Zawody obedience w Gdyni

W zeszły weekend w Gdyni odbyły się zawody RAUKI Obedience Winter Cup – impreza organizowana przez trójmiejski klub Na Fali o statusie dwudniowych kwalifikacji do tegorocznych Mistrzostw Świata Obedience. I chociaż w ciągu tamtych dwóch dni najbardziej ekscytujące rzeczy bezapelacyjnie działy się podczas startów zawodników najwyżej klasy dla nas również nie zabrakło emocji na ringu. Debiut, niestety niezbyt imponujący, w klasie pierwszej jest już za nami – zawody zakończyliśmy zdobywając lokatę 11/18, 219,5 punktu oraz ocenę dobrą.

15975313_1257526100951104_2743517909047126385_oA co to były za zawody! Nim zacznę rozwodzić się nad tym, co wymaga poprawek przed kolejnym startem muszę poświęcić nieco miejsca samej imprezie, bo ta okazała się nad wyraz imponująca. Muszę przyznać, że Falowcy świetnie spisali się w roli organizatorów, wynosząc sztukę robienia zawodów na zupełnie nowy, dotąd nieznany w Polsce poziom. Starty odbywały się w ogrzewanej hali piłkarskiej ze sztuczną trawą. Co więcej przestrzeń zawodów została zaaranżowana w bardzo przemyślany sposób, tak, aby możliwie najbardziej ułatwić życie zawodnikom – osobne pomieszczenie przeznaczono na klatki, wydzielono ring przygotowawczy, a wejście i wyjście na ring główny usytuowano tak, aby pies kończący i zaczynający start nie musiały się wymijać w ciasnym przejściu. Takie detale jasno pokazywały, że impreza zorganizowana została przez osoby, które niejednokrotnie same startowały w zawodach i doskonale wiedzą, jak stworzyć event przyjazny zarówno ludziom, jak i psom. Osoby, które nie zdołały dotrzeć do Gdyni mogły oglądać zmagania swoich faworytów na livestreamie, punktacja była na bieżąco publikowana w Internecie, karty oceny uzupełniane w wersji elektronicznej i natychmiast drukowane, a w biurze zawodów załatwiało wszystkie formalności z prędkością błyskawicy. Do tego na wygranych (i nie tylko!) czekały ogromne stosy nagród. Naprawdę trudno mi wyobrazić sobie, że na RAUKI Obedience Winter Cup można było cokolwiek zrobić lepiej. Brawo!

16143418_1258645967505784_914315432133978551_oPrzykro mi, że ze względu na pewne prywatne sprawy nie dane mi było cieszyć się takimi fajnymi zawodami. Na halę dotarłam w wyjątkowo kiepskim nastroju, do tego bardzo zmęczona, co miało ogromny wpływ na to, jak wyglądał mój start z Gambitem. To nie był zwyczajny, związany z uczestnictwem w zawodach stres, a iście wisielczy humor i chociaż starałam się oczyścić z niego swoją głowę nie poradziłam sobie z tym zadaniem zbyt dobrze. Niestety, Gambit jak przystało na typowego synusia mamusi doskonale wczuł się w moje położenie przez co posypało się znacznie więcej niż zakładałam w teoretycznie najgorszych scenariuszach.

Siad w grupie przez 1 min, 10 p.
Zostawanie w grupie miało miejsce po indywidualnych startach, a że po swoim przebiegu nastrój jeszcze mi się pogorszył długo zastanawiałam się, czy w ogóle jest sens ponownie wychodzić na ring. Udało mi się zebrać w sobie dzięki Marcie i Ani, które były na tyle uprzejme, aby wysłuchać moich żali i w odpowiednim momencie podać chusteczki. Mimo wszystko, to były ogromnie stresujące chwile, szczególnie, że przed zawodami nie bardzo miałam okazję ćwiczyć zostawanie z innymi psami. Prawdę mówiąc, spodziewałam się, że Gambit wyjdzie z pozycji gdy tylko przed nim zrobi to inny pies. Tymczasem, w mojej grupie zostawanie zerwały aż dwa psy, w tym suka siedząca obok Gambita, a mój cudowny, czekoladowy chłopiec nawet nie przestawił łap. To była naprawdę miła niespodzianka na zakończenie bardzo nieprzyjemnego dnia.

Chodzenie przy nodze, 9 p.
Pod koniec sekwencji miałam problem z dosłyszeniem poleceń komisarza, więc moje reakcje na nie wypadły chyba nieco panicznie, sądzę jednak, że z Gambita mogę być całkiem zadowolona.

Stój w marszu, 10 p.
To ostatnimi czasy ulubione ćwiczenie Gambita, toteż wynik punktowy zupełnie mnie nie dziwi. Jednocześnie, biorąc pod uwagę to, jak dobrze czuje się on przy nodze, kiedy zaczynałam uczyć pozycji w marszu mocno obawiałam się całego procesu i spodziewałam się, że długiej, mozolnej pracy. Gambit zaskoczył mnie zupełnie, bo stój w marszu załapał błyskawicznie, a do tego sam z siebie od początku robił to ćwiczenie w naprawdę ładnym stylu.

Przywołanie, 10 p.
Pędzenie galopem, żeby jak najszybciej znaleźć się w najsmaczniejszym miejscu wszechświata to zachowanie doskonale zgodne z naturą Gambita.

Siad w marszu, 5 p.
Wspominałam, że stój w marszu to ostatnimi czasy ulubione ćwiczenie? Zgodnie z regulaminem, 5 punktów to maksimum, jakie można otrzymać za bezbłędne wykonanie przez psa niewłaściwej pozycji. Przed nami sporo ćwiczeń na słuchanie!

Wysyłanie do kwadratu, 0 p.
Do Gdyni pojechałam z niezrobionym kwadratem – to było 0, na które byłam absolutnie gotowa psychicznie.

Aport drewnianego koziołka, 7,5 p.
Punkty obcięte za kwiknięcie przy wysyłaniu po koziołek. Nie dość, że coś takiego zdarzyło mi się pierwszy raz, to jeszcze na zawodach. Przypuszczam, że był to przejaw frustracji nietypową sytuacją – komisarz pomylił rozmiar koziołka i musieliśmy poczekać dłużej na rozpoczęcie ćwiczenie. Spokojne wyczekanie na wysłanie do aportu wskakuje na listę rzeczy do przepracowania.

Zmiana pozycji na odległość, 9 p.
Niby ładne punkty, ale nie jestem zadowolona, bo wiem, że Gambit potrafi zrobić zmiany pozycji na odległość dużo lepiej. Długo walczyłam ze stopniowym zwiększaniem odległości pomiędzy mną a psem, a gdy w końcu doszłam do odpowiedniego dystansu i satysfakcjonującego poziomu technicznego ćwiczenia zabrakło czasu na porządne przepracowanie zadania w łańcuchu.

Przywołanie i skok przez przeszkodę, 0 p.
Do tej pory trudno mi uwierzyć w to, że Gambit minął przeszkodę. Nie pojmuję jak to się stało, bo tej pory uważałam to ćwiczenie za absolutny pewnik.

Obieganie pachołka z przywołaniem, 7,5 p.
Gambit trochę się zagubił. Początkowo, zamiast biec prosto do pachołka, zboczył z kursu i popędził w przeszkody. Dobrze zrobiłam, ufając, że zrozumie zadanie i nie decydując się na wydanie dodatkowej komendy, bo po chwili sam się poprawił i zrobił to, co powinien. Niestety, droga do pachołka wyszła mocno po łuku.

Wrażenie ogólne, 7,5 p.
Bez wątpienia, zawiniła głównie moja głowa. Wybacz, Gambcie, obiecuję poprawić się następnym razem!

Poniżej zamieszczam film ze startu. Niestety, więcej na nim nie widać niż widać, ale jeżeli są tu jacyś obi maniacy, którzy mają ochotę stracić 5 minut swojego życia – zapraszam.

***

Krótko po zejściu z ringu byłam kompletnie załamana. Teraz, gdy od startu minęło już kilka dni, jestem w stanie spojrzeć na niego bez emocji i ocenić w bardziej racjonalny sposób. Widzę całe mnóstwo elementów, które muszę dopracować i poprawić, ale wiem też, że są takie rzeczy, z których mogę być dumna. Dałam radę handlersko. Mimo wszystko starałam się dbać o samopoczucie psa na ringu. Gambit natomiast, kiedy już naprawdę umie jakieś ćwiczenie po prostu je robi, na dodatek bardzo dobrze technicznie – miło jest pomyśleć o tym, że wszystkie te dobre punkty przyznał sędzia, który będzie oceniał tegoroczne Mistrzostwa Świata. Może być tylko lepiej.

 

photo credit: Adrian Galan

  6 komentarzy do tekstu: „Zawody obedience w Gdyni

  1. 20 stycznia 2017 at 10:45

    Bardzo lubię ludzi, którzy potrafią przyznać się do tych mocniejszych i tych słabszych stron. wielkie gratulacje! A teraz popraw koronę, cycki do przodu, każda lekcja fantastycznie hartuje! Trzymam za Was kciuki!

    Pees. Niesamowicie, wręcz opętańczo podoba mi się zdjęcie wyróżniające. Coś wspaniałego, ach <3

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      20 stycznia 2017 at 22:30

      Pprawianie korony i wypinanie cycków to coś, co ostatnio wyjątkowo słabo mi wychodzi, ale serio się staram!

  2. 20 stycznia 2017 at 17:17

    Nie zawsze musi wyjść wszystko perfekcyjnie… Najważniejsze, że nie poddajecie się oraz Ty otwarcie o tym mówisz – bo jak koleżanka wyżej napisała, nie każdy potrafi się przyznać do „porażki”. Mimo wszystko nie poszło Wam aż tak źle. Masz rację, pewnie to głównie przez Twoje samopoczucie, które przeszło na psa, nie poszło Wam najlepiej. Każdy ma czasami gorszy dzień… Wierzę, że następnym razem będzie lepiej. Gambit jest moim ulubionym aussikiem, bardzo podoba mi się jego praca no i nie ukrywajmy, jego wygląd – cuuudo! 🙂 Pozdrawiamy, trzymaj się!

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      22 stycznia 2017 at 20:35

      Pozostaje spokojnie, sumiennie trenować, żeby następnym razem mogło być lepiej. 🙂

  3. 25 stycznia 2017 at 20:33

    Ojej, ja tego jednak nie skomentowałam? Skleroza.

    Domyślam się, że po komplecie dziesiątek te oceny mogą zaboleć, ale hej – macie zrobione ćwiczenia, które wychodzą i w nocy o północy. Świetna sprawa, jakby nie było. No i pamiętaj, że wszyscy miewają gorsze starty – nawet bez emocjonalnego zaplecza. Kiedyś, kiedyś, w młodych czasach, moja znajoma pojechała machnąć odznakę jeździecką na fenomenalnym koniu, który chodził zawody dużo wyższej rangi niż brykanie do odznaki i na którym jeździła od roku luzakując jego zawodniczce. Świetnie skaczący i znający różne dziwne przeszkody koń tym razem postanowił tak przestraszyć się cienia rzucanego przez stacjonatę, że razem z jeźdźcem wpadł w sąsiednią przeszkodę. Bo tak. Sporty ze zwierzętami zakładają nierówność postępów chyba w samych swoich założeniach 😀

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      25 stycznia 2017 at 21:51

      To prawda, sport z psami bywa loterią, chociaż, wiadomo, mogłam postarać się przygotować lepiej zarówno psa pod kątem technicznym, jak i siebie. Tradycyjnie, zabrakło czasu, ale że miałam potrzebę pojechania gdzieś, gdziekolwiek, i miłego spędzenia czasu padło na zawody w Gdyni. Liczyłam się z niedoskonałym wynikiem, chociaż nie aż tak, a same miłe spędzanie czasu okazało się ostatecznie nieosiągalne, ale, ale… Osoby, które wiedzą co tam się dokładnie działo uważają, że daliśmy radę naprawdę nieźle, więc przynajmniej jest czym się pocieszać. Przed kolejnymi zawodami czeka nas masa roboty, plan już jest, pozostaje mieć nadzieję, że jego sprawna realizacja przyniesie pożądane efekty. 😉
      Historia z koniem pierwsza klasa! Wyobrażam sobie, jak znajoma musiała się czuć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.