Tag Archive for dogtrekking

dogtrekking_bednary_2

Dogtrekking w Bednarach

Majówkę planowaliśmy spędzić spacerując z psami nad Narwią, ale złośliwa rzeczywistość zatrzymała nas w Warszawie. Okazało się jednak, że 30 kwietnia Mazowiecka Liga Dogtrekkingu organizuje zawody, więc w ostatniej chwili wypady nad rzekę zmieniliśmy na ponad 20-kilometrowy marsz po żyrardowskim lesie. Decyzja o starcie w I kwietniowym pochodzie dogtrekkingowym podjęta została trochę na wariata. W piątek wieczorem wyłowiłam wydarzenie na… Czytaj dalej →

dreamteam

Pot i łzy, czyli dogtrekking w Przesiece

Za nami odbywający się w ramach Pucharu Polski dogtrekking w Przesiece. Plan był taki, że P. wraz z Tytanią będzie walczył na najdłuższej, 40-kilometrowej trasie, a ja poczekam z Gambitem na mecie. Na kocyku, w cieniu drzewa. Plany jednak mają to do siebie, że ulegają zmianom. Na szczęście, tym razem zmiany nie były spowodowane żadną katastrofą. Po prostu okazało się,… Czytaj dalej →

bieganietytaniowe

Dog Orient w Puszczy Bolimowskiej

Miło mi poinformować, że zdołałam zmusić P. do napisania relacji z rajdu na orientację, który niedawno odbył się w Puszczy Bolimowskiej. Wygląda na to, że klawiatura jest w stanie znieść więcej niż pańcina świadomość – wydawało mi się, że wiedziałam, jak na Dog Orient poradziła sobie moja ekipa, a tu proszę, tyle nowych szczegółów! Zapraszam do lektury! *** Kiedy nieco… Czytaj dalej →

pawlarelacjafront

Pierwszy dogtrekking, cz. 2

[P., zwykle pełniący funkcję fotografa, zdecydował się napisać kilka słów, aby sprostować wszystkie te szkaradne kalumnie, jakie posypały się na niego w poprzednim wpisie. Zapraszam do lektury i polecam nacieszyć nią oczy, bo nie wiem, czy P. jeszcze kiedykolwiek zdecyduje się odezwać na blogu.] Nie ma co ukrywać, wyjście na dogtrekking nie było moim pomysłem, mimo to postanowiłem jakoś przetrwać… Czytaj dalej →

dogtrekkingrelacjafront

Pierwszy dogtrekking, cz. 1

24 maja w Mazowieckim Parku Krajobrazowym odbywał się zorganizowany w ramach Pucharu Dog Orient dogtrekking. W przypływie szlachetności doszłam do wniosku, że T. nie powinna cierpieć ze względu na moją kontuzję. Nic przecież nie stoi na przeszkodzie, aby kiedy ja siedzę w domu, nie przemęczam się i robię wszystkie te nudne rzeczy, jakie zalecają pacjentom ortopedzi, ona wesoło spędzała czas.… Czytaj dalej →