Co warto wiedzieć przed pierwszymi zawodami obedience

Niedawno Gambit oficjalnie rozpoczął swoją karierę w obedience – podczas zawodów Pucharu Polski w Sopocie zaliczyliśmy klasę 0. Pierwsze zawody mogą okazać się dla psa sporym przeżyciem, dlatego warto zadbać o to, aby właściwie się do nich przygotować, a czworonożnemu partnerowi pokazać, że ring to miejsce, w którym dzieją się same fajne rzeczy. To niełatwe zadanie, szczególnie dla niedoświadczonego zawodnika, któremu brakuje luzu, ringowego obycia i wiedzy o tym, jak to wszystko wygląda. Wiem to aż za dobrze, bo ja i Gambit mamy dokładnie tak samo niewielkie doświadczenie zawodnicze, a start w Sopocie przeżywałam chyba trzy razy bardziej niż mój czekoladowy pies. Dlatego teraz, dopóki jeszcze pamiętam swoje wątpliwości i rozterki, chciałabym podzielić się z Wami wszystkim tym, co warto jest wiedzieć przed pierwszymi zawodami obedience.

pierwszezawodyobi

Kto może wystartować?

Nawet najlepiej przygotowany pies nie będzie mógł wziąć udziału w zawodach, jeżeli jego przewodnik polegnie na polu dopełnienia pewnych administracyjnych obowiązków. W zawodach i egzaminach obedience, rozgrywających się zgodnie z regulaminem FCI, mogą być uczestniczyć wszystkie psy, zarówno rasowe, jak i nierasowe, jednak zarówno właściciel, jak i przewodnik psa muszą być czynnymi członkami Związku Kynologicznego w Polsce, co w praktyce oznacza opłaconą składkę na dany rok.

Pies z kolei wcale nie musi być zarejestrowany w ZKwP – zwierzę rasowe będzie w takim wypadku figurować na listach startowych jako kundel lub mix. Każda para zawodnicza jest natomiast zobowiązana do posiadania książeczki startowej, którą przewodnik kupuje przed pierwszymi zawodami w macierzystym oddziale związku (w Warszawie kosztuje ona 5 zł). Książeczka to dokument, w którym notowane są wszystkie starty i wyniki danego zespołu. Jako, że obedience nigdy nie doczekało specjalnie zaprojektowanej na potrzeby tego sportu książeczki startowej wykorzystuje się te dedykowane IPO.

Jak zapisać się na zawody?

Mając w planach oficjalny start na początek najlepiej zerknąć do dostępnego na stronie Głównej Komisji Szkolenia Psów kalendarza imprez obedience, aby sprawdzić, czy w najbliższym czasie będą odbywać się jakieś zawody, których miejsce i termin odpowiada zarówno przewodnikowi, jak i psu. Potem pozostaje śledzić stronę internetową lub fanpage oddziału, który organizuje imprezę w oczekiwaniu na pojawienie się formularza zgłoszeniowego, co ma miejsce około miesiąca przed samymi zawodami. Aby mieć pewność co do tego, kiedy ruszą zapisy można skontaktować się z przedstawicielem organizatorów telefonicznie lub na Facebooku. Ważne jest, aby nie przeoczyć momentu uruchomienia zapisów, bo miejsca na zawody rozchodzą się niczym świeże bułeczki. Jednocześnie dobrze mieć na uwadze fakt, że nie ma jednego modelu ogłaszania zawodów – to jak wszystko się odbywa zależy od organizującego imprezę oddziału, dlatego raz formularz zgłoszeniowy dostępny będzie na FB, innym razem na stronie internetowej, do tego możliwe są również zapisy drogą mailową.

W tym kontekście szczególnie istotne jest bycie przygotowanym do prawidłowego wypełnienia zgłoszenia. Potrzeba do tego kilku istotnych informacji, które mało kto zna na pamięć. W przypadku psów rasowych są to pełne imię rodowodowe, numer czipa lub tatuażu, numer rejestracji oddziałowej, który otrzymujemy przy zapisaniu psa do ZKwP, numer PKR oraz numer książeczki startowej. Trochę tego jest, a mało kto ma zawsze pod ręką książeczkę oraz paszport psa – ja również nie należę do takich osób, dlatego zrobiłam sobie notatkę w Keep Google pod tytułem “Oficjalnie o Gambicie”. Dzięki temu, kiedy potrzebuję jakichś administracyjnych informacji na jego temat nie muszę grzebać a papierach – wystarczy, że sięgnę do telefonu.

Opłata startowa to koszt rzędu 100-150 zł. Po wstępnym przyjęciu na listę zgłoszonych zawodników na wykonanie przelewu (numer konta jest podany na wydarzeniu, stronie internetowej lub przysyłany drogą mailową) jest kilka dni. Brak wpłaty po upływie tego czasu, skutkuje śkreśleniem z listy zawodników. Na dane miejsce wchodzi ktoś z listy rezerwowej. Warto zaznaczyć, że często nie wystarczy samo wykonanie przelewu, a konieczne jest również dosłanie potwierdzenia w formie pdf drogą mailową. Ostateczne przyjęcie zgłoszenia zazwyczaj następuje dopiero po opłaceniu startowego.

Kiedy wystartować pierwszy raz?

Regulamin FCI zaleca, aby psy startujące w klasie 1 miały ukończone co najmniej 10 miesięcy, natomiast psy startujące w klasie 3 –  15 miesięcy. Z kolei regulamin polskiej klasy 0 dopuszcza do udziału w zawodach psy od 6 miesiąca życia. Oczywiście, to tylko teoria. Osobiście wychodzę z założenia, że lepiej poczekać dłużej, niż psa który jeszcze nie jest gotów na znalezienie się w sytuacji zawodów narazić na nadmierny stres. Świetnym sposobem na sprawdzenie poziomu przygotowania zespołu są zawody treningowe.

Na pewno nie można założyć, że czworonożny zawodnik, który zna wszystkie ćwiczenia danej klasy jest gotowy na start. Perfekcyjne wykonanie ćwiczeń to dopiero początek drogi do dobrego zaprezentowania się podczas zawodów. Pies musi nie tylko znać składające się na daną klasę elementy, ale również umieć wykonać je w łańcuchu (jedno po drugim), poruszać się pomiędzy konkretnymi zadaniami w ringu (tzw. przejścia między ćwiczeniami), potrafić długo utrzymywać skupienie pomimo rozproszeń (przebieg w klasie 0 trwa ok. 8 minut; dla młodego psa to morze czasu!) oraz znać koncepcję odłożonej nagrody oraz długiej pracy bez zabawek i smakołyków. Osobiście uważam również, że bardzo ważne jest doświadczenie ringowe przewodnika i umiejętne wspieracie czworonoga podczas startu. To coś, czego człowiek uczy się z czasem, poprzez zdobywanie doświadczeń, dlatego sama nie chcę za bardzo spieszyć się w pokonywaniu kolejnych klas z Gambitem, który pierwszy raz wziął udział w oficjalnych zawodach w wieku 16 miesięcy. Niby późno, a jednak długo zastanawiałam się nad tym, czy to aby nie zbyt wcześnie.

Jak zawsze w takich sytuacjach kluczowe jest odłożenie na bok swoich zawodniczych ambicji i mądre obserwowanie psa – tego, jak radzi sobie w nowych warunkach oraz jak reaguje na stres przewodnika. Warto pierwszy start możliwie najbardziej dostosować do psa i wybrać zawody, na których będą panowały najbardziej odpowiadające mu warunki. I tak, jeżeli pies nie najlepiej radzi sobie z upałem nie musi startować w samym środku lata, a jeżeli obawia się biec do kwadratu za którym znajduje się ściana lepiej poradzi sobie na otwartej przestrzeni niż na hali. Oczywiście, obowiązkiem przewodnika jest pokazanie psu wszystkich tego rodzaju wariacji, aby mógł komfortowo pracować w każdych warunkach, ale na początek kluczowe jest zbudowanie dobrego skojarzenia z ringiem, lepiej więc ułatwiać niż utrudniać.

O czym pamiętać na miejscu?

Aby móc wystartować w zawodach nie wystarczy się zapisać – na miejscu, jeszcze przed startem, trzeba dopełnić pewnych formalności. Niezbędne będą paszport lub książeczka zdrowia, potwierdzające, że pies jest zaszczepiony przeciwko wściekliźnie, książeczka startowa oraz potwierdzenie uiszczenia składki członkowskiej ZKwP na dany rok – może to być wydrukowane potwierdzenie przelewu lub legitymacja członkowska z wbitą pieczątką. Wszystkie te skarby należy pokazać organizatorowi meldując swoją obecność na terenie zawodów. Paszport i legitymację od razu dostaje się z powrotem, natomiast książeczka startowa zostaje u organizatora do czasu ogłoszenia wyników. Zawodnik otrzyjmuje ją z powrotem uzupełnioną o informacje dotyczące swojego staru wraz z kartą oceny.

Zdaję sobie sprawę z tego, że trudno jest wyeliminować stres, nie zamierzam więc wypisywać tu rad w stylu „Nie denerwuj się”, bo zawsze brzmią one pusto i śmiesznie, szczególnie, gdy robi się coś pierwszy raz w życiu. Mnie stres towarzyszy nawet na zawodach treningowych, głównie podczas oczekiwania na start. Mimo wszystko, staram się racjonalnie podchodzić do uczestnictwa w imprezach obedience i pamiętać, że zawody to nie sprawa życia i śmierci, ale okazja do sprawdzenia umiejętności psio-ludzkiego zespołu oraz zdobycia wiedzy o tym, co jeszcze trzeba poprawić. Podczas przebiegu natomiast próbuję zawsze być maksymalnie skupiona na psie oraz stojącym przed nami zadaniu. To trochę pomaga zredukować zdenerwowanie.

***

Obedience to świetny sport, który wspaniale potrafi poukładać psu w głowie pewne rzeczy, nauczyć skupienia oraz pomóc zbudować lepszą relację z przewodnikiem. Jest to też szalenie obszerna, a czasem również nieziemsko skomplikowana dyscyplina, mimo wszystko jednak warto spróbować w niej swoich sił. Powodzenia!

Przydatne linki:
Regulamin obedience klasy 0;
Regulamin obedience klas 1, 2, 3;
Kalendarz imprez obedience w Polsce;
Grupa „Obedience – kalendarz imprez” na Facebooku.

  8 komentarzy do tekstu: „Co warto wiedzieć przed pierwszymi zawodami obedience

  1. 16 września 2016 at 11:54

    Czyli musimy wyrobic rodowód w ZKwP? Każdego dnia człowiek jest coraz mądrzejszy – dziękuję za wpis !

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      16 września 2016 at 12:00

      Nie, nie musisz wyrobić psu rodowodu, jednak jeżeli tego nie zrobisz, będzie traktowany przez organizatora zawodów jako mix. Ty jednak musisz być członkiem ZKwP oraz mieć opłaconą składkę członkowską. Masz więc 2 warianty startów:
      1. Karolina członek ZKwP + niezarejestrowana Natka, mix w typie – wychodzi nieco taniej, bo nie musisz płacić w związku za rejestrację psa i wyrobienie rodowodu.
      2. Karolina członek ZKwP + zarejestrowana Natka rasy labrador retriever – wychodzi drożej, ale wygląda lepiej, kiedy chwalisz się wynikami hodowcy. 😉
      Jak widzisz, w każdym wariancie TWOJE członkostwo w ZKwP jest obowiązkowe; bez tego nie możesz brać udziału w zawodach.

  2. 16 września 2016 at 21:12

    Jak uwielbiam pracować z psem, uczyć go tych różnych pierdół, zastanawiać się, czy siedzi prosto i jak do cholery mam ogarnąć chodzenie przy psie, który idzie mi przy nodze, tak muszę przyznać, że wizja zawodów zupełnie mnie nie chwyta. Może po prostu trzeba złapać bakcyla, no nie wiem, może to kwestia mojego poziomu i tego, że na razie nie miałabym nawet z czym sie tam pokazywać. Ewentualnie to ten kawałek mnie, który wycofuje się z każdej rywalizacji, bo konieczność porównywania z kims innym, niż sama ja wywołuje u mnie potrzebę schowania sie pod kołdra 😛
    Tak czy owak zawsze Wam kibicuję 😀

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      16 września 2016 at 21:43

      Problem z tą całą rywalizacją w obedience jest taki – przynajmniej moim zdaniem – że to dopiero na zawodach jesteśmy w stanie zweryfikować efekty pracy z psem. Stres, brak możliwości nagradzania, specyficzna atmosfera, sędzia, komisarz, sekretarz ringu kręcący się w okolicy… wszystko to składa się na bardzo specyficzne warunki, które szalenie trudno jest odtworzyć na treningu. Chociażby dlatego, że (nie wiem, może tylko ja tak mam :P) jak mi podczas treningu coś nie wychodzi, nawet, jak mam zaplanowane łańcuchy bez nagród, to powtarzam ćwiczenie, pomagam, przypominam o co chodzi, etc. Tak naprawdę, zawody to jedyne takie miejsce, w którym nie mogę wyciągnąć z kieszeni żarcia i powiedzieć „Przypomnij sobie, co znaczy pac, czekoladowa cholero”. 😛
      Aczkolwiek, muszę powiedzieć, że ja też się cykam rywalizacji i porównań, przez co przed każdymi zawodami (nawet tymi treningowymi!) sprzedaję psa, rzucam obidjęsy i uciekam w Bieszczady. Serio. 😛

      Super miło mieć takiego kibica! <3

  3. 24 września 2016 at 14:30

    Dzięki za wpis! Nam do startu daleko, bo jednak z psiakiem, z którym nie pracuje się od szczeniaka i ma za sobą pewne przeżycia i złe nawyki pracuje się o wiele dłużej, ale już nie mogę się doczekać tego wielkiego wydarzenia i tak bardzo Wam zazdroszczę gotowości do wspólnych startów, trzymajcie kciuki za nas:)

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      24 września 2016 at 16:09

      Zobaczysz, przyjdzie jak dziś. Najtrudniej jest zawsze na początku. :)

  4. 2 lutego 2017 at 12:41

    8 minut pracy bez nagrody… toż to idzie skisnąć! :) Podziwiam za to obikowców i ich psy :)

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      2 lutego 2017 at 13:42

      I to tylko w niższych klasach! Przykładowo, mój start w Gdyni (bez zostawania, które trwa w sumie około 2 minut) trwał dokładnie 7 minut i 24 sekundy. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.