Jak nauczyć: aport formalny w obedience

W końcu przyszła pora na kolejny tutorial z zakresu obedience na blogu – tym razem będę rozkładać na części pierwsze aport formalny. Mam nadzieję, że tekst okaże się pomocny dla osób, które mają problem z wytłumaczeniem tego ćwiczenia swoim psom. Aby w pełni skorzystać z niniejszego poradnika, konieczne jest zapoznanie się z wcześniejszym wpisem Trzymanie koziołka w 3 krokach.

Na początek trzeba uświadomić sobie, że aport formalny w obedience znacząco różni się od aportu zabawowego, a regulamin ściśle określa to, jak powinno przebiegać ćwiczenie. Poprawne wykonanie w klasach 0 oraz 1 wygląda tak samo, natomiast w 2 oraz 3 regulamin przewiduje dodatkowe utrudnienia, jednak rdzeń ćwiczenia nie zmienia się. Ćwiczenie rozpoczyna się, kiedy pies siedzi w pozycji zasadniczej po lewej stronie przewodnika (pozycja przy nodze). Komisarz podaje koziołek, a następnie wydaje polecenie na wyrzucenie aportu. Kilka sekund po tym, jak spadnie on na ziemię i znieruchomieje, komisarz poleca zawodnikowi wysłać do niego psa. Dopiero w tym momencie, zawodnik podaje pierwszą komendę – na aport. Pies powinien pobiec po koziołek, chwycić go i wrócić z nim do przewodnika, ustawiając się przed nim bądź od razu przy jego lewej nodze. Ponownie na polecenie komisarza zawodnik odbiera koziołek od psa, podając komendę na wypuszczenie aportu. Jeżeli pies dostawił się do nogi ćwiczenie kończy się, jeżeli jednak ustawił się przed przewodnikiem należy podać jeszcze komendę na dostawienie.

Jak widać, aport formalny to trudne, złożone ćwiczenie. Poprawne wykonanie wymaga od psa samokontroli, koniecznej do spokojnego przeczekania wyrzutu koziołka oraz połączonej z szybkością precyzji, które potrzebne są przy prawidłowym podebraniu aportu i dostawieniu do nogi. Co więcej, wszystkie wymienione wyżej elementy stanowią całość zachowania, które pies wykonuje na jedną komendę, a co za tym idzie ćwiczenie wymaga od niego naprawdę dobrego zrozumienia zadania. Jak w takim razie skutecznie wyjaśnić to wszystko psu? Wbrew pozorom, odpowiedź na to pytanie jest prosta i to bez względu na stosowane metody szkoleniowe: powoli i spokojnie, upewniając się, że na każdym etapie ćwiczenia pies dokładnie wie, co ma robić.

Ucząc Gambita aportu formalnego z myślą o obedience, podzieliłam ćwiczenie na kilka krótkich, prostych kroków, które kolejno mu tłumaczyłam psu, idąc od końca do początku zadania. Nim przedstawię Wam poniżej wszystkie te kroki, chciałam, jak zawsze!, zwrócić Waszą uwagę na to, że nie ma metod uniwersalnych, które sprawdzą się przy każdym psie. Niezmiennie, kluczem do sukcesu jest mądre obserwowanie psa i wybieranie z tego, co oferują nam trenerzy wyłącznie tego, co odpowiada danej parze zawodniczej.

Krok pierwszy: trzymanie koziołka w pozycji zasadniczej

Warto przyłożyć się do porządnego przepracowania tego wstępnego etapu. Mogłoby się wydawać, że jest prosty, czy wręcz niepotrzebny, osobiście uważam jednak, iż bardzo ułatwia złożenie ćwiczenia w całość, szczególnie gdy mowa o wykonaniu wszystkiego wyłącznie na jedną komendę. Raz jeszcze podkreślam, że aby rozpocząć naukę aportu formalnego pies musi umieć stabilnie i pewnie trzymać na komendę podawany mu do pyska koziołek – jeżeli ktoś z Was ma z tym jeszcze jakieś problemy, najlepiej będzie wrócić się do poprzedniego tutorialu o trzymaniu koziołka w 3 krokach.

Pracując nad trzymaniem koziołka przy nodze początkowo stawałam przed Gambitem, podawałam mu aport do pyska i następnie dostawiałam się do niego. Od psa wymagałam wyłącznie trzymania koziołka, jednocześnie jednak chciałam, aby przedmiot ów kojarzył sobie z pozycją przy nodze, toteż nagradzałam go wyłącznie w pozycji zasadniczej. Ten etap trwał dość długo, nawet kilka tygodni, a obecnie również zdarza mi się do niego wracać. Moim celem było zbudowanie mocnego skojarzenia trzymania koziołka z pozycją przy nodze, tak aby Gambit biorąc aport do pyska myślał wyłącznie o tym, że musi jak najszybciej znaleźć się po mojej lewej stronie.

Krok drugi: dostawienie i powrót

Z pierwszego etapu do drugiego przeszłam płynnie w momencie, w którym Gambit samodzielnie zaczął mi oferować szukanie pozycji przy nodze natychmiast po podaniu koziołka do pyska. Wydaje mi się, że dobrze jest cierpliwie powtarzać ćwiczenie z pierwszego kroku aż do tego momentu, bo to zapewni płynny powrót po podjęciu aportu, bez konieczności podania komendy „Równaj!”. Obecnie zdarza się, że mam problem z tym, aby zdążyć się odsunąć od psa po tym, jak podam mu koziołek, bo po złapaniu aportu Gambit od razu zaczyna dążyć do mojej lewej nogi – aby pomóc mu usiedzieć w miejscu muszę pokazać rękę z samokontrolą.

Jeżeli udało się zbudować odpowiednio mocne skojarzenie trzymania koziołka z pozycją przy nodze na tym etapie można próbować podawania aportu i zwiększania dystansu, jaki dzieli przewodnika od psa. W przypadku nieprawidłowego (krzywo, za bardzo z tyłu, za bardzo z przodu) dostawienia do nogi można odsunąć się od psa, dając mu szansę, aby się poprawił – w takim wypadku, po uzyskaniu prawidłowej pozycji, nagradzam wyłącznie głosem, natomiast jedzenie lub zabawka pojawiają się dopiero przy kolejnym powtórzeniu. Warunkiem powodzenia jest w tym wypadku nie tylko solidne przepracowanie kroku pierwszego, ale także dostawienia do nogi w kontekście oderwanym od koziołka.

Krok trzeci: podjęcie z ziemi

Ten etap można realizować przed krokiem drugim lub równolegle z nim. Psu siedzącemu przy nodze podajemy aport do pyska, z każdą kolejną sesją odrobinę niżej, aż w końcu dojdziemy do momentu, w którym możemy położyć koziołek na podłodze tuż przed psem. Stopniowo zwiększamy trudność, umieszczając koziołek na podłodze coraz dalej – najpierw zaledwie kilkanaście centymetrów od łap siedzącego przy nodze czworonoga, później nawet kilka metrów. Celem jest pies, który na komendę „Weź” odchodzi od przewodnika, zgarnia aport leżący na ziemi i samodzielnie wraca do nogi.

Osobno, używając dwóch takich samych zabawek, ćwiczyłam pewność chwytu. Gambita zostawiałam w leżeniu na ziemi, kilkanaście metrów przed nim umieszczałam zabawkę, a następnie zwalniałam go, aby ścigać się z nim do niej. Po złapaniu zabawki z ziemi, na komendę przekierowywałam go na zabawkę w ręce. To proste ćwiczenie bardzo wzmocniło Gambitowi chwyt i pewność podebrania, z tym, że trzeba pamiętać o tym, aby od czasu do czasu zaaranżować sytuację w taki sposób, aby człowiekowi udało się wygrać wyścig z psem i sprzątnąć mu zabawkę dosłownie sprzed samego nosa. Jednocześnie, na bardzo delikatne psy można wywierać w ten sposób zbyt dużą presję, więc z pewnością nie jest to opcja treningowa dla wszystkich.

Krok czwarty: przeczekanie wyrzutu

Z Gambitem nad spokojnym czekaniem podczas wyrzucania koziołka pracowałam początkowo wykorzystując zabawki. Stojąc przed siedzącym psem rozrzucałam wokół niego szarpaki, za każdym razem nagradzając atrakcyjnym jedzeniem trwanie w niezmienionej pozycji. Po kilku sesjach zmieniłam obraz ćwiczenia i robiłam dokładnie to samo, z psem siedzącym przy nodze. Kiedy pomiędzy szarpakami zaczął pojawiać się koziołek na chwilę wróciłam do konfiguracji z psem siedzącym przede mną, szybko jednak dążyłam do docelowego obrazu z psem przy nodze.

Krok piąty: składanie elementów

Jeżeli wszystkie etapy zostały solidnie przepracowane, nie powinno być problemów ze złożeniem ćwiczenia w całość, chociaż przy pierwszych próbach może sporo brakować mu do docelowego obrazu. W tym momencie chodzi jednak nie o 10 punktów na zawodach, ale o wytłumaczenie psu na czym polega całe zachowanie. Gdy pierwszy raz próbujemy złożenia w całość wszystkich wymienionych wyżej kroków warto na początku zrobić z psem krótką sesję przypominającą poszczególne elementy, zamiast od razu rzucać go na głęboką wodę – kilka podjęć koziołka leżącego tuż przed psem, czy dostawienie do nogi z aportem w pysku z pewnością będzie dobrą rozgrzewką przed tym trudnym zadaniem.

Szlifowanie detali

Kiedy mamy pewność, że pies rozumie czym się ten cały aport formalny je przychodzi pora na szlifowanie detali oraz dodawanie do całego zachowania szczegółów, które pomogą w uzyskaniu dobrego wyniku na zawodach. Poniżej przedstawiam Wam listę typowych problemów, z którymi możecie się spotkać wraz z proponowanymi rozwiązaniami:

  • Pies nie widzi, gdzie leci koziołek – nie wymagamy od siedzącego przy nodze psa, aby patrzył przewodnikowi w twarz, przeciwnie. Zamiast tego, budujemy przedkomendę, oznaczającą patrzenie do przodu podczas wyrzutu, tak, aby czworonożny zawodnik zawsze widział gdzie dokładnie biegnie.
  • Pies nie radzi sobie z podebraniem koziołka, który upadł krzywo – rzecz do spokojnego przećwiczenia domu. Kładziemy koziołek na podłodze w różnych konfiguracjach (przodem, tyłem, bokiem, stojący na boczku, oparty o modę od stołu, rzucony wśród innych przedmiotów) i prosimy psa o podjęcie go, tak aby mógł się oswoić z tym, że zadanie nie zmienia się, bez względu na okoliczności.
  • Mała prędkość do aportu – chwytamy psa za obrożę w celu zbudowania napięcia (tylko, jeżeli wcześniej przepracowaliśmy z nim takie zachowanie!) rzucamy koziołek przed siebie, upewniając się, że pies na niego patrzy i ścigamy się z nim do aportu.
  • Mała prędkość podczas powrotu z aportem – aby wzmocnić szybkość powrotu można uciekać od psa niosącego koziołek lub nagradzać piłką wyrzuconą za siebie.
  • Różne koziołki – na zawodach koziołki w klasach 1, 2, 3 zapewnia organizator, dlatego warto mieć kilka rodzajów aportu w domu i ćwiczyć, wykorzystując różne opcje, jeżeli chodzi o wagę i kształt, tak aby nie dać zaskoczyć się na ringu.

***

Mam nadzieję, że niniejszy poradnik okaże się pomocny przynajmniej dla części z Was, a aport formalny z czasem stanie się ulubionym ćwiczeniem Waszych psów. Oczywiście, sposobów na nauczenie tego ćwiczenia jest mnóstwo, a najważniejsze to znaleźć taki, który będzie odpowiadał potrzebom czworonożnego zawodnika.

Jak Wy uczyliście swoje psy aportu formalnego? Jakie metody polecacie? Nie zapomnijcie napisać o tym w komentarzu!

  2 komentarze do tekstu: „Jak nauczyć: aport formalny w obedience

  1. 18 lipca 2017 at 21:31

    Nie uwierzysz jak nauczyłam Szo aportu 😀 (moje bardzo początkujące początki uczenia psa i siebie czegokolwiek). Zamówiłam aport, przyniosła, dałam „do mnie”, siadła, oddała, koniec ćwiczenia. Bez żadnych ceregielli i może było przy tym zostać… bo im jestem mądrzejsza i chce bardziej jej pomóc pewne rzeczy lepiej ogarnąć tym całościowo aport idzie nam gorzej. 😛

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      19 lipca 2017 at 13:01

      Haha, jakbym czytała o bojach z kwadratem u Gambita. Najprostsza, najbardziej łopatologiczna metoda wytłumaczyła mu, gdzie ma być w 3 powtórzenia. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.