Obedience: 5 zasad skutecznego treningu

Tekst o prostych ćwiczeniach, które pomogą zbudować psa dopiero zaczynającego swoją przygodę z obedience wzbudził sporo entuzjazmu, więc postanowiłam ponownie poruszyć temat postaw w posłuszeństwie sportowym. Tym razem przedstawiamy 5 zasad skutecznego treningu – trzymanie się tych prostych reguł pomoże Wam uporządkować treningi i prowadzić je tak, abyście wraz z Waszymi psami czerpali z nich możliwie najwięcej. Do dzieła!

5-zasad

1. Dostrzegaj problemy i rozwiązuj je

Nie chyba nikogo, kto nie lubiłby robić tych rzeczy, które wychodzą mu najlepiej. Niestety, aby z sukcesami startować w zawodach (nie tylko obedience!) trzeba koniecznie zmusić się do przepracowania tego, co sprawia najwięcej problemów. Aby to zrobić należy przede wszystkim… dowiedzieć się, w czym tak naprawdę tkwi problem, bo bez tej wiedzy nigdy nie uda się zrobić choćby jednego kroku naprzód. Diagnozę pomogą postawić karty ocen z zawodów, nagrania ze startów i treningów, uwagi trenera oraz osób trzecich obserwujących nasze zmagania. Dzięki nim można jak na dłoni zobaczyć, które ćwiczenia są najsłabsze i co należy poprawić w pierwszej kolejności. Nie warto więc zamykać się na krytykę. Zamiast tego lepiej traktować ją jak feedback i wyciągać wnioski, a podczas treningów mocno przykładać się do tego, co wychodzi najgorzej – bez niepotrzebnej frustracji, ze spokojną, chłodną głową.

2. Wzmacniaj znane zachowania w nowych warunkach

Zawody obedience wymagają wykonania od psa trudnych technicznie ćwiczeń w nowych, często niezbyt sprzyjających warunkach, dlatego warto przynajmniej od czasu wyjść poza plac treningowy i udać się w teren. Poćwiczyć w pobliżu wybiegu dla psów, przed wyjściem do galerii handlowej, w okolicy szkoły gdy akurat kończą się lekcje. Oczywiście, takie nietypowe miejsca treningowe często narzucają pewne ograniczenia (np. nie wszędzie da się rozłożyć kwadrat), jednocześnie jednak stanowią świetny sprawdzian dla psa i jego przewodnika – o tym, jak samodzielnie zorganizować sobie taki trening pisałam tutaj. Czy poza placem treningowym, na którym naturalnie dostaje się modyfikator +5 do koncentracji pies będzie w stanie skupić się na zadaniu? Czy doskonale opanowane ćwiczenie zadziała równie dobrze w nowych warunkach? Czy przewodnik będzie potrafił pracować z psem mimo obecności przyglądających mu się nieznajomych?

3. Masz możliwość? Idź na trening!

Nie jestem zwolennikiem codziennego przeprowadzania treningów technicznych. Wierzę, że czas “zmarnowany” na zwykłe bieganie po parku, nieformalną zabawę w aportowanie piłki czy wspólne wędrówki po mieście jest co najmniej równie cenny i dobrze wykorzystany, jak ten przeznaczony na ćwiczenia obedience. Jednocześnie jednak zdaję sobie sprawę z tego, że rzeczywistość często krzyżuje plany treningowe i z pewnością niejednokrotnie każdemu z nas zdarzyło się, że musiał odpuścić zaplanowane wcześniej ćwiczenia. Bo trzeba było zostać dłużej w pracy. Bo w kuchni pękła rura. Bo zdarzył się wypadek, który wszystkie ulice w mieście zmienił w jeden wielki korek. Bywa. Wszystko to są losowe sytuacje, z którymi nie sposób walczyć. Nie ma sensu złościć się i frustrować z powodu takich zdarzeń. Stało się? Trudno, pozostaje wzruszyć ramionami i zaplanowany wcześniej trening przełożyć na inny, kolejny dzień. Zupełnie inaczej sprawa ćwiczeń wygląda, gdy rezygnujemy z nich z błahych powodów. Bo pada. Bo jest za zimno, jak na wiosnę. Bo mam ochotę obejrzeć kolejny odcinek serialu. W tej sytuacji zachęcam mimo wszystko, aby wstać z kanapy, spakować obedience’owy plecak i dziarskim krokiem ruszyć na potrenowanie. Naprawdę warto! Raz, że satysfakcja z przełamywania własnych słabości i nie-chce-misów jest ogromna. Dwa, że wkrótce może się zdarzyć coś, na co nie będziemy mieli wpływu, co uniemożliwi nam trenowanie, toteż trzeba korzystać z każdej okazji do ćwiczeń.

4. Ćwicz często, ale pamiętaj o odpoczynku

Bez wątpienia, regularne treningi to podstawa zawodniczego sukcesu – w obedience, a także we wszystkich innych sportach – jednak każdy zawodnik potrzebuje czasu na zregenerowanie zmęczonych mięśni oraz przeanalizowanie tego, co działo się podczas ćwiczeń. Pies również. Zawsze staram się uwzględnić w swoim tygodniowym planie ćwiczeń dzień przeznaczony na odpoczynek i niezmiennie widzę na kolejnym treningu, jak elementy, które wcześniej wydawały się trudne nagle wskoczyły na odpowiednie miejsca w psiej głowie. Częstotliwość treningów oraz liczbę dni przeznaczonych na odpoczynek każdy powinien sam dopasować do swojego psa.

5. Nie skupiaj się tylko na treningu technicznym

Wbrew pozorom obedience to sport bardzo wymagający fizycznie. Na początku przygody z posłuszeństwem sportowym, gdy treningi ograniczają się do krótkich sesji mających na celu budowanie motywacji oraz solidnych podstaw, obi może wydawać się niezbyt wymagające – szczególnie w zestawieniu z frisbee czy agility. To złudzenie. Przekona się o tym każdy, kto wyjdzie poza ten pierwszy etap i zacznie solidne trenować, dopracowując detale poszczególnych ćwiczeń. To, co widać na zawodach jest jedynie ułamkiem tego, czego obedience wymaga od psa w zakresie szybkich startów, gwałtownych hamowań, reagowania na komendy w ułamkach sekund. Stąd, w obedience – tak samo, jak w pozostałych sportach kynologicznych – bardzo ważny ogólnorozwojowy trening psa, budowanie kondycji i siły mięśniowej. Dbanie o te aspekty treningu pomaga zapobiegać kontuzjom, ale także ma niebagatelny wpływ na technikę – bywa, że czworonożny zawodnik źle lub wolno wykonuje jakieś ćwiczenie nie dlatego, że go nie rozumie, ale dlatego, iż jest ono powyżej jego fizycznych możliwości.

Co sądzicie o takim zestawieniu? Macie jakieś złote zasady, którymi trenujecie się podczas treningów ze swoimi psami? Nie zapomnijcie podzielić się swoją opinią w komentarzu!

  4 komentarze do tekstu: „Obedience: 5 zasad skutecznego treningu

  1. 29 kwietnia 2017 at 17:54

    „Dwa, że wkrótce może się zdarzyć coś, na co nie będziemy mieli wpływu, co uniemożliwi nam trenowanie” – o to to. Praktycznie cały maj mam z głowy, a jak jest jakiś lepszy dzień, to trudno mi się zmobilizować, bo wiem, że kolejnych 10 znów będzie do bani. Plus jest przynajmniej taki, że laski nie najgorzej znoszą przymusowe wakacje.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      29 kwietnia 2017 at 18:03

      Ja mimo wszystko staram się codziennie coś porobić – jak nie mogę sobie pozwolić na pełnoprawny, długi trening to chociaż 10 minut detali z takich rzeczy, w których ważna jest pamięć mięśniowa. Wtedy nawet po kilku bardzo kiepskich treningowo tygodniach widzę jakiś progres. 😉

      • 29 kwietnia 2017 at 21:03

        No jakieś cosie robimy, tylko głównie są to rzeczy mniej palące. W tej chwili MUSIMY naprawić pewne kwestie życiowe, bo sport sportem, ale obie dziewczyny na moje niedomaganie zareagowały tak samo – a może wpier… przypadkowy człowieku, który sekundę za długo patrzysz na matkę? Fakt, ze na przykład poprawiłysmy popsuty aport z mała i to jest przesuper, ale frustruje mnie niemozliwosc poważnego i zdecydowanego zajęcia się tym, co utrudnia nam codzienność.

      • Pies do kwadratu
        Pies do kwadratu
        30 kwietnia 2017 at 11:58

        Wiadomo, że kwestie życiowe są ważniejsze niż sport – szczególnie takie, które to życie faktycznie realnie utrudniają. Trzymam kciuki, żeby się wszystko pieskom w główkach poukładało na nowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.