Kto BARF-em wojuje…

Bez wątpienia najzdrowsza. Bezsprzecznie najbardziej naturalna. Przy tym zapewniająca psu nie tylko wysokiej klasy doznania smakowe, ale i właściwą dla jego gatunku rozrywkę intelektualną w formie oddzielania strzępów mięsa od kości. Do tego niezwykle łatwa, gdy chodzi o komponowanie posiłków oraz łaskawa dla wymęczonego portfela. Po prostu bezkonkurencyjna.

bart_1

Mowa, rzecz jasna, o diecie BARF – obecnie jedynym akceptowalnym sposobie karmienia psów domowych.

Nie karmisz BARF-em? Wydaje Ci się, że wprawdzie nie dbasz dostatecznie o zdrowie, piękny wygląd oraz dobre samopoczucie swojego psa, ale wciąż możesz spać spokojnie? Sądzisz, że Twoje psiarzowanie mogłoby mimo to zostać ocenione na mocną trójkę z plusem? Wiesz, co to kliker, zabierasz pupila na długie spacery, raz w tygodniu chodzicie razem na grupowe zajęcia z zakresu codziennego posłuszeństwa, a to przecież o wiele więcej niż polski standard? Nic z tego! Nie karmisz BARF-em? Jesteś po prostu parszywym zwyrodnialcem, który zasługuje co najmniej na wieczne smażenie się w ogniu piekielnym. Albo chociaż interwencyjną wizytę przedstawicieli fundacji SOS Bokserom. Wszyscy to wiedzą.

Wiem również ja. Skąd? Oczywiście, że źródła wiedzy wszelakiej, zwłaszcza w zakresie każdej z istniejących dyscyplin kynologicznych, a więc Facebooka. Tak się bowiem składa, że ilekroć zbliża się moment zmiany diety moich psów i decyduję się użyć niebieskiego portalu Marka Z. w celu zasięgnięcia opinii o tej czy innej suchej karmie niezmiennie doznaję BARF-owego oświecenia. Choć, prawdę mówiąc, aby pozostać w zgodzie z prawdą powinnam napisać, że dostaję BARF-owym oświeceniem przez łeb. Mocno.

Tymczasem, optymalna, dobra dieta to nie BARF. Optymalna, dobra dieta to nie sucha karma z segmentu super premium. Optymalna, dobra dieta to sposób żywienia, który jest możliwie najzdrowszy, wyraźnie służy psu, a właściciel zwierzęcia jest w stanie długofalowo podołać mu zarówno pod względem organizacyjnym, jak i finansowym. Ot, i wszystko. Wydawałoby się, że sprawa nie jest skomplikowana, a rozwiązanie odwiecznych problemów żywieniowych w gruncie rzeczy okazuje się niezmiernie proste. Każdy karmi swojego psa tym, co w danym momencie życie najbardziej odpowiada obu składowym zwierzęco-ludzkiego duetu. Dzięki temu czworonogi są zadowolone, bo nikt nie próbuje napychać im żołądków czymś, co składa się w 100% z kukurydzy, dwunogi zaś mogą egzystować w pokoju i atmosferze wzajemnego zrozumienia. Czyż nie tak?

Powiedzieć “nie do końca” oznacza w tym wypadku ujęcie tematu w wyjątkowo eufemistyczny sposób, bowiem przekonani o słuszności wyznawanej idei, BARF-iarze coraz częściej za swoją przyjmują retorykę charakterystyczną dla niektórych ugrupowań politycznych. Najwyższa pora, aby wyjaśnić im, że jeżeli chodzi o skuteczność w rekrutowaniu neofitów efekt odnoszą odwrotny do zamierzonego – co niniejszym czynię.

Zawróćcie! Nie idźcie ta drogą! Potrzeba naprawdę niewiele. Wystarczy odrobina zrozumienia i szacunku dla drugiego człowieka.

 

photo credit: Eating via photopin (license)

  38 komentarzy do tekstu: „Kto BARF-em wojuje…

  1. Sherry's Mom
    29 kwietnia 2016 at 10:07

    To trochę tak jak z wciskaniem wszędzie psów do adopcji. Pojawia się pytanie o najlepszą hodowlę danej rasy a zaraz jest mnóstwo komentarzy „nie kupuj, adoptuj”, „schroniskowe kochają bardziej, bo są wdzięczne” albo gorzej- nagonka na daną osobę, bo chce mieć rasowca.

  2. 29 kwietnia 2016 at 10:21

    Mam psa niejadka i pomimo tego, że na barfie je najwięcej i tylko dzięki tej diecie udało mi się zbudowac u niej mase mięśniową to dostrzegam problemy tej diety. Wyjazd? Problem. Cena? Też nie zawsze taka niska. Łatwość przygotowania? No wsypanie suchych chrupek jest jednak łatwiejesze. No i dla mnie najważniejsze. W przypadku buntu jedzeniowego nie ma problemów z wymiotowaniem. Cleo jak nie zje posiłku na BARFie to wymiotuje. W aucie zwymiotowała mi juz chyba z 3 razy.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 maja 2016 at 16:17

      Ojej, współczuję tego wymiotowania, zwłaszca, że Cleo – o ile dobrze kojarzę – sporo podróżuje samochodem? 🙁 W ogóle, z tymi wyjazdami to jest w przypadku BARF-a chyba grubsza sprawa, bo nie zawsze da się wszędzie zaopatrzyć/ pojechać z wypchaną mięsem lodówką turystyczną z jednej strony, a z drugiej ciągłe przechodzenie od BARF-a do suchego na pewno też nie jest zdrowe. :/

  3. 29 kwietnia 2016 at 10:27

    O tak, absolutnie się zgadzam. My karmiliśmy BARF-em i mimo tego, że pies kurczaka jadł niewiele i zawsze kupowaliśmy od sprawdzonych osób (a w diecie był i królik, i przepiórka, i gęś, i cielęcina, i kaczka – normalnie lepiej niż my, ale to norma ;)), to zrezygnowaliśmy. Był problem z sierścią (potem wyszło, że spowodowany alergią na drób…), były problemy z załatwianiem bardzo nieregularnym. Z tego powodu jestem pewna, że ta dieta nie jest dla nas. Ale jednocześnie znam psy, które mają się na niej bardzo dobrze – i fajnie, skoro im służy, to nie mam nic przeciwko. Też uważam, że trzeba znaleźć kompromis między tym, co my wybieramy jako bardzo dobrą jakość żywienia, a tym, co psu po prostu służy. Ułożenie obecnej diety opartej głównie na suchym kosztowało nas sporo czasu, ale i psiego drapania. Nie chciałabym tego powtarzać w imię ideologii – a też wszędzie spotykam się z wciskaniem, że BARF jest najlepszy, a suchą karmią tylko leniwe gnojki, którym powinno się zabrać psa.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 maja 2016 at 16:19

      Niekóre osoby poziom wciskania wszystkim BARF-a na lewo i prawo doprowadziły do granic absurdu. Bardzo mi się to nie podoba, bo – nie ukrywajmy – nie jest to dieta dla wszystkich. Pomiajając kwestie psa, który może po prostu surowego nie tykać bo nie, to dochodzi do tego sprawa całej dość skomplikowanej organizacji. Dla mnie BARF to dieta sprawdzająca się u osób, które prowadzą dość ustabilizowany tryb życia.

  4. 29 kwietnia 2016 at 10:38

    A wiesz , że coś w tym jest! ja barfem karmię , choć byłam bardzo sceptycznie nastawiona- ledwo siebie ogarniam a tu nagle ważenie suple mięcho wszędzie , najlepiej takie jeszcze z sierścią.. Ale w ramach eksperymentu przestawiłam sucza i się sprawdza. Ale zdania nie zmieniłam- dobra dieta dla psa to taka która psu służy. Oczywiście przy odrobinie wiedzy, karmienie psa dietą wegańską (!) czy pyrami ze zlewkami z obiadu niekoniecznie jest ok…
    ALE- jako barfujący człek również w chwilach zwątpienia posiłkuje się forum F i tak- przy każdym wpisie zastanawiam się czy aby nie zostanę uznana za wyrodną matkę , skoro śmiem pytać o takie rzeczy 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 maja 2016 at 16:22

      Wiadomo, że karmienie Chappi, czy innymi marketówkami kompletnie pozbawionymi składników odżywcznych lub też podawanie psu resztek z ludzkiego stołu nie wchodzi w grę. Dlatego też napisałam, że dobra dieta do kompromis między tym co jest zdrowe, służy psu i jest dostępne (finansowo i organizacyjnie) dla jego właściciela. Ja przykładowo nie wyobrażam sobie karmienia psa BARF-em przez kogoś kto co chwilę wyjeżdża, przez co pies raz je surowe, a raz suche.

  5. 29 kwietnia 2016 at 10:57

    No BARF może i jest dobry na wiele rzeczy, ale nie jest dobry dla każdego.
    A zacietrzewienie tych wyznawców diety prawie równa się szkoleniowemu zacietrzewieniu „pozytywnych”, nabywczemu „adopcyjnych” i rasistowkich od „r=r” 😀

    Btw. zupełnie niezwiązane z tematem. Ostatnio jakoś tak pomyślało mi sie o T. jak wracałam z pracy.. Spotkałam Panią z seterem. Seter dziadek, raz idzie, raz nie idzie. Raz wącha, raz patrzy. Właścicielka sto metrów od niego, skręciła na rozdrożu w stronę pól, łąk i wszelakiej potencjalnej psiej radości a seter na tymże rozdrożu usiadł załamany jakby pytał ile jeszcze przyjdzie mu to znosić. To było tak urocze <3
    #OnChciałDoDomu

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 maja 2016 at 16:14

      Prawda. Nie mam nic przeciwko samej diecie, więcej nawet, uważam, że odpowiednio zbilansowana może bardzo służyć psu, ale nagonka, jaką niektózy BARF-iarze robią na każdego, kto ośmiela się stosować inny rodzaj żywienia jest przerażająca – zachowanie niektórych osób kojarzy mi się, po prostu, z sektą, a fanatyzm, bez względu na to jak szczytna idea za nim stoi, zawsze jest zły i zniechęcający.

      Ciekawe, czy Tytania kiedyś dojdzie w swoim rozbrykanym życiu do takiego etapu, że będzie chciała do domu. 😀

  6. 29 kwietnia 2016 at 11:11

    Frustraci są wszędzie, niestety. Co nie robisz, jaką opinię nie masz, znajdzie się ktoś oświecony, kto Ci powie, żeś głupi i wskaże jedyną słuszną drogę.

    Sama karmię BARFem, ale nie mam 100% przekonania, że jest to najlepsza na świecie dieta. Myślę, że jeszcze zbyt krótko jest popularna i za mało wiemy o żywieniu psów, aby mieć tą pewność. No i naprawdę trzeba sporo czasu poświęcić na doczytanie, na skomponowanie, w szczególności na początku. Rocce zdaje się służy, ale daleka jestem od „nawracania” kogokolwiek.
    Myślę, że większość osób, szczęśliwie, myśli podobnie jak ja. Tylko, że takie osoby nie wypowiedzą się też w Twoim wątku na FB dotyczącym suchej karmy :). Wypowie się garstka frustratów. Taka myśl zazwyczaj mi pomaga – że to jest tylko jakiś sfrustrowany margines ze zbyt dużą ilością czasu; i większość ludzi naprawdę jest w miarę normalna.
    Pozdrawiam!

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 maja 2016 at 16:23

      Szkoda, że w tym marginesie frustratów są także osoby uważane za „guru BARF-a”. Myślę, że to robi tylko złą prasę dobrej diecie. 😉

  7. 29 kwietnia 2016 at 11:46

    Ok, nie jestem za nawracaniem ludzi karmiących karmą, ale nie jestem też za tym, żeby nagle drugi obóz bronił suche. Jeśli ktoś mówi, że barf nie jest optymalną dietą dla psa, to chyba nie rozumie do końca rynku produkcji suchej karmy i innych gotowych pokarmów dla psów. Z tym że teraz mówię o samym sposobie żywienia, bo jako optymalną całość oczywiście tak jak pisałaś trzeba wziąć pod uwagę inne czynniki jak finanse itd. Według mnie jako potwierdzenie tego, że barf jest najlepszym sposobem żywienia psów, łącznie z tymi chorymi, jest widok zmian jakie psy przechodzą i wiele, wiele przypadków psów żyjących dłużej niż by zakładano. Jasne, tu dużą rolę odgrywa genetyka ale przy takim sposobie żywienia jakiekolwiek skutki zdrowotne mogą się opóźnić. Za długo w tym siedzę, żeby mieć inne zdanie. Mój pies przez jakiś okres wrócił do suchej, z różnych względów ale na pewno nie ze zdrowotnych. I nie byłam spokojna, pomimo że dostawał zawsze lepszą karmę. To tak jakby mi ktoś wciskał suchy granulat cały dzień. I nikt mnie nie przekona, że karma będzie równym lub lepszym wyborem. Pomimo tego nie mam zamiaru nikogo nawracać i daleka jestem od barfowego fanatyzmu. Tylko kurcze, większego zrozumienia dlaczego ten barf jest broniony bym oczekiwała :(. Bo jasne, rozumiem że ktoś karmi suchą, ma do tego prawo, ale nie rozumiem kiedy te osoby wciskają słuszność takiego karmienia, zaczynając od ,,pies nie jest wilkiem”. No błagam…

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 maja 2016 at 16:26

      Ola, ale czy tutaj ktoś broni suchego? Nie. Jeżeli tak uważasz, chyba powinnaś przeczytać ptekst wyżej jeszcze raz. Jedyne, czego bronię to prawo dokonywania wyboru i szacunek dla drugiego człowieka – bo to są rzeczy, które najwyraźniej pewnej grupie BARF-iarzy pozostają kompletnie obce. Powtózę raz jeszcze – jestem przeciwna fanatyzmowi i agresji, bez względu na to, jak szczytne stoją za nimi iddee. „No błagam…”

  8. 29 kwietnia 2016 at 11:52

    Oj tak, mnie też bardzo często rzucano mięsem w twarz – w przypadku BARFa to chyba najlepsze określenie 😛
    Najbardziej bawi mnie jak ktoś mówi, że BARF i only BARF a potem tu kuleczka na nagrodę, tutaj jakiś zbożowy smaczek, ale nieeee czysty BARF bez niczego i wszystko inne szit szit szit.
    Kora na surowe patrzy z nieukrywaną pogardą – poza żwaczami, one śmierdzą wystarczająco żeby trafić na żywieniową hit-listę toteż czasem je dostaje – nie ma z racji diety mieszanej żadnych niepokojących objawów choć to podobno niezdrowe. Badamy się regularnie także jest ręka na pulsie. Znam też psa, który stopniowo przechodząc na BARFa mało sobie jelit nie wysrał…
    Czytam właśnie książkę „Czarna księga karmy dla zwierząt” i pojawi się jej recenzja. No nie ukrywam, że mnie mrozi jak to czytam, ale idąc tym tokiem myślenia to bym musiała wyjechać gdzieś w rejony bezludne i niezanieczyszczone, hodować tam krowy, drób, cholerawiecojeszcze i tym karmić zarówno siebie jak i psa.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 maja 2016 at 16:29

      Nie ma rozwiązania, które będzie idealne dla każdego jednego psa – BARF również nim nie jest. Rolą właściciela psa jest dobranie zwierzęciu możliwie optymalnej i zdrowej diety, która będzie odpowiadać obu składowym psio-ludzkiego zespołu. Dla jednej osoby to będzie BARF, dla innej karma z półki super premium. Martwi mnie to, że niektórzy BARF-iarze nie potrafią tego zrozumieć i zachowują się w sposób zupełnie, dla mnie, nieakceptowalny.

    • 30 lipca 2016 at 08:06

      Kul och inspirerande! Det här kommer vi att sno 🙂 Nu ska Tonic öppna skÃ¥pdörrar och städa bort smutstvätten hemma :-)Tack för alla bra träningstips i bloggen!

  9. Sara
    29 kwietnia 2016 at 12:47

    Szczerze?
    Sama co do suchego pewności nie mam, bardzo chciałabym przestawić swoją sucz na BARFa. Ale z drugiej strony lubię zaserwować jej od czasu do czasu parówkę, pasek mięsny z marketu czy jakąś saszetkę. I chociaż często mam ochotę spalić w piekielnym ogniu wszelkie komercyjne karmy, to ostatecznie nie moja sprawa, kto jak karmi swojego psa/kota. Co nie znaczy, rzecz jasna, że nie ZAPROPONUJĘ komuś karmy z wyższej półki, czy spróbowania związku z surowizną. Ale jeśli nie, znaczy nie, no to co ja zrobię? Każdy ma prawo decydować o tym, jak będzie karmił swojego psa, zależnie od wielu czynników. Bo przecież diabeł tkwi w szczegółach. :p
    W tym dzieleniu się swoimi poglądami jest bardzo delikatna, elastyczna granica, łatwo wpaść w obłęd zarówno z jednej, jak i drugiej strony. I o ile chcęć ulepszania jest w moim mniemaniu dobra, to nie można dać się zwariować.
    Pozdrawiam

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 maja 2016 at 16:30

      O to, to! Nie dajmy się zwariować. Peace & love. 😉

  10. Hanka
    29 kwietnia 2016 at 12:51

    A ja się zgadzam z artykułem w 100%.
    Mam owczarka australijskiego, robiłam 3 podejścia do BARFa. Przestawiałam sukę stopniowo, raz nawet karmiąc przez 2 tygodnia surowymi żwaczami z treścią jako ten pierwszy etap oczyszczający.
    Jednak nigdy mi suka nie wymiotowała/ miała zatwardzeń/ rozwolnień tak często jak na BARFie. O ile zatwardzenia rozumiem, bo może czasem dostała za dużo kości. Ale przy wymiotach ewidentnie jej szkodziło to jedzenie. I to zdarzało się tak, że chorowała 3 dni. Dbałam o świeżość pokarmu, więc to raczej nie to.
    Dlatego z bólem przestawiłam ją na suchą karmę i od tego czasu mam spokój.
    Więc czasem jest tak, że mimo szczerych chęci i właściciela i reszty świata, po prostu się nie da. 😉

    • 30 kwietnia 2016 at 00:04

      Przy przechodzeniu na BARFa nie podaje się żwaczy ;). Generalnie w ogóle się ich unika w diecie psa.

      • Pies do kwadratu
        Pies do kwadratu
        1 maja 2016 at 16:32

        Jak już dzielmy się doświadczeniami, to mogę napisać, że również miałam swoje podejście do surowizny – w przypadku Tytanii. Tak się jednak składa, że rude surowym się brzydzi i jedyny efekt całego BARF-owego zamieszania to była dla mojego psa ponad tygodniowa głodówka i wywalenie mięsa za ok. 500 zł do kosza. Mimo to nie twierdzę, że BARF jest zły. Zły jest fanatyzm niektórych osób próbujących w nachalny i agresywny sposób promować tę dietę.

  11. Ketmia
    29 kwietnia 2016 at 15:34

    Moje psy były żywione BARFem przez kilka lat. Uwielbiały tę karmę, a ja cieszyłam się, że daję im to co najlepsze i najbliższe naturze. Po jakimś czasie okazało się, że mój pies ma uchyłek – przepuklinę  wewnątrzjelitową. Parę razy zdarzały mu się zaparcia i może gdybym od razu reagowała, podała parafinę… Ale cóż, mądry Polak po szkodzie. Wyhodował sobie uchyłka. Póżniej już pies jadł normalną gotowaną karmę ale i wtedy zdarzyło mu się zatkać tak dokumentnie, że wylądowaliśmy uu weta, który go udrożnił, że tak się wyrażę. Ostatnie lata pies jadł namoczoną karmę intestinal z dodatkiem parafiny do każdego posiłku a ja i tak drżałam, żeby mi się nie zatkał. Moim zdaniem cały ten uchyłek i późniejsze problemy były spowodowane zBARFem i jedzeniem karmy z dodatkiem kości.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 maja 2016 at 16:37

      Trudno mi wypowiadać się w takiej kwestii – nie wiem, czy karmienie BARF-em rzeczywiście mogło spowodować powstanie uchyłka. Niemniej, mam nadzieję, że Twój psiak będzie dalej wiódł życie już bez żadnych problemów zdrowotnych. Trzymam za Was kciuki. 🙂

  12. 29 kwietnia 2016 at 22:59

    Ja obecnie karmię BARFem 2 Owczarki Niemieckie, a kundelka suchą karmą z racji alergii. Bardzo ubolewam, że Ciap nie je tak jak poczwary. Jednak nikogo nie nakłaniam, nikomu niczego nie sugeruję. Surowizną kiedyś karmiłam całą trójcę, zanim zapanowała na nią moda. I tak, robię to w pełni świadomie, bo tak zdecydowałam.
    Jasne, każdy ma swój wybór, swoje zdanie i będzie go bronić. To jest oczywiste.
    Choć dziwi mnie to, że zachwalanie BARFa jest złe,choć w różny sposób, za to święcie się wierzy w suchą karmę, w to co producent podaje. Chcesz karmić suchą karmą to OK, ale nie obwiniaj za to BARFiarzy 😛 No ja tak odebrałam ten wpis 😛

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 maja 2016 at 16:35

      Zachwalanie BARF-a („U mojego psa super sprawdza się BARF, nigdy jeszcze nie wyglądał tak dobrze!”) nie jest złe; złe jest wciskanie BARF-a siłą każdemu, kto ośmiela się wybirać inny sposób żywienia swojego psa, z tych, czy innych wzglęów („Karmisz swojego psa śmieciami, Ty pier… idioto!”) z czym spotykam się, niestety, coraz częściej. Zły jest fanatyzm, brak szacunku dla drugiego człowieka, zła jest agresja. Tylko tyle i aż tyle. Jeżeli wyczytałaś w powyższego tekstu coś innego, to proponuję zapoznać się z nim jeszcze raz. 😉

  13. Kasia Bord
    30 kwietnia 2016 at 12:49

    Przekonywanie ludzi to jedno. Ale jak wytłumaczyć psu, że surowe jest smaczne i zdrowe? Sucha karma też mu zbytnio nie pasuje. Woli mięso, najlepiej wysoko przetworzone (zbyt krwiste jest przecież paskudztwem), w małych kawałkach. Żyje z ludźmi i chce jeść, jak my – ta czynność ma mu sprawiać przyjemność, a nie być fizyczną pracą, najchętniej je w towarzystwie. Taki już jest i wszelkie próby zmiany diety na bardziej naturalną skutkują głodówką. Nic na siłę!

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 maja 2016 at 16:36

      Oj, to prawda. Bywa, że jak pies się uprze to ciężko przekonać go do tej opcji żywieniowej, która byłaby dla niego najbardziej odpowiednia. 🙁

  14. Hania
    3 maja 2016 at 20:45

    Dobrze napisane!
    Ot co, nie ma co się wtrącać do czyjegoś talerza jeżeli ta osoba sama nas o to nie poprosi.
    Osobiście nie podołałabym BARF-owi, za dużo paprania, co tygodniowego kupowania, gotowania etc. Jakbym miała czas i chęci to z pewnością wypróbowałabym ten sposób żywienia, ale w obecnej chwili jest to raczej niemożliwe.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      6 maja 2016 at 14:58

      Ano właśnie, jak pisałam, optymalna dieta to taka, której właściciel jest w stanie podołać organizacyjnie i finansowo, a przy tym możliwie najzdrowsza i służąca psu. Nie zawsze to jest BARF.

  15. 4 maja 2016 at 17:07

    Aż mi się łezka w oku zakręciła – ostatnio wszędzie wychwala się ten barf. Nawet sam planowałem/planuję jakiś hejterski wpis na temat tej diety. W sumie to jej nienawidzę właśnie dlatego, że jest tak bezczelnie wciskana każdemu.

    Nie ma jednej idealnej diety dla każdego. Nie ma i tyle. Barf jest ok w pewnych sytuacjach, ale też nie zawsze – to stosunkowo nowa dieta i moda (mimo, że wynaleziona xxx lat temu), więc trudno ocenić jaki ma wpływ na psa przy długotrwałym stosowaniu. Argument, że to idealna dieta bo pies=wilk=surowe mięso też jest idiotyczna, ponieważ pies odróżnił się od wilka już tysiące lat temu – nawet badania pokazują, że zęby psów nie są tak przystosowane do spożywania surowego mięsa jak wilków.

    Dupa, a nie barf 😉

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      6 maja 2016 at 15:00

      Też bawią mnie te krzyki o wilkach, ale jednocześnie wierzę, że poprawnie zbilansowany BARF jest ok, gdy odpowiada psu, a właściciel świadomie się na niego decyduje. Burzę się natomiast, kiedy widzę, jak BARF jest wszystkim siłą wciskany na lewo i prawo.

  16. 5 maja 2016 at 02:04

    Hm… Przyznam szczerze, że nie miałam jeszcze okazji natknąć się na „wojujących” BARFiarzy – ale może dlatego, że sama karmię barfem, i bardziej w oczy rzucają mi się wojujący weganie/wegetarianie :P. Ale generalnie nie dziwię się, że wypowiedzi niektórych osób przybierają często dość ostry ton, bo: a) w Internecie krąży mnóstwo błędnych informacji; b) „złym” barfem można zrobić psu ogromną krzywdę i c) wielu ludzi twierdzi, że BARF się u nich nie sprawdził, a tymczasem serwowali swojemu psu dietę „barfopodobną” ;). I po jakimś czasie, jak sądzę, ludzie tracą cierpliwość.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      6 maja 2016 at 15:10

      Ja, niestety, natykam się na coś takiego na każdym kroku. Pytam gdzieś o to, co ktoś sądzi o karmie x, po czym wcina się osoba z boku, naskakując na mnie, że nie karmię BARF-em. Niezbyt zachęcające zachowanie, sama przyznasz. Zresztą, sądząc po komenatrzach nie tylko ja ustawicznie spotykam sie z tego rodzaju sytuacjami. Zauważ, że nie mówimy tu o błędnych informacjach o BARF-ie/ głoszeniu diety „BARF-opodobnej”, ale wchodzeniu z butami tam, gdzie nikt o BARF-a nawet nie pyta.

    • 6 maja 2016 at 19:37

      z wszystkimi Twoimi punktami się zgadzam Tayra, że pełno o barfie błędnych informacji i ludzie myślą, że próbowali i to znają a jest zupełnie inaczej.

  17. 6 maja 2016 at 19:36

    nie jestem na pewno fanatykiem Barf’owania, choć staram się rozpowszechniać wiedzę o tej metodzie żywienia psów bo moim zdaniem jeszcze mało ludzi o niej słyszało.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      6 maja 2016 at 20:34

      Rozpowszechnianie wiedzy, a wpychanie jej siłą do cyjegoś gardła to nie to samo. 😉

  18. 7 czerwca 2016 at 11:12

    Heh,

    Sam kiedyś byłem na diecie całkowicie surowej, ale mięsnej a nie warzywno-owocowej, przez jakiś rok mniej więcej. Owoce i warzywa surowe też dojadałem ale podstawą było mięso i podroby, oraz surowe tłuszcze zwierzęce. Dieta dobrze mi służyła no ale jednak po roku stało się to dla mnie zbyt monotonne. Efekty zdrowotne jakieś były, ale nie powiem aby były lepsze niż na żywieniu obrabiany termicznie, dobrze poukładanym żywieniu ma się rozumieć. Głównym czynnikiem który wpływa korzystnie na zdrowie jest w każdej diecie określenie z jakiego źródła energii będziemy korzystać. Więc albo węglowodany, albo tłuszcze. Miksowanie tych dwóch źródeł energii w diecie nie jest dobre z wielu powodów (na podobnych zasadach opiera się dieta Montignaca – nie łączymy WW i T w jednym posiłku). Także, jeżeli decydujemy się że naszym głównym źródłem energii jest tłuszcz to węglowodany powinny stanowić wtedy tylko dodatek (i nie mam tu na myśli zieleniny itp. a porządne źródła węglowodanów jak ziemniaki, ryż, owoce, miód i niektóre zboża (żyto najlepsze i najbezpieczniejsze). Podobnie to działa w drugą stronę. Surowe ma jednak zdecydowaną wyższość nad termizowanym i chodzi tutaj o tzw. „lekkość” na żołądku po posiłku. Po zjedzeniu 0,5 kg surowego mięsa praktycznie nie czuć że się coś zjadło, a jest się nasyconym. Dlatego też, dziś obrabiam termicznie ale kiedy tylko mogę moje mięsa są w środku jeszcze lekko surowe, lub przynajmniej soczyste (nie całkowicie wypieczone itd.). To samo dotyczy zapewne psów. Nie ma potrzeby BARF-ować na siłę psiaka jeżeli widać że nie chce jeść. Czasami wystarczy lekko obrobić mięso i to już jest dla niego OK. Oczywiście, wszelkie warzywa ZAWSZE powinny być dobrze ugotowane! (a nawet rozgotowane). Kolejną dobrą zasadą jest podawanie mięsa, warzyw i owoców OSOBNO. Mięso (surowe czy tym bardziej obrabiane termicznie) najlepiej trawi się w środowisku kwaśnym, skrobia z drugiej strony potrzebuje już środowiska idącego bardziej w kierunku zasadowym. Teraz wyobraźcie sobie co się dzieje w takim żołądku kiedy „wrzucicie” tam mięso razem z węglowodanami, warunki do trawienia nie są OPTYMALNE, cały ten pokarm nie potrzebnie trawi się zbyt długo i może powodować nieprzyjemności gastryczne (zarówno u ludzi jak i u psów). BARF może być wspaniały dla pasów, ale nie dla wszystkich. Przez proces udomawiania wilka w ciągu kilkunastu tysiącleci nasi towarzysze przywyknęli do tego co jemy MY – ludzie. Choć ponad 90% genów naszych psów to nadal geny czysto „wilcze”, to jednak ten mały odsetek który już typowo wilczym nie jest, często stanowi o tym co pies może i powinien jeść. Oczywiście, można psa „zmusić” do BARF-u, ale nawet jak ta operacja przebiegnie pomyślnie to nie ma gwarancji że pies będzie zdrów (znam przypadki ludzi którym przejście na surowe po jakimś czasie bardzo zaszkodziło…, i nie chodzi tu o bakterie itp. raczej metaboliczne problemy). Najgorszym co można zrobić to zapomnieć i zdrowym rozsądku, logice no i poprzeć to wszystko brakiem wiedzy. Do diety psiej nie powinno się podchodzić FANATYCZNIE. Przede wszystkim zdrowy rozsądek i obserwowanie pupila (i dokształcanie się). Mój świeżo adoptowany 3,5 latek Monti od małego jest na słabych marketowych karmach bo był do tej pory na utrzymaniu fundacji w hoteliku dla zwierząt (wiadomo, fundacjom się nie przelewa i robią co mogą). Surowego na razie nie tyka oprócz żeberek mięsnych wieprzowych. Myślę o barfie, dlatego przymierzam się do zakupu „surowizny” ale jak nie będzie chciał jeść to nie będę go forsował. Wtedy pomyślę nad obrabianą termicznie dietą (delikatnie obrabianą) z elementami surowizny. Jeżeli tego też nie będzie chciał jeść to wtedy przejdziemy na lepsze suche, ale KONIECZNIE bez zbóż, czyli bez ryżu, kasz, pszenicy, żyta itp. Są takie karmy na rynku w przyzwoitych cenach więc nie będziemy płakać za surowizną jeżeli tak wyjdzie. Podsumowując, naszym własnym fanatyzmem dietetycznym i możemy czasami psu zrobić krzywdę, a tego nikt z nas nie chce przecież. Dlatego nie ma co „świrować” na punkcie BARF-u, bo wtedy będziemy trochę jak fanatyczni veganie, low-carbowcy, paleo itp. … a nie o to przecież się rozchodzi.

    P.S Pozwolę sobie tylko powiedzieć że jesteśmy w trakcie (tzn. ja i mój Monti) tworzenia bloga o Monti-m. Będziemy tam opisywać nasze przygody „dietetyczne” i nie tylko 😉 Mam nadzieję ze redakcja bloga nie ma nic przeciwko że o tym wspominam. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.