Gambit: pierwszy rok

Swoją karierę w Polsce Gambit rozpoczął z przytupem. W kręgu jego zainteresowań mieściły się jedynie dwie czynności: wylewanie z siebie hektolitrów moczu na drewnianą podłogę w wynajmowanym mieszkaniu i podgryzanie Tytanii. Nasz pierwszy dzień upłynął mi więc na bieganiu po schodach ze szczeniakiem pod pachą, ronieniu gorzkich łez w rude futro i desperackim przepraszaniu Tytanii za sprowadzenie do domu małego, czekoladowego potwora. Piękny start, nie ma co. Na szczęście, P. interweniował i sprowadził wsparcie w postaci Doroty, która postawiła mnie do pionu, a do tego, jak zawsze przypadku moich psów, miała absolutną rację. Teraz, gdy nieuchronnie zbliżają się pierwsze urodziny Gambita, mogę powiedzieć, że jest zwierzęciem bajecznie prostym w obsłudze.

pierwszezdjecierazem

Pierwsze wspólne zdjęcie: Gambitowy tata się tula, a sam szczeniak ma mnie w głębokim poważaniu.

Gambit ma rok. Rok! Nie wiem, kiedy to minęło. Czasem mam wrażenie, że zupełnie nic w tym czasie z psem nie zrobiłam, innym razem, że udało mi się naprawdę nieźle ten okres wykorzystać. Z pewnością jednak, niejako obok moich szkoleniowych zapędów, Gambit zdążył dorosnąć pod każdym względem, zarówno fizycznym jak i psychicznym.

Fizycznie rozwinął się wspaniale, a moje obawy związane z tym, że wyrośnie na potężnego, ciężkiego psa bezpowrotnie odeszły w niepamięć. Obecnie ma 53 cm w kłębie, waży 18,6 kg. Wygląda więc na to, że będzie naprawdę zgrabnym chłopcem, który ostatecznie, jako dorosły, w pełni rozwinięty samiec zmieści się w moich wymarzonych wzrostowo-wagowych granicach. Znaczy się, po prostu będzie na tyle kompaktowy, abym mogła go bez problemu łapać i podnosić tak w sportowych jak i codziennych sytuacjach oraz upychać na kolanach w razie wielkiego tłoku w komunikacji miejskiej. Wyrósł także ze stylówki „na mokrego szczura”, którą prezentował, jako półroczny dzieciak i obsypał się futrem. Ma dobrej jakości sierść, która nieźle radzi sobie w kontakcie z wodą i brudem. Do tego jest jej dokładnie w sam raz – ani za mało, ani za dużo. Gambit nie wygląda jak łyse kolano, ale daleko mu też do nabitego futrem bieszczadzkiego niedźwiedzia. Na moje oko to po prostu umiarkowany, fajny pies.

prawieroczek

Piękny, co?

Rozum podpowiada mi, że owczarki australijskie potrafią być naprawdę trudnymi psami. Wiem, że są egzemplarze, które ciężko wychować i nauczyć zasad miłego, codziennego życia. Jednocześnie jednak serce i moje osobiste doświadczenia mówią coś zupełnie przeciwnego: Gambit to zwierz niesamowicie przyjemny w obsłudze, taki z którym po prostu dobrze jest żyć. Bardzo mnie to cieszy, bo uważam, że tego iż pies nie potrafi odnaleźć się w codziennej rzeczywistości nie rekompensują nawet wybitne osiągnięcia sportowe.

To pies, do którego mogę mieć zaufanie i na którym mogę podlegać. Jeździ autobusem, tramwajem, pociągiem, samochodem. Chodzi na spacery i treningi do parków, lasów, na miasto, do knajpy, w odwiedziny do znajomych. Nie twierdzę, że zawsze, w każdej sytuacji zachowuje się idealnie, muszę jednak przyznać, że jeszcze nie udało mu się naprawdę poważnie zawieść zaufania, którym go obdarzam. Na moją prośbę ignoruje zaczepiających go ludzi, a dzięki konsekwentnej pracy coraz częściej sam oferuje mi kontakt, gdy na horyzoncie pojawia się inny pies. Jednocześnie – mimo wymagań, jakie przed nim stawiam – z natury jest naprawdę pozytywnym, bardzo przyjaznym stworzeniem. Kocha się przytulać, tarzać z człowiekiem po dywanie i lizać po twarzy.

W domu jest całkowicie bezproblemowy – w czterech ścianach zajmuje się głównie spaniem. Nie szczeka, ani nie próbuje bronić nas przed przechodzącymi po klatce schodowej sąsiadami. Nic nie robienie jest zresztą czymś, co wychodzi mu doskonale i co bardzo sobie u niego cenię. Przykładowo, potrafił przetrwać ponad dwa tygodnie krótkich, wyłącznie fizjologicznych spacerów bez chodzenia po ścianach i suficie.

Ku mojej nieskrywanej radości jak na razie testosteron wydaje się nie mieć wpływu na jego postrzeganie świata – Gambit nie wchodzi w konflikty z samcami, nie próbuje nachalnie zalecać się do suczek i jest w ogóle nie-samczym samcem. Oby jak najdłużej!

Często patrząc na osiedlowe burki, których życie kręci się wokół krótkich wyjść dookoła bloku i pełnej miski w kuchni, a które jednocześnie nie sprawiają swoim właścicielom większych problemów zastanawiałam się, skąd właściwie biorą się takie psy. Takie zwyczajne, bezproblemowe reksie, łapa za łapą wlokące się za swoimi ludźmi i grzecznie siedzące obok ławki w parku. Teraz już to wiem.

Migawki z treningu z Małgorzatą Bartoszewską i kolejnej niezapomnianej wizyty w Krakowie.

Migawki z treningu z Małgorzatą Bartoszewską i kolejnej niezapomnianej wizyty w Krakowie.

Nie da się jednak ukryć, że Gambit nie jest psem, który powinien prowadzić taki „siedzący” tryb życia, toteż ważnym elementem jego codzienności jest sport – przede wszystkim obedience. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z naszej współpracy w posłuszeństwie sportowym. Często też słyszę od zdecydowanie bardziej doświadczonych w tej materii osób, że mam fajnego, inteligentnego bordera (Hihi, tak, tak.) o świetnym wyrazie pracy, wygląda więc na to, że to zadowolenie nie jest li tylko efektem ślepej, matczynej miłości.

To miękki pies, z jednej strony podatny na korekty (bywa, że za bardzo), z drugiej natomiast potrzebujący mojego entuzjazmu i radości podczas treningów. To właśnie moja postawa najlepiej utwierdza go w przekonaniu, że robi dokładnie to, czego od niego wymagam. Naprawdę ładnie pracuje, kiedy wie, o co mi chodzi i szybko zaczyna oferować wyuczone zachowania. Jednocześnie, nie jest typem kombinatora. Gdy nie rozumie zadania, nie próbuje samodzielnie szukać rozwiązania problemu, tylko czeka na moje wskazówki i frustruje się, jeżeli nie przyjdę mu z pomocą.

Początkowo był bardzo nastawiony na nagrodę spożywczą. Jedzenie dalej jest sensem jego życia, jednak udało mi się wspaniale rozkręcić go zabawkowo. Jeszcze nie przechodzi całkowicie płynnie od smakołyków do szarpania się zabawką, ale podczas treningów coraz częściej mogę nagradzać go tym, co uznam za najbardziej korzystne w danym momencie. Balans w nagradzaniu nagle nie wydaje mi się już mitycznym zjawiskiem, o którym wszyscy słyszeli, ale tak naprawdę nikt go nigdy nie widział.

Umie koncentrować się na robocie w nowych miejscach i pracuje bez względu na okoliczności przyrody – niestraszne mu zarówno zawody, na których zaraz obok ringu gra się w piłkę, jak i trening tuż obok stacji metra, czy w samym centrum miasta.

Myślę, że przez ten czas, który spędziliśmy razem zdołałam nie tylko zbudować z Gambitem silną więź opartą na wzajemnym zaufaniu i szacunku, ale także wypracować w miarę solidne podstawy do dalszej pracy w obedience. Teraz w naszym własnym, spokojnym tempie dłubię z nim kolejne ćwiczenia z nadzieją, że kiedyś uda się nam osiągnąć poziom odpowiedni do startu w oficjalnych zawodach. W przerwach od treningów oglądamy razem seriale leżąc na kanapie i chodzimy na długie spacery. Zarówno praca, jak i zwyczajne przebywanie z tym z nim sprawiają mi ogromną radość. Być może nie szukałam dokładnie takiego psa, z pewnością jednak dokładnie takiego potrzebowałam. Gambit jest, po prostu, tak bardzo mój.

Z okazji pierwszych urodzin Gambita, które będziemy obchodzić dokładnie 10 kwietnia, czeka na Was na moim kanale na YouTube krótki filmik. Nie zapomnijcie włączyć opcji HD, a po obejrzeniu kliknąć guziczka „Subscribe”!

  25 komentarzy do tekstu: „Gambit: pierwszy rok

  1. 8 kwietnia 2016 at 10:05

    Ogonek jak pracuje <3

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      8 kwietnia 2016 at 17:27

      Kocham strasznie jego wyraz pracy w obi. <3

  2. 8 kwietnia 2016 at 10:11

    „Często patrząc na osiedlowe burki, których życie kręci się wokół krótkich wyjść dookoła bloku i pełnej miski w kuchni, a które jednocześnie nie sprawiają swoim właścicielom większych problemów zastanawiałam się, skąd właściwie biorą się takie psy.” Mam to samo! Największym fenomenem są da mnie burki osiedlowych menelików. Zawsze obok nich, idealnie przy nodze, wpatrzone w swojego pana jak w pęto pasztetowej, z przywołaniem wprost idealnym. Pytam się, jak! 😛
    Wszystkiego naj, naj na następny wspólny rok i gratuluję osiągniętych już sukcesów 🙂

    • 8 kwietnia 2016 at 14:34

      Ja również od dawien dawna zadaję sobie to pytanie. Może Dominika będzie łaskawa uraczyć nas odpowiedzią, skoro doznała oświecenia w tej materii! 😀

      Jejku, jak ten czas szybko zleciał. Pamiętam jak dziś, jak Czekoowca zawitała w Waszym domu, jak z dnia na dzień rósł sobie piękny i dostojny młodzieniec. Teraz chociaż wciąż można wypatrzeć w nim dawnego podlotka, to jednak już dorosły chłop, a więc wszystkiego dobrego Gambicie! Obyś zawsze był powodem do dumy dla swojej pańci! 🙂

    • 8 kwietnia 2016 at 16:29

      „Często patrząc na osiedlowe burki, których życie kręci się wokół krótkich wyjść dookoła bloku i pełnej miski w kuchni, a które jednocześnie nie sprawiają swoim właścicielom większych problemów zastanawiałam się, skąd właściwie biorą się takie psy.” Ja to nazywam Syndromem Psa Żula 😀

      • Pies do kwadratu
        Pies do kwadratu
        8 kwietnia 2016 at 17:25

        Otóż, moje drogie, pies menelski jest dziełem wpadki, dzieckiem przypadku i efektem kpiny rzeczywistości. O.

    • 13 kwietnia 2016 at 15:47

      I mnie zawsze zastanawiały te idealne „menelskie pieski”, z kolei ich właścicieli zapewne śmieszą tacy ludzie jak ja – panienka ze świnio-żabo-nietoperzem w kolorowych szelkach, z saszetką wypchaną żarciem i jeszcze każąca temu psopodobnemu czemuś siadać, leżeć i robić inne dziwne rzeczy 😀 Chociaż ostatnio zaczynam zauważać na osiedlu wysyp bardzo niesubordynowanych burków (w tym również menelskich!), którym zazwyczaj towarzyszą mocno wyluzowani właściciele. Istna galeria osobowości (ludzkich i psich) – oj, będzie temat na wpis!

      Gambitowi życzę wszystkiego, co najlepsze, a Wam obojgu dużo satysfakcji ze wspólnych treningów i wielu osiągnięć! Czekoowca wyrosla na naprawdę ogarniętego, a przy tym wciąż uroczego podlotka – nie mogę uwierzyć, jak szybko minął ten rok 🙂

  3. 8 kwietnia 2016 at 10:51

    Jesteśmy oficjalnie Waszymi wielbicielami! 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      8 kwietnia 2016 at 17:27

      Ach, dziękuję! 🙂

  4. 8 kwietnia 2016 at 15:40

    Gambit to zdolniacha, a Ty świetnie wykorzystujesz jego potencjał. 😉 Gratuluję sukcesów i życzę kolejnych! 😀

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      8 kwietnia 2016 at 17:31

      A dziękuję. Mam nadzieję, że mu się to nie zmieni i mimo dorastania dalej będzie zdolnym, bezproblemowym panem psem. 🙂

  5. 8 kwietnia 2016 at 16:37

    Bardzo podoba mi się energia młodego, i cudowne równanie w rozproszeniach, ach coś cudownego! W ogóle doskonale wiesz, że jestem fanką jego chodzenia przy nodze, jak się spotkamy i będziesz w złym humorze to Ci pokażę Balowe równanie – poprawa nastroju gwarantowana, szczególnie, że natychmiastowo mi się toczy piana z pyska! 😛

    Cudownie czytać takie informacje – ja upewniam się w przekonaniu, że jednak kolejny pies będzie raczej na pewno z linii vers/work. Poszczęściło mi się przy Baloo, ale to wciąż nie jest taki wyraz pracy, jaki mi się marzy, a gotowość do pracy Ru na pstrym koniu jeździ i rudzielec musi być konkretnie zrypany psychicznie i fizycznie, żeby równo i fajnie pracować na treningu.

    Cudownie jest móc wprowadzić psa na nowy teren i być w stanie stuprocentowo mu zaufać, w każdej sytuacji, nie wiem, jak masz z T., ale ja dopiero po Ru doceniłam takie głupotki jak brak konieczności monitorowania psa na spacerze. Pamiętam taką sytuację z Baloo, że jego pewność co do mojego osądu i totalne zaufanie sprawiło, że stanęły mi łzy w oczach. Piękna sprawa, ta praca z psem! Życzę Wam kolejnego cudownego roku! 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      8 kwietnia 2016 at 17:36

      Dzięki!
      Strasznie lubię jego wyraz pracy w obi, a najlepsze jest to, że akurat jest on cechą, którą Gambit miał w genetycznym pakiecie. Taka radość! Bardzo jestem z niego dumna za to przejście między dziecięcymi wózkami, bo to dla niego naprawdę bardzo trudna sprawa – nie dość, że ciasny korytarz z poruszających się, dużych obiektów to jeszcze te obiekty to coś, z czym on totalnie nie ma do czynienia na co dzień. Oczywiście, można by czepnąć się tego chwilowego odwrócenia wzroku, które widać na filmie, ale myślę, że jest to na tyle młody pies, że jeszcze się zdąży wyrobić również w takich kwestiach.
      Co do Balowego chodzenia to, ej!, ja się z innych nie śmieję. Co więcej, wieść gminna niesie, że jestem w miarę przyzwoitym trenerem, więc może nawet udało by mi się coś podpowiedzieć. 😉
      Doskonale rozumiem o czym mówisz, bo Tytania jest psem, który ma swoje humorki i który wymaga ode mnie totalnie innego poziomu kontroli niż Gambit. Z czekochłopcem odkrywam zupełnie nowy poziom spacerowego luzu, nowe granice zaufania i nowe możliwości, jeżeli chodzi o psią niezawodność.

      • P.
        10 kwietnia 2016 at 21:48

        Tytania sama się wyprowadza, nie wiem o co chodzi.

  6. 8 kwietnia 2016 at 21:03

    Cudownie! też próbujemy obi, ale idzie nam bardzo powoli, mój psiak jest bardzo niezależny, potrzeba motywowania i częstego przypominania, że razem jest najfajniej a uwielbia wygłupy bardziej niż wszystko inne:)

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      13 kwietnia 2016 at 00:36

      Obi to bardzo złożony sport, wymagający pracy nad wieloma zagadnieniami, znacznie przekraczjącymi same ćwiczenia poszczególnych klas, więc nie ma co się spieszyć. 🙂

  7. 9 kwietnia 2016 at 12:07

    Sto lat, Gambit! 🙂

  8. 9 kwietnia 2016 at 20:13

    Och, jak cudne skupienie uwagi <3 Strasznie fajny z niego facet wyrósł 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      13 kwietnia 2016 at 00:37

      Oby utrzymał tę tendencję fajnościową. 😛

  9. BM
    10 kwietnia 2016 at 10:03

    Sto lat Gambitku <3 Razem ze swoją Pańcią tworzycie super drużynę xD

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      13 kwietnia 2016 at 00:37

      Dzięki, dzięki! 🙂

  10. 12 kwietnia 2016 at 08:42

    Genialny filmik! To jak ćwiczycie wspaniale wygląda do pozazdroszczenia 🙂 Gambit pięknie się prezentuje! Jak psiak kończy już rok to potem z dnia na dzień da się zauważyć jak dorośleje 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      13 kwietnia 2016 at 00:39

      Dzięki! Bardzo się starałam, żeby filmik fajnie wyszedł, chociaż uczciwie muszę przyznać, że akurat podczas nagrywania mieliśmy treningowo gorszy dzień. 😉

  11. 20 kwietnia 2016 at 11:03

    Ostatnia scena zdecydowanie najlepiejsza <3
    Świetna robota i 100 lat Gambi!

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      20 kwietnia 2016 at 17:30

      Dzięki! Miło mi bardzo, że dziecina się podoba. 🙂
      PS. *t 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.