. Nie byliśmy wprawdzie pewni, czy zostaniemy wpuszczeni na teren ogrodu z dwoma psami, postanowiliśmy jednak zaryzykować. Siruwia mieści się niedaleko Wodospadu Podgórnej, więc przy okazji wizyty w tym pięknym miejscu zdecydowaliśmy się zejść ze szlaku i spróbować szczęścia. Ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że łagodny czworonóg na smyczy jest w Siruwii mile widziany, co więcej nie potrzebuje biletu – ludzie natomiast prawo wstępu w progi ogrodu nabywają w cenie 15 zł.

ogrodjaponski_1Siruwia zajmuje 1,5 hektara. Na tej niewielkiej przestrzeni jakimś cudem udało się zmieścić siedem stawów, strumienie, 6-metrowy wodospad, sporych rozmiarów altanę, liczne ławki, sprzyjające kontemplacji przyrody w pozycji siedzącej oraz, rzecz jasna, całe mnóstwo roślin ozdobnych. Pomiędzy różaneczniki, byliny i rozmaite iglaki powtykano kamienne rzeźby, mające przywołać na myśl skojarzenia z odległą Japonią. Według przeznaczonej dla turystów ulotki cała konstrukcja została zaplanowała zgodnie z zasadami oryginalnej, japońskiej sztuki projektowania ogrodów. Trudno ocenić, czy to rzeczywiście prawda, jednak wydaje mi się, że Siruwia niespecjalnie oddaje klimat prawdziwej japońskiej egzotyki, chociaż z pewnością jest tam całkiem ładnie. Koneserzy kultury Kraju Kwitnącej Wiśni z czystym sumieniem mogą ominąć to miejsce – chyba, że podróżują nie tylko w towarzystwie dwunogów. Dla opiekunów szczeniąt i młodych psów wizyta w Siruwii może bowiem okazać się cennym doświadczeniem. To doskonałe miejsce do socjalizacji!

ogrodjaponski_ogolne_3ogrodjaponski_ogole_1ogrodjaponski_ogolne_4Kiedy kręciliśmy się po ogrodzie Tytanię najbardziej interesowała możliwość zmoczenia rudego futra w jednym z licznych zbiorników wodnych, nie ma wszak nic lepszego niż zakończona wodowaniem wycieczka. Suka pozostawała zupełnie niewzruszona wobec możliwości chodzenia po drodze wysypanej małymi kamyczkami, balansowania na dużych gładkich głazach, czy wspinania się po drewnianych schodach. Oferowane przez Siruwię atrakcje nie zrobiły na niej szczególnego wrażenia. Meh. Been there, done that.

ogrodjaponski_2ogrodjaponski_7Gambit – ze względu na swoje niewielkie jeszcze życiowe doświadczenie – skorzystał z wycieczki zdecydowanie bardziej. Z zaciekawieniem spacerował po murkach z dużych, jasnych kamieni. Z przyjemnością wąchał trzciny i wysokie trawy, których nigdy wcześniej nie widział ani w rodzinnej Austrii, ani w Polsce. Brodził też w wąskim cieku wodnym pomiędzy kamieniami oraz wspinał się po drewnianych schodach do górującej nad ogrodem altany. Przekonał się także, że chodzenie po mokrych głazach nie należy do fajnych czynności, nawet kiedy asystuje w tym pańcia wspierana mocą parówki. Impreza była przednia.

ogrodjaponski_3ogrodjaponski_6ogrodjaponski_5ogrodjaponski_4Jesteście w Krakonoszach i chcielibyście pokazać psu jakieś nietypowe miejsce? Wybierzcie się do Siruwii. Ogród, nawet jeżeli nie jest tak bardzo japoński jak sugeruje to jego nazwa, to świetne miejsce do socjalizacji. Siruwia to nie tylko rośliny ozdobne, ale przede wszystkim nowe faktury pod łapami i nietypowe zapachy pod nosem, a co za tym idzie mnóstwo wrażeń.

Informacje praktyczne:
Ogród japoński Siruwia
Adres: ul. Brzozowe Wzgórze 8B, Przesieka
Strona internetowa: siruwia.pl
Cena biletu: 15 zł

  23 komentarze do tekstu: „Ogród japoński Siruwia

  1. 28 sierpnia 2015 at 16:07

    Urzekające miejsce. No i świetnie, że można wejść tam z psem. 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      30 sierpnia 2015 at 23:28

      To prawda, bardzo przyjemnie się tam spaceruje. Oczywiście, pies musi być na smyczy i nie powinien być agresywny, sądzę jednak, że żaden ogarnięty opiekun psa nie powinien mieć w Siruwii problemów. 🙂

  2. Duti
    30 sierpnia 2015 at 07:49

    Brakuje jeszcze zdjęć padłego ze zmęczenia Gambita po powrocie 😉

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      30 sierpnia 2015 at 23:29

      Nie chcieliśmy go już męczyć zdjęciami po powrocie do ośrodka. To w ogóle był dla niego wyjazd pełen wrażeń. 😉

  3. 30 sierpnia 2015 at 22:34

    Super !
    Zapraszamy do nas ! :3
    http://nie-straszny-kundel.blogspot.com/
    Pozdrawiamy
    B&A

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      30 sierpnia 2015 at 23:30

      Cześć, Oliwio! Cieszę się, że tekst Ci się spodobał, pragnę jednak poinformować Cię, że kolejne spamerskie, pozbawione treści komenatrze będę usuwać. Pozdrowienia!

  4. 31 sierpnia 2015 at 12:06

    Młody nabiera koloru gorzkiej czekolady, cudnie! Ogromnie jestem ciekawa jak szczyl wyrośnie 🙂 Widzę, że szelki nie doszły? ;/ Sorki za polecenie, nigdy nie miałam takich problemów :/

    Troszkę zazdroszczę Wam blogerskiego zlotu, muszę się w końcu zebrać w sobie 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      31 sierpnia 2015 at 12:18

      Prawda, teraz wszedł w taki stan, w którym strasznie mi się podoba, zarówno pod względem budowy, jak i koloru. Aż szkoda, że musi dorosnąć. 😉 Szelki, niestety, nie doszły – firma wysłała je w piątek, więc w Warszawie były we wtorek, kiedy za sobą mieliśmy już połowę drogi do karkonoszy – pewnie minie spoooro czasu, nim zdecyduję się kolejny raz na jakieś psie ręcznie robione gadżety, bo takie okłamywanie klienta uważam za skandaliczne. :/

      Gosiu, może w takim razie zapakujesz w samochód pieseczki i męża i skoczycie do Wisły pod koniec września? :>

      • 1 września 2015 at 09:34

        A który koniec września? 🙂 Bo 26-27 weekend, mamy obidjensy z Kamilą Buryn…

      • P.
        1 września 2015 at 21:26

        Właśnie wtedy – Wisła jest 26.09

  5. Pies do kwadratu
    Pies do kwadratu
    2 września 2015 at 09:41

    No to wygląda na to, że się miniemy, bo dogtrekking w Wiśle, jak napisał P., to właśnie ostatni weekend września. 🙁 Ale, ale! Zazdroszczę obidjęsów z Kamilą!

    • 2 września 2015 at 20:20

      Też się cieszę, bo kurczę, jakby nie patrzeć śmietanka obidjensowa i to w Śląskich progach (i oprócz tego będzie stoisko Rauki wiem, bo pytałam :D), więc już odkładam pieniądz 😀

  6. 2 września 2015 at 20:20

    *śląskich, poniosło mnie z lokalnym patriotyzmem 😀

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      4 września 2015 at 10:07

      Patriotyzm lokalny zawsze spoko – ja strzelam focha, jak ktoś mówi, że Kraków na starówkę. 😛

  7. 2 września 2015 at 22:38

    Dobrze wiedzieć, że w Polsce jest coraz więcej psioprzyjaznych miejsc. Nawet jeżeli ten ogród jest mało japoński – co za różnica, dla psów na pewno żadna, a mają dodatkowe atrakcje. 😉

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      4 września 2015 at 10:07

      No wałśnie z takiego samego wyszłam założenia, chociaż pewnie gdyby moje zainteresowanie japońszczyzną wciąż utrzymywało się na takim samym, wysokim poziomie, jak lata temu pewnie czułabym się nieco oburzona.

  8. 2 września 2015 at 23:59

    Biję się w pierś i żałuję, że tam nie poszliśmy. Ale jakoś nie było czasu, tyle tematów do obgadania! Za rok koniecznie wpadamy do Siruwii obsikać wszystkie krzaczki 😉 tak swoją drogą, to bardzo fajnie, że można odwiedzić ogród z psem. Wydaje mi się, że teraz większość właścicieli, którzy zabierają ze sobą psy gdziekolwiek dalej niż wokół bloku, raczej nie pozwoli psu narobić na środku kwiatu lotosu czy nasikać do fontanny 😉

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      4 września 2015 at 10:09

      Bohun pewnie i tak nie zwróciłby uwagi na te wyrafinowane roślinki i oczka wodne. 😉
      Swoją drogą, też wydaje mi się, że jak ktoś już wychodzi z psem gdziekolwiek dalej niż na standardowy spacer to jest na tyle świadomym opiekunem, że jego pies albo jest fajnie ułożony albo człowiek doskonale wie, jak i kiedy należy kontrolować jego zachowanie.

  9. 4 września 2015 at 08:00

    Ja też wszędzie zabieram moje stado wraz z sobą. Wiem, jaki to jest problem, tym barzdziej w miejscach, gdzie nie wolno psów puszczać luzem.
    Ostatniej zimy byłyśmy w beskidach, co omal nie skończyło się tragicznie; zboczyłyśmy ze szlaku a ciężki śnieg oblepił futro Szaki, 10 letniej mieszanki bordera tak, że musiałam gołymi rękami i scyzorykiem odcinać zamarznięte bryłki lodu z jej sierści. Bałam się że zamarznie, bo w pewnej chwili położyła się i nie chciala wstać. Na szczęście taka ekstrema u nas rzadko.
    Jeżeli ciekawi Was historia psów oraz behawiorystyka, to polecam bloga Dog Blog na psią łapę http:// yasmeenphulpoto.blogspot.com
    Pozdrawia,!

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      4 września 2015 at 10:11

      O kurczę, rzeczywiście, w Beskidach spotkała Was mrożąca krew w żyłach przygoda. Ja chyba jednak wolę góry latem – mam do gór wiele szacunku, a że nie uprawiam żadnych sportów zimowych poza jeżdżeniem na łyżwach zdecydowanie bezpieczniej czuję się z daleka od szczytów, gdy jest śnieg i mróz.

  10. 4 września 2015 at 08:04

    Jeżeli szukacie „psioprzyjaznych a ciekawych miejsc na śląsku, to polecam odwiedzić Etno Muzeum, w Rudach (okolice Rybnika) podam adres, bo trudno w skrócie opisać:
    Zaczarowanachata.pl

  11. 14 września 2015 at 15:05

    bardzo fajne miejsce, musimy się tam koniecznie wybrać!

  12. 20 lipca 2016 at 17:09

    Nu m-am suparat, chiar deloc, dar sunt satul de cat vad pe tembeliziuni, aparitiile parasutelor, incat sa-mi provoace greturi “instant” cand le vad numele scris, chiar si in gluma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.