Obedience: przebieg treningowy

Competition training to bardzo ważny element przygotowania psa do zawodów. To, że czworonożny sportowiec potrafi w pięknym stylu wykonać osobno każde wchodzące w skład danej klasy ćwiczenie wcale nie oznacza bowiem, iż równie dobrze poradzi sobie, robiąc te same ćwiczenia kolejno, bez widocznej nagrody, dodatkowo obciążony stresem przewodnika związanym ze startem. Stąd – szczególnie mając w dalszej lub bliższej perspektywie udział w zawodach – warto wyjść poza swoją treningową strefę komfortu i zobaczyć, jak się faktycznie sprawy mają. Zgodnie z tą myślą, w zeszły weekend byłam naprawdę bardzo, bardzo daleko.

obikiPowodowana motywacją zewnętrzną w osobie P., zdecydowałam się zorganizować Gambitowi przebieg treningowy klasy 0. Wszystkie ćwiczenia. Komisarz. Brak zabawek i jedzonka. W piątek obładowani toną najróżniejszego psiego sprzętu ruszyliśmy na Stegny, aby dokonać mordu na moim obi optymizmie. Ku mojemu szczeremu zaskoczeniu okazało się, że optymizm nie umarł, a jedynie trochę podupadł na zdrowiu.

Oczywiście, w całym przebiegu znalazło się chyba milion detali, które absolutnie muszę poprawić, aby móc w nocy spać snem sprawiedliwego, jednak mimo to jestem z Gambita bardzo dumna. Nie tylko zrobił najdłuższy łańcuch w swoim dotychczasowym życiu, ale pracował równo, był zmotywowany i nie rozpraszał się, mimo że niektóre elementy robił pierwszy raz w życiu. Taki dzielny!

Wejście na ring i socjalizacja
Wcale nie obraziłabym się, gdyby to ćwiczenie wyglądało tak, kiedy w końcu uda mi się wystartować w oficjalnych zawodach. Gambit doskonale zrozumiał, w którym momencie kończy się luz, a zaczyna praca. Chociaż rolę komisarza pełnił P., a więc człowiek kojarzący mu się w jednoznacznie pozytywny sposób, ani na chwilę nie podniósł zadka z ziemi.

Zostawanie
Miało swoje złe i dobre aspekty. Przede wszystkim, Gambit przekręcił się na bok i w ogóle całe ćwiczenie zrobił na luzaku, nadają mu mocno urlopowy wyraz, z drugiej jednak strony wyleżał minutę nie zmieniając pozycji, mimo że ostatni raz cokolwiek z zostawania robiłam, kiedy jeszcze było zimno.

Chodzenie na smyczy
Szok, niedowierzanie i fajerwerki! Gambit poradził sobie z tym ćwiczeniem wyśmienicie! I to mimo tego, że bardziej mu przeszkadzałam niż pomagałam. Nie tylko nigdy nie ćwiczyłam z nim chodzenia na smyczy, ale na dodatek okazało się, że przez całą drogę smyrałam go końcem smyczy po grzebiecie, czego rzecz jasna zupełnie nie zauważyłam w trakcie ćwiczenia. Wygląda też na to, że gdy trzymam smycz chodzę zupełnie inaczej niż zwykle. Krótko mówiąc, jestem ogromnie zadowolona.

Chodzenie bez smyczy
Moja największa obawa związana z tak długim łańcuchem dotyczyła właśnie tego punktu. Wprawdzie chodzenie przy nodze to akurat coś, czego robię z Gambitem relatywnie dużo, jednak miałam wątpliwości związane z motywacją wykonywania dwa razy pod rząd tego samego ćwiczenia bez nagrody. Szczególnie, że chodzenie przy nodze w zerówce nie należy do wyjątkowo fascynujących czy rozkręcających ćwiczeń – przeciwnie, jest bardzo schematyczne i raczej nudne. A tu, proszę, udało się i to nawet całkiem ładnie. Oczywiście, do poprawki są wolne siady w zatrzymaniu, myślę jednak, że na tym etapie tak niedoświadczonemu psu można podobne niedociągnięcie wybaczyć.

Przywołanie
W porządku. Wyczekał, zerwał się z naprawdę ładną szybkością, za to zaczął zwalniać tak późno, że lekko we mnie uderzył. Muszę popracować nad tym, aby wyeliminować ten element, ale jednocześnie nie stracić dobrej prędkości.

Aport formalny
Był taki moment, że wątpiłam, iż uda mi się to ćwiczenie poskładać w całość. Tymczasem nie tylko się udało, ale Gambit bardzo je polubił i potrafi wykonać w naprawdę ładnym stylu. Nie ma problemów z wyczekaniem, obserwuje aport siedząc przy nodze i patrzy, gdzie upada. Powrót z koziołkiem z pewnością jest do przyśpieszenia, ale poza tym na dzień dzisiejszy nie mam większych zastrzeżeń.

Przeszkoda
Wersji zerówkowej nie robiłam w ogóle, mam natomiast zrobioną tę z jedynki, co można zobaczyć na tym filmie. Nic więc dziwnego, że Gambit kompletnie nie rozumiał o co mi chodzi i zaprezentował jakieś pseudoagilitowe wygibasy. To wyłącznie moja wina. Więcej nawet, myślę, że zachowałam się po prostu nie fair wobec psa, nagle wymagając od niego, aby kompletnie bez przygotowania zrobił takie dziwne ćwiczenie. To się z pewnością nie powtórzy.

Zmiany pozycji
Mogłyby wyglądać znacznie lepiej, ale że jestem osobą małej wiary zdecydowałam się podczas całego przebiegu oferować Gambitowi w tym ćwiczeniu dużą pomoc ciałem. W związku z tym ćwiczenie wygląda brzydko, niemniej wolałam mieć pewność, że Gambit także ostatnie ćwiczenie zrobi odpowiednio energicznie i cały przebieg zakończy się pozytywnym akcentem. Na pewno zmiany pozycji bez pomocy ciałem w łańcuchach są jednym z pierwszych elementów na liście “do przepracowania”.

Nie jest źle. Nie jest też dobrze. Sądzę zresztą, że te drugi aspekt szczególnie warto pokazać – choćby po to, aby przypomnieć sobie, że pieski z Internetu wcale nie są tak idealne, jak mogłoby się wydawać. Dlatego też, jeżeli interesuje Was nie tylko słowo pisane, poniżej zamieszczam krótki film, zawierający wszystkie ćwiczenia z przebiegu. Nie zapomnijcie włączyć HD, a po obejrzeniu kliknąć guziczka „Subscribe”!

PS. Zgodnie ze złotą zasadą obidjęsów „Co się polepszy, to się popieprzy” własnie popieprzył mi się aport. Heheszki.

  7 komentarzy do tekstu: „Obedience: przebieg treningowy

  1. 3 czerwca 2016 at 18:23

    Bardzo fajnie sobie Gamibit radzi z odłożoną nagrodą no i śliczny przebieg :). U nas aport leży i kwiczy, jesteśmy dopiero w połowie walki o trzymanie tego niedobrego drewna, a o przynoszeniu nie mam co wspominać, bo wygląda to tak pokracznie, że nie wiadomo czy się pokładać ze śmiechu czy płakać. Pomimo wszystko polubiłam obi na tyle, że chyba już nie odpuszczę ;).

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      4 czerwca 2016 at 10:36

      Z tym ślicznym to bez przesady, do poprawienia jest naprawdę milion rzeczy, ale dziękuję. 😉

  2. 4 czerwca 2016 at 11:04

    Moim zdaniem Gambit fajnie kontaktował, i utrzymywał kroku przy nodze. U nas praca wre, nad nie zgaszaniem się psa. Sara zawsze pracowała na nagrodzie, dlatego teraz borykam się z wycofywaniem przy nodze ( u Was takiego problemu nie zauważyłam, ładnie trzymał kroku, nie wyprzedzał ani nie był zbyt w tyle ). A wygląda to tragicznie, kiedy idę suka jest z tyłu, ostatnio trochę się poprawiło, kiedy zaczęłam nagradzać w momentach, kiedy pies jest lekko przede mną. Aportu zazdroszczę! Jeśli mogę spytać, haha może nawet poprosić lub błagać 😛 wprowadzisz może jakieś poradniki na bloga, głównie dotyczące aportu i wprowadzenia do kwadratu?

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      4 czerwca 2016 at 11:19

      Akurat chodzenia przy nodze robię sporo i oboje – zarówno ja, jak i mój najlepszy trener – jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. W tym punkcie to już dłubię takie mega szczególiki, jak np. bardzo szybkie siady w zatrzymaniu albo płynne zmiany tempa szybkie – wolne. 😉
      Jak będziesz nagradzać z przodu to zaraz Ci się zacznie problem z wybieganiem – po prostu nagradzaj ją we właściwym momencie i nie wymagaj za dużo. Jak jest w stanie ładnie i poprawnie przejść 2 kroki to nagródź ją za te dwa kroki.
      Co do tutoriali obedience’owych to jeden już na blogu był, aczkolwiek mam wrażenie, że nie spotkał się ze zbyt ciepłym przyjęciem – Trzymanie koziołka w 3 krokach, czyli właśnie wstęp do aportu: http://piesdokwadratu.pl/2016/05/13/trzymanie-koziolka-w-3-krokach/

  3. 5 czerwca 2016 at 13:21

    Uważam, że i tak super ! Gratuluje, mimo wszystko.

    Uwielbiam twojego psa <3

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      5 czerwca 2016 at 17:52

      Dzięki. 🙂

  4. 9 czerwca 2016 at 10:32

    Gratulujemy! Pierwsze koty za płoty :)My jesteśmy zieloni w tych dyscyplinach, ale od piątku zaczynamy działać! Pierwszy trening agility także może coś z teo będzie.
    Pozdrawiamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.