Obedience: podsumowanie sezonu 2016

Ostatnie oficjalne zawody obedience w 2016 roku rozpoczną się już jutro! Bardzo chciałam w nich wystartować, aby jeszcze w tym roku mieć za sobą debiut w klasie 1 i dokładnie wiedzieć nad czym powinnam pracować przez kolejne, zimowe miesiące. Nie udało się. Lista rezerwowa do ostatniej chwili pękała w szwach, a gdy w końcu udało się nam wskoczyć na listę startową Gambit znalazł sobie nowe hobby w postaci odwiedzania weterynarzy. Ostatecznie w 2016 roku startowałam z Gambitem cztery razy: dwukrotnie treningowo, dwukrotnie oficjalnie w klasie 0. Kiedy w lipcu 2015 przywiozłam do Warszawy tę małą, czekoladową kulkę nie sądziłam, że nasza przygoda z obedience rozpocznie się tak dynamicznie i tak szybko! Tymczasem, właśnie przyszła pora na podsumowanie pierwszego sezonu wspólnych startów. Gambit i ja oficjalnie zostaliśmy zawodnikami z prawdziwego zdarzenia!

podsumowaniesezonu2016Pierwszy raz w zawodach obedience Gambit wystartował w (prawie) swoje pierwsze urodziny podczas przebiegów treningowych w Zgierzu. Wtedy jeszcze nawet nie marzyłam o zrobieniu pełnego zestawu ćwiczeń z klasy 0. Aport ograniczał się do, niezbyt zresztą pewnego, trzymania koziołka w pysku, zostawanie, przeszkoda oraz chodzenie przy nodze na smyczy nie istniały zupełnie. Na zawody przyjechaliśmy głównie pochodzić po ringu w towarzystwie komisarza oraz sędziego, co udało się nam zrobić w naprawdę dobrym stylu, chociaż byłam okropnie zdenerwowana.

Na możliwość zdobycia kolejnych doświadczeń zawodniczych przyszło nam czekać ponad cztery miesiące. W lipcu braliśmy udział w Zawodach treningowych obedience w hiszpańskim stylu, gdzie również zaliczyliśmy bardzo ładny występ. To był ostatni sprawdzian przed oficjalnym debiutem, który zaplanowałam na kolejny miesiąc: Gambit pierwszy raz robił pełen zerówkowy przebieg w atmosferze zawodów, z sędzią, komisarzem i publicznością, ja natomiast próbowałam okiełznać swój stres. Byłam wyjątkowo zadowolona z tego ostatniego elementu – chociaż przed wejściem na ring mój stres sięgał zenitu, gdy przyszła nasza kolej udało mi się skoncentrować na zadaniu i niczego (za bardzo) nie zepsuć.

Równo miesiąc później wyruszyliśmy do Sopotu, pod drodze doszkalając się jeszcze na seminarium z Joanną Hewelt. Wywalczyliśmy drugie miejsce na podium, ocenę doskonałą, bardzo ładne punkty oraz awans do klasy 1. Mimo to, kiedy teraz patrzę na ten start nie uważam go za szczególnie ładny – widać dużą pomoc ciałem oraz całe mnóstwo detali do poprawienia. Niemniej, trzeba przyznać, że debiut mieliśmy wyjątkowo udany, zwłaszcza biorąc pod uwagę bardzo trudne warunki, na które złożyły się długa podróż z Warszawy, koszmarny upał i gigantyczne opóźnienie. Wchodząc na ring oboje byliśmy zmęczeni, więc myślę, że mogę wybaczyć sobie te wszystkie niedociągnięcia.

Mistrzostw Łodzi obedience, na których wykręciliśmy absolutnie kosmiczny wynik zupełnie nie planowałam. Prawdę mówiąc, po Sopocie nie chciałam ponownie startować w klasie 0, ostatecznie jednak doszłam do wniosku, że zawody prawie pod nosem nie mogą się zmarnować, a na tym etapie każde doświadczenie startowe jest na wagę złota. Gdy decyzja zapadła zaczęłam podciągać niedoróbki, które wyszły na jaw podczas debiutu, ale ze względu na rozmaite okoliczności towarzyszące trenowałam zdecydowanie mniej niż przed Sopotem. Obawiałam się, że niewielka liczba treningów odbije się na jakości wykonania ćwiczeń, tymczasem Gambit poradził sobie wyśmienicie. Na pewno miała na to wpływ zdecydowanie bardziej sprzyjająca czworonożnym zawodnikom pogoda, jednak porównując doświadczenia z Sopotu i Łodzi na pewno muszę mocno przemyśleć to, jak organizować Gambitowi ostatni tydzień przed startem i przetestować różne opcje w przyszłym sezonie.

W tym roku Gambit z szczeniaka z potencjałem zmienił się w czynnego zawodnika, co więcej nasz pierwszy sezon startowy był naprawdę udany. Cieszy mnie to niezmiernie, szczególnie, że oboje mamy dokładnie takie samo, niewielkie doświadczenie ringowe. Domyślam się, że będę potrzebowała jeszcze wielu startów, aby w móc w miarę pewnie poczuć się na zawodach, niemniej dobrze na moją głowę działa świadomość posiadania u boku psa, który już zdążył się sprawdzić w trudnych warunkach. Przed nami kolejny sezon i wyższe, trudniejsze klasy. Ze względu na zdrowie Gambita w najbliższym czasie czeka nas dłuższa przerwa od dynamicznych ćwiczeń, jednak aby się nie nudzić, zaplanowałam kompletnie nieobciążające łapek treningi w domu.

  18 komentarzy do tekstu: „Obedience: podsumowanie sezonu 2016

  1. 4 listopada 2016 at 10:55

    Widziałam krwawą łapkę na insta – co czekoladowy piesek wymyślił?
    Gratuluję Wam z całego serca tak udanego roku, naprawdę ogromnie cieszy mnie każdy Wasz sukces. Wiem, że ciągle to powtarzam, no ale tak po prostu jest.
    Odrobina prywaty – przeglądając moje Pratchetty znalazłam informację „Korekta: Dominika S.” – to Ty?

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      6 listopada 2016 at 20:38

      Czekoladowy piesek zepsuł się, niestety, z dwóch stron. Z tyłu ma zapalenie mięśnia, a z przodu wyrwany pazur – tak mu się spodobało ostatnio w pociągu, że postanowił zostawić coś na pamiątkę PKP. 🙁
      Pięknie dziękuję za dobre słowo! Jest mi naprawdę przeogromnie miło, wiedząc, że ktoś gdzieś tam daleko szczerze, dobrze nam życzy i cieszy się naszymi sukcesami. 🙂
      Robiłam w życiu sporo korekt tesktów (ach, czyżby to było aż tak bardzo widać? :D), ale akurat głównie do portali internetowych; z żalem przyznaję, że z polskimi wydaniami Pratchettów nie miałam zawodowo nic wspólnego.

      • 7 listopada 2016 at 20:45

        Czekoladowy piesku, proszę ogarnąć swoje łapki!
        Mój wilczasty piesek właśnie się zagoił, ale przez tydzień paradował z dziurą w czole, także ten. Wesoło jest 😛

      • Pies do kwadratu
        Pies do kwadratu
        9 listopada 2016 at 12:24

        U nas tak do 7-8 miesiąca życia też było wesoło; najtrudnej jest na początku, potem już będzie z górki! 🙂

  2. ES
    4 listopada 2016 at 11:21

    Jesteście super zespołem ! Trzymam mocno kciuki za łapki GAMBITA <3

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      6 listopada 2016 at 20:35

      Dzięki! Łapki Gambita zdecydowanie potrzebują mocnego trzymania kciuków! 🙂

  3. 4 listopada 2016 at 16:45

    Brawo! Jesteście NIE-SA-MO-WI-CI! 😀 Gratuluję sukcesów i życzę wieeeeelu kolejnych! 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      6 listopada 2016 at 20:34

      Dzięki, dzięki! <3

  4. 4 listopada 2016 at 20:30

    Podziwiam Twoją pracę i determinację 🙂 Wielkie brawa i oby kolejny sezon był równie udany! 🙂 Pippin dwa lata temu zaliczył czarną, a raczej czerwoną serię rozciętych opuszek… na szczęście chyba z tego wyrósł… 😉 teraz jak się uszkadza, to już z „przytupem” – raz a porządnie 😉

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      6 listopada 2016 at 20:33

      Dzięki!
      Gambit w pierwszym roku życia bardzo często obcierał sobie opuszki, miałam nadzieję, że etap ciągłego leczenia łap mamy już za sobą, a tu taka niespodzianka. 🙁

  5. 6 listopada 2016 at 11:49

    Gratulujemy dobrego roku 😉 Zazdroszczę, że znaleźliście coś, co lubicie robić. My z Legion ciągle się kręcimy – trochę posłuszeństwo, frisbee, jakieś sztuczki, canicross. Niestety nadal nie możemy wybrać na czym się skoncentrować 😉

    Takie pytanie ode mnie – czy zawody obedience w Waszej klasie to po prostu zakres z treningu PT (format ZKwP)? Byliśmy na tym szkoleniu z Legion i dobrze jej szło. Nie przerobiliśmy tylko chodzenia przy nodze bez smyczy. Może warto spróbować? 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      6 listopada 2016 at 20:29

      Na pewno też kiedyś uda się Wam znaleźć swojego bzika. 😉
      Nie do końca wiem, co masz na myśli pytając o „naszą” klasę – zerówkę, w której starty już zakończyliśmy, czy jedynkę, do której się szykujemy. Aby odpowiedzieć na Twoje pytanie najłatwiej sięgnąć do regulaminu obi, dostępnego na stronie ZKwP (http://www.zkwp-szkolenia.pl/index.php/psy-towarzyszace). BH, PT i obedience to sporty, których zawody rozgrywają się pod egidą ZKwP, którymi opiekuje się ta sama komisja. Niemniej, PT i obedience różnią się – im wyższa klasa, tym bardziej. Klasę 0 w obi można zaliczyć, zdając egzamin PT1 – pies ze zdanym egzaminem PT1 może rozpocząć starty w obedience od klasy 1, obecnie sporo osób tak właśnie robi. Ćwiczenia trochę się różnią, pewne punkty są łatwiejsze w obi, pewne trudniejsze i odwrotnie. Z tego, co wiem w wyższych klasach (1, 2, 3), które rozgrywane są wobec międzynarodowego regulaminu nie ma już podobnej zależności. Co więcej, obi jest zdecydowanie bardziej rygorystycznie oceniane, większy nacisk kładzie na dokładność wykonywania ćwiczeń, a zatem łatwiej stracić punkty podczas przebiegu za detale (np. nie taki jak trzeba ruch ręką, pomoc ciałem, krzywe dostawienie do nogi, etc.).

      • 8 listopada 2016 at 17:34

        Skomplikowana sprawa. Obecnie ciśniemy frisbee. PT mi się podobało, Legion również, ale bez szału chyba 🙂
        Dzięki za wyjaśnienie.

      • Pies do kwadratu
        Pies do kwadratu
        9 listopada 2016 at 12:23

        Widziałam na Waszym fejsiku, że bawicie się frisbee. 🙂 Ze swojego doświadczenia podpowiem, że warto jednak używać dysków, które latają (polecam Xtra Disstance), bo to bardzo ułatwia psu wypracowanie odpowiednich zachowań – dopóki używałam Eurablendów, któe w powietrzu zachowują się jak kapeć Gambit zapowiadał się na pieska, który nigdy nie będzie skakał, a teraz coraz częściej zaczyna odrywać zadek od ziemi.
        Co do PT – jeżeli macie zdane PT1, to myślę, że po dopracowaniu pewnych szczegółów oraz dorobieniu brakujących ćwiczeń (przeszkoda) na luzie powinniście zdać OB-0, natomiast OB-1 może wymagać większej liczby treningów, zwłaszcza, że jednak kwadrat i obieganie to dla wielu psów dość trudne ćwiczenia, szczególnie po nowelizacji regulaminu, jaka miała miejsce na początku tego roku.

  6. 7 listopada 2016 at 14:55

    Bardzo mi się podoba wasz team (i w ogóle blog:)) powodzenia w jedynkach!

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      8 listopada 2016 at 11:54

      Bardzo mi miło. Dziękuję! 🙂

  7. Collie&Malinois
    27 listopada 2016 at 13:25

    Bardzo podoba mi się chodzenie, jest dynamiczne, takie „do góry”, Bambi na super wyraz. Gratuluję sezonu i czekam aż wpadniecie na jakieś zawody do Wrocławia 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      27 listopada 2016 at 15:01

      A dziękuję! Chodzenie to akurat coś, czego sporo robię i mam pociągnięte mocno do przodu niż wymaga tego aktualna klasa startowa Gambita – mam zrobione wolne tempo, kroki w bok oraz zakręty w chodzeniu do tyłu, więc na dobrą sprawę już prawie wszystko, co w ogóle w tym chodzeniu jest, chociaż pewnie można by jeszcze podciągnąć pewne detale.
      Jak tylko Wrocław coś zorganizuje z przyjemnością przyjedziemy! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.