Recenzja: uprząż Ruffwear Front Range

Ruffwear to amerykańska firma produkująca wysokiej jakości outdoorowy ekwipunek dla psów, a uprząż o nazwie Ruffwear Front Range wydaje się powoli zyskiwać status kultowej. Niedawno marka wypuściła na rynek nowe wersje kolorystyczne swoich najbardziej znanych szelek. Sądzę, że to dobra okazja, aby przyjrzeć się bliżej ich starszej wersji i zastanowić się, czy była ona warta swojej, wcale niemałej ceny.

Gambitalmost1y

Pierwszy rzut oka

Ruffwear Front Range to, zgodnie z informacjami producenta, szelki przeznaczone do noszenia podczas codziennych spacerów, komfortowe dla psa i wygodne w użytkowaniu dla człowieka. Chociaż to flagowy produkt firmy dość długo się do niego przekonywałam, bo na zdjęciach szelki wydawały mi się raczej toporną zbroją niż nowoczesnym, outdoorowym, psim ekwipunkiem. Mocno się zdziwiłam, kiedy dokładnie rok temu otworzyłam paczkę ze swoją uprzężą i wreszcie mogłam dokładnie obejrzeć ją na żywo. Dla Gambita wybrałam rozmiar M w kolorze Pacific Blue.

Przede wszystkim, okazało się, że “toporny” to ostatni przymiotnik, jakiego można by użyć do opisania tych szelek – są bajecznie wprost lekkie i naprawdę dobrze układają się na psie. Od spodu pokrywa je miękki materiał, który nie powinien obcierać skóry nawet w przypadku wyjątkowych wrażliwców, natomiast od góry znajduje się inna, mocniejsza tkanina. Całość wykonana jest bardzo porządnie – szwy są równiutkie, nigdzie nie odstawały żadne nitki.

Widać, że producent rzeczywiście dobrze przemyślał kwestię wygody użytkowania uprzęży, bo szelki Front Range wyposażone są w kilka dodatków, które okazują się być niesamowicie funkcjonalne. Pierwszym, co rzuca się w oczy są dwa punkty przypięcia smyczy: V-Ring na grzbiecie psa oraz dodatkowe kółeczko na piersi, które sprawia, że uprzęży z powodzeniem można używać jak szelek typu easy walk. Od spodu znajduje się miejsce, w którym niezmywalnym markerem można napisać swoje dane, z kolei po zewnętrznej stronie, na psim grzbiecie wszyto kieszonkę, w której znajduje się zaczep na adresówkę. Oba rozwiązania są genialne w swojej prostocie – mamy pewność, że nic się nie urwie i nie zgubi, gdy pies podczas spaceru wbiegnie w jakieś chaszcze. Uprząż wyposażona jest także w dyskretne, odblaskowe elementy, które z pewnością przydadzą się podczas wieczornych miejskich eskapad.

Odpowiednio zadbano również o komfort psa. Szelki regulowane są w aż czterech miejscach – możemy wydłużyć lub skrócić każdy pasek – dzięki temu możliwe jest optymalne dopasowanie uprzęży do każdej psiej sylwetki.

Opisywana tu starsza wersja Ruffwear Front Range dostępna była w czterech kolorach – niebieskim, szarym, pomarańczowym i różowym (odpowiednio Pacific Blue, Twilight Gray, Campfire Orange, Alpenglow Pink). Nowa wersja to sześć opcji kolorystycznych: do palety Ruffwear dołączyły zielony i fioletowy (odpowiednio Meadow Green, Tillandsia Purple).

Spojrzenie po roku

Nim opiszę, jak uprząż Ruffwear Front Range przetrwała rok użytkowania muszę Wam wyznać, że nie dbam o psie rzeczy. Nie należę do osób, które po spacerze natychmiast wrzucają akcesoria czworonoga do pralki lub ręcznie czyszczą co bardziej delikatne produkty. Po intensywnym spacerze lub długiej wycieczce zdecydowanie wolę poleżeć z psem na kanapie, zamiast brać się za robienie porządków. To sprawia, że psie akcesoria, które są w moim posiadaniu rzadko są pielęgnowane w odpowiedni, zalecany przez producenta sposób. A że jednocześnie, kilkukilometrowe wypady do lasów i parków oraz treningi bez względu na pogodę są dla mnie codziennością uważam za solidny każdy sprzęt, któremu uda się przetrwać ze mną ponad pół roku.

ruffwear_kolaz

Kolaż zdjęć z mojego Instagrama świetnie pokazuje, że szelki Ruffwear Front Range towarzyszą nam dosłownie wszędzie: wyjazdy na zawody, wystawy, spacery po mieście, w parku, w lesie, nad morzem.

Uprząż Ruffwear Front Range mam równo od roku i używam jej bardzo intensywnie. Zakładam ją Gambitowi na prawie każdy zwykły spacer, a także bezwzględnie zawsze, kiedy udajemy się gdzieś dalej i mam w perspektywie przewożenie psa samochodem, autobusem, tramwajem lub pociągiem. Chociaż Gambit nosi szelki Front Range w drodze na trening, to nigdy nie ma ich na sobie podczas ćwiczeń – to zaś oznacza, że po dotarciu na miejsce zdejmuję z psa uprząż i kładę ją na trawie, piasku lub chodniku, czy dowolnym innym podłożu, które akurat robi mi za plac szkoleniowy.

DSC_2345Muszę przyznać, że jeszcze do niedawna byłam naprawdę mile zaskoczona tym, jak dobrze szelki zniosły moje brutalne traktowanie. Przez 11 miesięcy byłam z nich niesamowicie zadowolona i zastanawiałam się nad kupnem nowej wersji w kolorze fioletowym. Tymczasem kolejny, dwunasty miesiąc użytkowania uprzęży zweryfikował planowane psie wydatki, nie uprzedzajmy jednak faktów.

Miękki, spodni materiał nie zbiera zbyt wiele włosa – a muszę przyznać, że nawet jeżeli Gambitowi wiele brakuje do standardowego aussie to sierść gubi jak przystało na rasowego owczarka australijskiego. Materiał z wierzchu z kolei dobrze sobie radzi z błotem, piachem i wszelkiego rodzaju brudem. W czasie rocznego użytkowania szelki czyściłam może dwa, trzy razy zwykłym mydłem w płynie i szczotką. Jak widać na zdjęciach, zostało na nich kilka plamek, które nie chcą się sprać, przypuszczam jednak, że pomóc mógłby na nie wyłącznie jakiś silny detergent, bo wyglądają na olej napędowy – z pewnością są to pamiątki po licznych podróżach komunikacją miejską. Na wierzch wylazło też kilka nitek. Gdybym mogła zakończyć na tym zakończyć niniejszy akapit już stałabym w kolejce po uprząż Ruffwear Front Range w kolorze Tillandsia Purple. Niestety, w ostatni weekend lutego, który spędziliśmy na dość intensywnych spacerach zostałam zmuszona do zmiany zdania. Materiał, z którego zrobiony jest pasek mocujący V-Ring praktycznie całkowicie się przetarł w czasie dwóch kilkunastokilometrowych spacerów! Już jakiś czas temu zauważyłam, że krawędzie wspomnianej taśmy są nieco postrzępione, ale mając na uwadze to, jak obchodzę się z psim sprzętem nie uznałam tego za szczególnie poważną wadę i mocno się zdziwiłam, kiedy w obawie przed tym, że pasek ostatecznie pęknie całą eskapadę musiałam zakończyć ze smyczą obwiązaną w najwęższym miejscu uprzęży. Przypuszczam, że „wypadek” spowodowała wada produkcyjna, polegająca na niewłaściwym wyszlifowaniu wewnętrznych krawędzi V-Ringu i mam nadzieję, że polski dystrybutor uzna moją reklamację. Niemniej, coś takiego w ogóle nie powinno mieć miejsca, gdy mowa o szelkach dla psa za prawie 200 zł, które miały stanowić wysokiej klasy, outdoorowy ekwipunek dla czworonożnych poszukiwaczy przygód.

DSC_2342DSC_2351 DSC_2349ruffwear_frontrange_1Pies z kolei niespecjalnie przejął się wspomnianym mankamentem. Gambitowi jest bowiem w uprzęży naprawdę wygodnie, a podczas zakładania Ruffwearów nie rozpacza tak, jak podczas wkładania starych guardów. Pewien problem stanowiła dla mnie regulacja, jednak odkąd udało mi się osiągnąć stan, w którym nic się nie przekręca i wszystko dobrze leży po prostu nie dotykam pasków. Uprząż nie obciera psa, ani nie wyciera jego (skromnej bo skromnej) sierści.

Dodatkowo, kółko do przypięcia smyczy znajdujące się z przodu mogłyby być trochę większe – naprawdę duże karabińczyki mogą zwyczajnie się w nie nie zmieścić. Dla mnie to nie problem, bo raczej nie używam tej opcji, uprzedzam jednak wszystkich tych, którzy chcieliby wykorzystywać Ruffwear Front Range jako szelki easy walk. Natomiast, wadą, która rzeczywiście mi przeszkadza jest fakt, że Ruffweary dość wolno schną i w lecie dobrze jest pamiętać, aby przed zwodowaniem psa zdjąć z niego uprząż.

Minusem może być również brak rączki na grzebiecie za którą można by przytrzymać psa w awaryjnej sytuacji – takie rozwiązanie oferuje chociażby bliźniaczo podobny model TrueLove czy popularna Hurtta w wersji Active. Dodanie rączki rzeczywiście mogłyby być praktycznym rozwiązaniem, chociaż z drugiej strony z powodzeniem można chwycić psa za przewężenie górnej części szelek na grzbiecie. Osobiście przez rok używania szelek nie znalazłam się w sytuacji, w której rączka byłaby mi absolutnie niezbędna.

***

Jeszcze do niedawna uznawałam uprząż Ruffwear Front Range za mój najlepszy psi zakup i byłam pewna, że kiedy model, który posiadam obecnie ostatecznie wyzionie ducha zainwestuję w nowszą wersję. Śmierć szelek nastąpiła jednak zdecydowanie szybciej niż się spodziewałam, co więcej jej przyczyną nie było jak przewidywałam totalne zabrudzenie, ale poważna awaria. Wygląda więc na to, że przez jakiś czas Gambita czekają spacery na obroży, podczas gdy ja będę zastanawiać się, w jaki model szelek zainwestować tym razem.

Zalety i wady

+ bardzo wygodne;
+ niezwykle lekkie;
+ dobrze przemyślane, praktyczne w użytkowaniu;
+ materiał nie zbiera brudu i psiej sierści;
+ taka sama cena, bez względu na rozmiar;

+/- solidnie wykonane (ze sporym ale!);

– źle wyszlifowany V-Ring prawie przeciął pasek, mocujący go do uprzęży;
– dość wysoka cena  (ok. 180 zł);
– brak rączki;
– materiał wolno wysycha.

  37 komentarzy do tekstu: „Recenzja: uprząż Ruffwear Front Range

  1. Karolina K.
    31 marca 2017 at 10:56

    Możesz jednak stanąć w kolejce po kolejne szelki. 😉 Producent w nowej wersji zmienił i wzmocnił mocowanie mocowanie v-ringa. 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      31 marca 2017 at 11:04

      Słyszałam o tym, jednak muszę przyznać, że jestem nieco sceptycznie nastawiona do powrotów do marek, na których w jakiś sposób się zawiodłam. Obecnie kuszą mnie szelki spod znaku Truelove, konkretnie model Security, który wydaje mi się mieć nieco bardziej uniwersalny krój niż standardowe guardy i może lepiej nadawać się do ciągnięcia – ostatnio stawiam na spacery na obroży (z braku szelek, hehe) i pomyślałam, że fajnie byłoby mieć coś na tyle uniwersalnego, aby nadawało się zarówno do pociągu (do komunikacji zawsze zakładam psu szelki na wszelki wypadek) jak i na dogtrekking.

      • Karolina K.
        31 marca 2017 at 14:44

        Tylko one mają goły i dość wąski tylni pasek i przy ciągnięciu potrafią obcierać. Sama o nich myślałam, ale zrezygnowałam.

      • Pies do kwadratu
        Pies do kwadratu
        31 marca 2017 at 14:48

        Oj, to mnie zmartwiłaś. Wychodzi na to, że zostaje mi w zasadzie tylko Hurtta Active lub właśnie nowe Ruffweary. Niby ten fioletowy model jest przepiękny, ale będę na siebie bardzo zła, jak się okaże, że V-ring jednak nie daje rady. :/

      • Karolina K.
        31 marca 2017 at 16:19

        A o Sali Speed lub Zero DC Short myślałaś?

      • Pies do kwadratu
        Pies do kwadratu
        31 marca 2017 at 22:06

        ZeroDC Short miałam dla seterki (jak ją jeszcze miałam) i nie byłam z tych szelek zadowolona; Sali Speed to na moje oko praktycznie to samo, co ZeroDC Short, więc raczej odpada. Zresztą (podobnie, jak polecane przez Ciebie Ferplast Ergocomfort) te szelki wydają mi się najwzwyczajniej w świecie obłędnie brzydkie. Chyba już prędzej zdecydowałabym się na Hurttę Active. 😉

      • Karolina K.
        31 marca 2017 at 16:30

        Ja byłam też bardzo zadowolona z Ferplas Ergocomfort. Na miksie parsona przeżyły ponad 3 lata i sprzedałam je w całkiem dobrym stanie (były lekko zmechacone). 🙂

      • Karolina K.
        1 kwietnia 2017 at 01:34

        Ferplast wygląda nieciekawie, gdy trzymasz go w ręku. Natomiast o niebo lepiej prezentuje się na psie. Mnie bardziej niż wygląd przekonało wykonanie tych szelek przy cenie jeszcze do zaakceptowania. Ale nie namawiam – wszystko rzecz gustu. 😉

      • Pies do kwadratu
        Pies do kwadratu
        1 kwietnia 2017 at 21:25

        Ach, nie na to nie poradzę, że lubię, jak mi się miło patrzy na te wszystkie psie gadżety. 😛

    • Patrycja
      18 czerwca 2017 at 19:05

      Dziewczyny a ten nowy model Ruffwear to właśnie ten? http://sklep.canifel.pl/ht-szelki-active-100-120cm-morski.html
      Zastanawiam się nad kupnem nowych szelek, bo front range już wygląda jak siedem nieszczęść …

      • Patrycja
        18 czerwca 2017 at 19:09

        zły link wkleiłam, chodziło mi o http://www.lupo.sklep.pl/ruffwear_szelki_front_range_harness 😉

      • Pies do kwadratu
        Pies do kwadratu
        18 czerwca 2017 at 19:17

        Tak, to nowa wersja – najprościej poznać po paskach. Nowa wersja ma paski pod kolor szelek, a stara ma szare paski we wszystkich wersjach kolorystycznych.

  2. 31 marca 2017 at 12:40

    Otóż to! Ten właśnie mankament (o którym dowiedziałam się z opinii użytkowników niemieckiego amazona) skutecznie zniechęcił mnie do zakupu tych skądinąd uroczych szelek. Też kusił mnie ten lazurowy kolor, dostępny właśnie w starszej wersji, jednak perspektywa wyrzucenia w błoto tak sporej sumy skutecznie mnie zniechęciła. Dlatego dla prawie 40-kilogramowego wciąż jeszcze narwanego szczeniaka wybrałam solidniejszy model, który póki co świetnie się sprawdza. Nawet wersja ulepszona nie przekonała mnie do wyboru Ruffwearów.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      31 marca 2017 at 13:53

      Szkoda, że ja nie wpadłam na takie opinie o Ruffwearach, może zdecydowałabym się na coś innego. Chociaż pamiętam, że miałam wtedy spory problem z wyborem, bo Hurtty nie lubię (jedyny w miarę odpowiadający mi od nich produkt to Active Harness, ale wtedy dostępne były tylko czarne i różowe, a w żadnym z tych kolorów nie widziałam Gambita), a Truelove Front Range wydawały mi się po prostu brzydkie – zdecydowanie mniej estetycznie zaprojektowane, chociaż de facto będące kopią uprzęży Ruffwear. Padło więc na klasyczne Ruffwear Front Range i proszę, jak się skończyło. Teraz kusi mnie model Truelove Security, jako najbardziej uniwersalny, choć nowa wersja Front Range w kolorze fioletowym jest po prostu obłędnie piękna! <3
      O, pochwal się, na jakie szelki ostatecznie się zdecydowałaś?

      • 1 kwietnia 2017 at 09:09

        Ostatecznie zdecydowałam się na juliusy, ICD SR, czyli z bocznymi kółkami. Dokupiłam jeszcze pas dyspersyjny na pierś. Świetnie się sprawdzaja, a boczne zaczepy są bardzo przydatne w samochodzie – młody jest trochę stabilniejszy :-).

  3. 31 marca 2017 at 14:36

    Kurczę, rozważam cały czas te Ruffweary (choć w tym samym czasie idą do mnie cztery pary innych szelek), ale się boję, że mi się pies w nie nie zmieści i ten tylny pasek będzie leżał za blisko przednich łap :/ Nienawidzę kupować szelek 😀

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      31 marca 2017 at 14:48

      Ja tak samo! Najgorsze jest dla mnie zawsze mierzenie psa i dobieranie rozmiaru, koszmar.

  4. 31 marca 2017 at 20:23

    Front range strasznie mi się podobały gdy był na nie wielki boom. Nie zwracałam wtedy za bardzo uwagi na takie coś jak rączkę, okucia, zatrzaski, zszycie, miejsce na adresówkę i wgl. Dobrze, że byłam sceptycznie nastawiona do wydawania takich pieniędzy. Tym czasem uniknęłam wydania ok 200 zł w błoto. Teraz te szelki mi się nie podobają w ogóle. Są zupełnie nie ‚moje’ i nie na mojego psa. O wiele bardziej podobają mi się front range od Truelove. Niby podróbka ale podobno o niebo lepsza od oryginałów. Więc gdybym miała się zdecydować na szelki to tylko truelove. 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      31 marca 2017 at 22:09

      Mnie się naprawdę bardzo pod względem estetycznym podobają te nowe modele – piękne kolory, zmiana barwy taśm ogromnie dużo zrobiła jak na mój gust i jeżeli faktycznie V-ring działa tak, jak powinien to to będą świetne szelki, które można z powodzeniem użytkować latami. Z tym, że chyba osobiście skoro miałam już Ruffweary wolałabym spróbować teraz czegoś nowego. 😉
      Co do Truelove to słyszałam o nich baardzo rozbierzne opinie – Front Range nie biorę pod uwagę, bo (zwłaszcza w tych pierwszych trzech podstawowych kolorach) zupełnie mi się nie podobają. Wygląd mogłabym jeszcze przeboleć, ale wielokrotnie czytałam/ widziałam opinię, że te szelki mocno obcierają psy pod pachami. Zdecydowanie bardziej kusi mnie model Security, który jest trochę inaczej zbudowany niż zwykłe guardy, chociaż też nie wygląda jakoś super porywająco.

      • 1 kwietnia 2017 at 14:05

        Odnowione wyglądają całkiem okej, ale dla mnie na tym się kończy. Gdyby w Rufkach pojawiła się rączka byłabym nawet skłonna się nad nimi poważnie zastanowić. No ale to raczej nie wchodzi w myśl producenta. Co do truelove słyszałam podobne opinie u różnych właścicieli. Wychodzę z założenia, że opinia to opinia – u każdego może być inna. Z tego względu stawiam na to by najpierw przetestować takie szelki na swoim psie 😀
        Jak nasze norwegi wyzioną życie na pewno długo się nad tymi szelkami zastanawiać nie będę, chyba, że pojawią się jakieś nowe, ciekawe propozycje.

  5. Sylwia
    31 marca 2017 at 20:42

    Trochę nie na temat uprzęży, ale jakie szelki są według Was lepsze norweskie czy guardy? (z firmy warsawdog)

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      31 marca 2017 at 22:11

      Trudno mi się wypowiadać na temat szelek ze stjni WarsawDog, bo żadnych nie mam – z WD posiadam tylko obroże i smycze, które absolutnie uwielbiam, jestem ogromną fanką tych taśm w takim wydaniu, natomiast jako materiał na szelki nie do końca mnie przekonują.

  6. Sylwia
    1 kwietnia 2017 at 09:30

    A jesteś zadowolona z WD?

  7. 1 kwietnia 2017 at 10:50

    Też nie szanuję psiej konfekcji, na żaglach wala się mokra w achterpiku z naszymi butami, wiadrami i kanistrem benzyny, o porzucaniu jej na chodniku, krzakach czy innym elemencie krajobrazu nie wspomnę. Dziewczyny bawią się wisząc sobie czasem na obrożach i szelkach, obie adresówki mają piękne ślady zębów. Szila kocha się tarzać, włazi w szelkach do wody, tarza się w piachu, ciora się z Pandą… Już to kiedyś pisałam, ale rzeczom dla psa nie przyznaję prawa do zużycia w mniej niż kilka lat. Mogą stracić na urodzie, ale jeśli coś ma cenę sugerująca, że do produkcji użyto włosów tęczowych jednorożców, to… no nie. Zresztą, skoro najtańsze szelki z Trixie przeżyły grubo ponad rok i pożyłyby dłużej, gdyby nie moja nienawiść do chomikowania – a tak w stanie niemal idealnym wyfrunęły do schroniska (albo kubła – nie jestem pewna), to sorry Ruffwear.

    O Truelovach słyszałam w większości pozytywne opinie, co dla mnie ważne, od osób znajomych i w moim odczuciu wiarygodnych. Zastanawiałam się nad nimi, jednak nie do końca odpowiadają mi kolory, a że dostałam namiary na dziewczynę w Polsce, która szyje szelki w podobnym typie, a zawsze bezpieczniej przymierzyć wersję próbną i odesłać z poprawkami.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 kwietnia 2017 at 21:30

      O, to to to! Prawdę mówiąc, kupując Ruffweary miałam nadzieję, że będę ich używać w nieskończoność, a wymiana na nowe nastąpi, bo już nie będę w stanie na nie patrzeć ze względu na poziom zasyfienia, a nie dlatego, że coś się urwie czy przetrze.
      Swoją drogą, a propos szelek Trixie, nie wiem o jaki dokładnie model chodzi, ale są takie pdoszyte polarem bodajże, o których słyszałam chyba same dobre opinie – że super wygodne, nie obcierają, a do tego nie do zdarcia. Może je również powinnam wziąć pod uwagę w swoich poszukiwaniach.
      Truelove mnie kuszą, bo chciałabym spróbować czegoś innego, ale trochę się boję tego obcierania pach. :/

      • Karolina K.
        2 kwietnia 2017 at 10:38

        Pewnie myślisz o tych szelkach? https://www.kuchniapupila.pl/pies/akcesoria/szelki/trixie-premium-harness-with-fleece-padding-uprzaz-dla-psa-m-25mm45-70cm,p1262420297 Miałam je przed Ferplastem i po +- pół roku oddałam bezdomniakom. Faktycznie są nie do zdarcia, ale mają dwie wady, które mnie do nich zniechęciły. Na moim psie stale się przekręcały, co stanowiło dyskomfort dla psicy (podobno ten problem zdarza się dość często u psów o szczuplejszej budowie_ i tak ja model Trulove, o którym myślałaś, tylna obręcz nie ma poduszek – jest goły choć szeroki pasek. Faktycznie nie obcierają pach, bo tylna obręcz jest od nich daleko, ale goły pasek obcierał brzuch gładkowłosego psa podczas dłuższych górskich wycieczek. Dlatego właśnie zdecydowałam się na mięciutkiego Ferplasta. Może u bardziej owłosionego psa jak twój nie będzie to przeszkadzać i zarówno Trixie jak i Security u Was się sprawdzą, ale zawsze istnieje możliwość, że Gambita też gołe paski przy dłuższych spacerach obetrą. Nie wiem na ile delikatny z niego pieseczek. 😉

      • Pies do kwadratu
        Pies do kwadratu
        2 kwietnia 2017 at 20:51

        Dokładnie o tych. Karolina, jesteś prawdziwą kopalnią szelkowych informacji!

      • Karolina K.
        2 kwietnia 2017 at 23:20

        Bo trochę tych szelek przerobiłam. 😉 Moja księżniczka, jak stwierdziła, że jak coś ją uwiera, to stawała jak wryta nie było mowy nawet o kroku dalej. 😛 Szczególnie upierdliwa przypadłość w połowie drogi na szlaku, gdy w perspektywie masz jakieś 10 km po górach z siedmiokilowym psem pod pachą. 😉 Nie tolerowała jakichkolwiek norwegów – w nich nie było nawet mowy o wysikaniu się przed blokiem. 😛
        Z bardzo fajnych szelek, które oglądałam na żywo są szelki Neewa. Teraz gdybym miała wybierać między Ferplastem a Neewą wybrałabym Neewę (są mniej sztywne i lżejsze,choć i Ferplasty są bardzo lekkie). W Polsce dostępne tylko na Zooplusie i tylko w kolorze czerwonym. Choć Ebay’u można tez namierzyć kolor żółty i niebieski (niebieskie są bardzo ładne, jak na sportowe szelki 🙂 ). Tak jak w Ferplaście zadbano o każdy szczegół.
        http://www.zooplus.pl/shop/psy/smycz_obroza_dla_psa/szelki_dla_psa/komfortowe_szelki/519027

      • Karolina K.
        2 kwietnia 2017 at 23:25

        Właśnie odkryłam, że są jeszcze czarne i różowe! 😛
        http://www.neewa.it/en/prodotti/sport-line/pettorina-running.aspx

      • Karolina K.
        2 kwietnia 2017 at 23:41

        Tadam! Odkryłam drugi sklep w Polsce i mają więcej kolorów, choć nie wszystkie. http://www.miscota.pl/neewa?-j6gXHhoSiUKTZ_KeBVO8aAkYH8P8HAQ

  8. Miki
    2 kwietnia 2017 at 14:38

    Ja kupiłam dwie pary używanych szelek i obie były uszkodzone w tym samym miejscu- przetarty pasek przy v-ringu. Więc wygląda to na wadę modelu ogólnie 🙁 Całe szczęście jest to dość łatwe do naprawienia, mi (a mam dwie lewe ręce 😛 ) przeszycie tego grubą nicią zajęło pół godziny, i póki co trzyma się bez zastrzeżeń 🙂 Niemniej jest to wada którą trudno przemilczeć jeśli kupiło się nówki za 200 zł.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      2 kwietnia 2017 at 20:53

      Ja swoje odesłałam do dystrybutora w ramach reklamacji, więc nie będę miała okazji ich samodzielnie naprawić. 😉

  9. 3 kwietnia 2017 at 10:43

    Powiem szczerze, że recenzja mnie mocno utwierdziła w podjęciu decyzji odnośnie zbliżającego się zakupu szelek. Miałam dylemat z wyborem między Ruffwear Front Range, a Hurtta Active. Po Twojej recenzji postawię na te drugie.
    Goya może jest psem niewielkich rozmiarów, ale ciągnie niemiłosiernie. Wiosną, jesienią i w chłodniejsze dni lata nasze spacery to minimum 10 km, a pies przez kilka lubi sobie ciągnąć. Mam również podejście podobne do Twojego. Nie należę do osób, które po każdym spacerze dbają o sprzęt spacerowy – raczej biorę się za wszelkiego rodzaju czyszczenie akcesoriów, jak już widzę, że naprawdę tego wymagają. Dodatkowo, myślę, że jak na szelki za taką cenę – powinny być one dopracowane w każdym szczególe, nawet jeśli chodzi o dokładne oszlifowanie okuć. W końcu po wydaniu takiej sumy oczekujemy solidnej wytrzymałości. Nie chciałabym podczas spaceru zostać ze smyczą i okuciem w rękach patrząc na to, jak pies z szelkami idzie dalej ;P

    Pozdrawiam 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      3 kwietnia 2017 at 19:45

      Z małym pieskiem możesz mieć problem, bo Hurtta to rozmiarówkę zaczyna na drobnym borderze 😛 Poza tym, jeżeli pies ciągnie to radziłabym uważać, bo na moje oko Active mocno podchodzą pod szyje i w ostatecznym rozrachunku pies może się czuć w tych szelkach tak samo, jak na obroży – Ruffweary są akurat mocniej wycięte z przodu i niżej się kończą, co z pewnością jest ich zaletą, jeżeli mówimy o szelkach do ciągnięcia. Inna sprawa, że guardy to są jednak bardziej szelki spacerowe niż stricte pociągowe – pod tym względem to pewnie lepiej byłoby się zainteresować czymś specjalnie przeznaczonym do aktywności pociągowych… Sama szukam szelek uniwersalnych i chyba najchętniej widziałabym na swoim psie coś, co byłoby połączeniem RW Front Range z Security od Truelove. 😛

  10. 18 kwietnia 2017 at 20:57

    U nas ten sam problem z Ruffwear. Słyszałam, że producent poprawił ten v-ring ale chyba tez już się nie zdecydujemy na kolejne, tym bardziej, że obecnie u Huntera korzystamy głównie z szelek Niggeloh i jestem bardzo zadowolona. Fika nosi natomiast TrueLove Security, które są używane codziennie. Mamy je już ponad pół roku i spisują się świetnie a są używane naprawdę intensywnie. Pozdrawiamy!

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      19 kwietnia 2017 at 11:12

      O, mogłabyś napisać coś więcej o Truelove Security? Właśnie przymierzam się do zakupu tych szelek dla Gambita. Nie obcierają pod pachami? Jak radzą sobie w błotno-trudnych warunkach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.