Obedience: jak zacząć

Obedience to wspaniały sport. Posłuszeństwo sportowe z boku może wydawać się nudne, ale każdy kto da tej dyscyplinie szansę i zdecyduje się wejść w nią nieco głębiej szybko przekonuje się, że to tylko pozory. Obedience to jednak nie tylko rywalizacja sportowa i emocjonalny zastrzyk przy okazji zawodów. To również doskonały sposób na wypracowanie jasnej komunikacji ze swoim psem – posłuszeństwo sportowe pomaga poprawić relację z psem, poprawia koncentrację czworonoga, uczy go bardziej uważnego słuchania przewodnika. Ogromnie cieszy mnie, że coraz więcej osób zaczyna łaskawie patrzeć na tę aktywność, przy tym zdaję sobie sprawę z tego, że komuś, kto nigdy nie miał do czynienia z tą dyscypliną trudno może być zrobić pierwszy krok, dlatego dziś opowiem Wam, jak zacząć przygodę z obedience.

***

Bez wątpienia obedience ma wiele zalet. Tak się jednak składa, że ma również kilka wad, a na domiar złego wcale nie chodzi o to, że aby zgadzał się nam fejm w parku lepiej rzucać frisbee niż ćwiczyć chodzenie przy nodze. Posłuszeństwo sportowe to zawiła dyscyplina, która lubi się mścić – na odpracowanie raz popełnionych błędów potrzeba często naprawdę wiele czasu, dlatego najłatwiej jest po prostu… Już za pierwszym podejściem nauczyć psa pożądanych zachowań i poprawnego wykonywania ćwiczeń. Z tego względu, najlepiej swoją przygodę z obedience jest zacząć pod okiem kogoś bardziej doświadczonego. O tym, dlaczego ćwiczę z trenerem pisałam już szerzej w osobnym artykule.

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie każdym ma dostęp do dobrego, sportowego trenera, dlatego czasem trzeba poszukać alternatywy dla tej opcji. Warto, na przykład za pomocą Facebooka, zorientować się, czy w okolicy nie mieszka jakiś czynny zawodnik, który za opłatą zgodziłby się udzielić kilku lekcji prawdziwe doświadczenie ringowe jest bowiem nie do przecenienia. Można również rozejrzeć się za weekendowym seminarium obedience, prowadzonym przez jednego z czołowych polskich zawodników i trenerów. Nie ma co się wstydzić, bo takie warsztaty skierowane są do osób na każdym poziomie zaawansowania, a uczestnictwo w nich pomoże zapewnić sobie dobry start. Co więcej, seminarium daje także możliwość popatrzenia na pracę innych, często bardziej zaawansowanych zespołów, co dla uważnego obserwatora również może stać się kopalnią wiedzy. Niezłym rozwiązaniem problemu z dostępem do odpowiedniego szkoleniowca mogą być również kursy on-line. Osobom początkującym z całego serca polecam Fundamenty Pracy Joanny Hewelt – kurs internetowy, koncentrujący się na podstawach pracy z psem sportowym, na których później będzie można zbudować poszczególne ćwiczenia.

***

Obedience to nie tylko precyzyjne wykonywanie ćwiczeń. To przede wszystkim umiejętność pracy w każdych warunkach: bez względu na poziom rozproszeń, bez widoku nagrody. Kluczem do sukcesu są więc koncentracja i motywacja. Trening techniczny jest oczywiście również ogromnie ważny, jednak o niebo i szybciej łatwiej pracuje się z chętnym, skoncentrowanym na przewodniku psem niż z tymi, o którego uwagę człowiek musi nieustannie walczyć dosłownie całym sobą. W związku z tym początkującym zespołom proponuję zacząć nie od nauki chodzenia przy nodze, ale od pracy nad motywacją, skupieniem i odłożoną nagrodą oraz nagrodą socjalną. Aby skupić się w treningu na tych trzech priorytetach pies nie musi znać żadnego typowo obedience’owego ćwiczenia – wystarczą sztuczki, które zna i umie wykonywane przy innych psach, nowych osobach, w nowych miejscach, bez nagrody widocznej w ręku przewodnika. Dzięki temu uda się wypracować dobrą bazę i jasną komunikację z psem. Już na tym etapie dobrze jest wprowadzić (i konsekwentnie się ich trzymać!) komendy na początek i koniec pracy, precyzyjne hasła na konkretny rodzaj oraz miejsce nagrody (jedzenie lub zabawka z ręki, z ziemi, za psem, przed psem, etc.), komendę przedłużającą zachowanie oraz taką, która będzie sygnalizowała psu, że popełnił błąd. To pozwoli na skuteczny trening techniczny w przyszłości.

***

Niewątpliwą zaletą obedience jest to, że aby rozpocząć treningi nie potrzeba zbyt wiele sprzętu. Wymagane minimum na początek to smakołyki, dwie identyczne zabawki i w miarę prosty trawnik, na którym będziemy mogli uprawiać swoje obi pląsy. Z czasem, rzecz jasna, obedience’owy niezbędnik mocno się rozrasta. Jeżeli poważnie myślimy o obedience i w przyszłości planujemy starty w zawodach warto już na starcie zaopatrzyć się w kilka dodatkowych akcesoriów. Przydadzą się drewniany koziołek, kwadrat i małe pachołki, duży pachołek, prosta hopka. Myślę też, że już na początku swojej obedience’owej drogi warto zainwestować w kamizelkę treningową lub przeznaczyć na treningi jedną bluzę z kieszeniami. Na zawodach nie można mieć ze sobą saszetki, co więcej wiele psów w treningu bardziej skupia się na spoczywającej na biodrach przewodnika nerce niż noszącym nerkę człowieku.

***

Stawianie pierwszych kroków w każdej aktywności jest trudne, warto jednak postarać się przezwyciężyć początkowe trudności i dać obedience szansę. Może Ty i Twój pies zakochacie się w posłuszeństwie sportowym?

photo credit: Zuzanna Łata

  2 komentarze do tekstu: „Obedience: jak zacząć

  1. 31 lipca 2017 at 10:31

    Zaczęłam obi, bo myślałam że będę mieć dzięki temu super psa, z którym będzie mi się łatwiej żyło. Bardzo szybko się wkręciłam 😀
    Ludzie mówią, że nudne, ok, rozumiem. Ale wczoraj wieczorem moja mama, obejrzawszy nagranie z naszego treningu agility rzekła „ale to nudne, tylko ciągle ten pies skacze, czym tu się zachwycać?”. Paradoksalnie podniosło mnie to na duchu.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      1 sierpnia 2017 at 09:48

      Obi bardzo pomaga w codziennym igarnięciu psa – nie tyle ćwiczenia, co narzędzia do budowania ćwiczeń. Co do agility, to dla mnie filmy biegających psów też są obłędnie nudne. 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.