5 rzeczy, które (za) często mówię do mojego psa

Jak przystało na forever alone crazy dog lady gadam do psa. Dużo. Gambit nie odpowiada, ale nie czuję się tym jakoś specjalnie zniechęcona. Ważne, że kiedy mówię patrzy na mnie z prawie taką samą miłością, jak na parówki. Prawie – powiecie. Tym też się jakoś szczególnie nie zrażam, bo jedną z rozlicznych zalet mojego psa jest posiadanie dodatkowego żołądka zamiast mózgu. Tak więc w naszej dwuosobowej rodzinie żyjemy w zasadzie w piątkę: Gambit, jego dwa żołądki, ja i moja gadanina. Dziś zdradzę Wam 5 rzeczy, które (za) często mówię do mojego psa.

1. Kto jest piękny?

Sędziowie na wystawach nie doceniają urody mojego psa, jednak osobiście uważam, że zupełnie niczego mu nie brakuje – jest prosty tam, gdzie być powinien i odpowiednio kątowany tam gdzie trzeba, a do tego ma naprawdę ładną głowę. Przystojny z niego chłopak, mimo całej tej niepewnej przynależności rasowej. A może właśnie dlatego?

2. Ale z Ciebie głupek!

O tym, że im bardziej pies jest użytkowy, tym bardziej bezmyślnie zachowuje się w codziennym życiu pisałam nie raz. Gambit nie jest w tej kwestii wyjątkiem. Nauczenie się obedience’owych ćwiczeń nie stanowi dla niego problemu, ale zrozumienie zasad rządzących rzeczywistością momentami go przerasta. To ten typ, dla którego podróż windą jest równoznaczna z teleportacją. Gambit w wieku lat trzech wciąż nie rozumie, że z blatu w kuchni można zgarnąć jedzenie i wrzucić je na talerz. Za każdym razem w takiej sytuacji pilnie przeszukuje kuchenną podłogę, bo przecież wyraźnie słyszał, że spadało coś jadalnego. W takich razach zawsze uświadamiam mu, jakie jest moje zdanie na temat mizernych zasobów jego mądrości życiowej, ale teraz tak sobie myślę, że może jest mu przykro? Może ten „głupek” sprawia, że staję się w jego oczach trochę mniej parówką, a trochę bardziej suchą karmą?

3. Dupka czy brzuszek?

Najważniejsze pytanie w życiu Gambita! Serio! Szkoda tylko, że nigdy nie potrafi na nie odpowiedzieć. O co w ogóle chodzi? Już tłumaczę.

Zabawki w życiu Gambita pojawiają się przede wszystkim na treningach – wyjątki to bakłażan i gumowa kostka z Tigera, których używam, jako alternatywy dla miski. Opróżnione z jedzenia, leżą w klatce lub gdzieś na podłodze. Czasem jednak Gambit przypomina sobie o nich, bierze którąś z nich w pysk i przychodzi do mnie, żeby pokazać, że ma i że należą mu się za to posiadanie słowa uznania. Wtedy pada sakramentalne pytanie, chcę się wszak dowiedzieć, czy mój pies życzy sobie, abym uznanie dla jego geniuszu wyraziła poprzez mizianie po brzuszku czy smyrając po zadku. Gambit w odpowiedzi wskakuje na kanapę, po czym próbuje jednocześnie szarpać się ze mną zabawką, wystawić do miziania tyłek i odsłonić brzuch. I, o mój Boże, to jest najzabawniejszy widok na świecie!

4. Gdzie masz uszy?

Gambit lubi bawić się w przebieranki. Ma przy tym dwa ulubione stroje – border collie ze stojącymi uszami i łysej foki. Prawdę mówiąc, za żadnym nie przepadam, więc za każdym razem kiedy widzę, że gambitowe uszy znowu szaleją pytam wesołym głosem “A gdzie masz uszy?”. W odpowiedzi psu coś przeskakuje w mózgu – stawiam, że pojawia się w nim obraz wielkie parówki – i uszy w mgnieniu oka wracają do normy.

5. Też Cię nie kocham!

Nie raz już wspominałam, że od zawsze marzy mi się pies, który śpi z właścicielem w łóżku – tak jak te wszystkie urocze pieski z cudownego internetowego komiksu Off the Leash. Jestem gotowa znosić hałdy piachu w pościeli, ogon wkładany do ust i łapy wbijające się w plecy, jednak Gambit zdecydowanie nie podziela mojego entuzjazmu dla tej koncepcji, toteż co wieczór negocjujemy. Niezmiennie wygrywa Gambit, a kiedy następuje moment, w którym ewakuuje się z łóżka do siebie żegnam go słowami „Też Cię nie kocham!”.

Jak widać, gadam sporo i mówię do mojego psa zupełnie absurdalne rzeczy. A Wy, co mówicie do swoich psów? Koniecznie pochwalcie się w komentarzu tym, jak (i czy w ogóle!) rozmawiacie ze swoimi zwierzakami! W końcu nie ma nic przyjemniejszego od heheszkowania z szalonych psich matek, prawda?

photo credit: Iza Łysoń

  12 komentarzy do tekstu: „5 rzeczy, które (za) często mówię do mojego psa

  1. 6 lipca 2018 at 10:04

    Ja do psa gadam ciągle 😉 „Ty głupku”, „Kto jest Tobkiem?” i inne. Lepiej się nie przyznawać.
    PS. Nie wiedziałam, że poza łaciatym są jeszcze jakieś psy, które robią tą figurę! On też nie umie się zdecydować, gdzie woli być głaskany. Za każdym razem mnie to bawi, bo wygląda komicznie.
    Pozdrawiamy! 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      6 lipca 2018 at 10:14

      Ja teraz testuję mechanizm samospełniającej się przepowiedni, staram się kontrolować i zamiast pytać „Kto jest moją głupotką?” mówię „Kto jest taki dzielny?” albo „Kto jest moim mądrutkiem?” – zobaczymy, czy Gambit odpowiednio się wczuje w rolę. 😛

      • 6 lipca 2018 at 14:48

        Spróbuję! Może jednak mózg na chwilę przejmie kontrolę 😉

  2. Karo
    6 lipca 2018 at 10:07

    No cóż Nata z nas wszystkich najlepiej trzyma wagę i formę a i tak ciągle słyszy :co tam parówko? Jak tam grubasku? Co jest krówko? (krowka pochodzi od muczenia Naty zamiast standardowego szczeku)

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      6 lipca 2018 at 10:12

      Biedna Nata! Taka fit, a i tak pańciostwo ją przezywa… Toż to jest czysty rasizm! Stop dyskryminacji labradorów! Może powinniście zmienić front i pytać o inne rzeczy? Parówka jeszcze ujdzie, bo przecież parówki są w sumie smukłe, można do tego dodać kabanosy na przykład. „Co tam, kabanosie?”. 😛

      • 6 lipca 2018 at 14:47

        U nas Tobias też regularnie słyszy „hej grubasie” albo „chodź klusko” a wcale gruby nie jest 🙂

  3. 6 lipca 2018 at 16:43

    Również mówię do moich psów i to bardzo często.
    Do Plata często kieruję słowa: „Co kochanie?”, „Cześć grubasku!”, „Kto jest taki piękny/zdolny?” U nas również pojawia się tekst „Gdzie masz uszy?”. U Platona rzadko kiedy stoją, ale w łysą fokę zamienia się często. Mój pies oczywiście nigdy nie odpowiada, ale rozbawia mnie kiedy do niego mówię, a on patrzy na mnie i co chwilę przekręca głową. 🙂
    Do Carrie zwykłam mówić: „Co prosiaczku?”, „Kto jest taką małą, dzielną dzidzią?”

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      7 lipca 2018 at 11:05

      Nie wiem, co my wszyscy mamy z tymi grubaskami, skoro nasze psy takie fit. 😛

  4. Marcela
    9 lipca 2018 at 11:10

    Oczywiście, że gadam 😀 Mąż mnie nie słucha, to chociaż psu się czasem wyżalę 😉 A jeśli chodzi o śmieszne pytania to często pytam Atosa „A kto jest psem?” – a on patrzy na mnie wtedy z pogardą jakby chciał powiedzieć „No przecież nie ja!”. Bo on serio myśli, że jest jakąś nadprzyrodzoną istotą, znaczniej bardzo rozwiniętą niż człowiek 😛

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      9 lipca 2018 at 11:13

      Atos doskonale wie, że pewność siebie jest w życiu najważniejsza! 😀

  5. 12 lipca 2018 at 20:52

    Ostatnio złapałam się na tym, że mówiłam do Iggyego, z której strony idzie chmura z deszczem. Wątpię by wiedział o co chodzi, raczej stwierdził „coś tam ględzi, ale nic ważnego, można wąchać trawę dalej”. ;D

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      12 lipca 2018 at 22:01

      Ha, może powinnam tak mówić do Gambita i opisywać mu rzeczywistość, żeby życiowo zmądrzał. 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.