Najlepiej wydane pieniądze w 2018 roku

Nie od dziś wiadomo, że każde hobby to kosztowna sprawa – im bardziej człowiek wkręca się w dany temat, tym więcej wydaje pieniędzy. Ta zasada sprawdza się zarówno w przypadku zbierania znaczków, jak i uprawiania sportu z psem. Jednocześnie, koniec roku to tradycyjny czas podsumowań. Pomyślałam, że połączę te dwie kwestie, tworząc dla siebie i dla Was podsumowanie psich wydatków. Nie zamierzam jednak płakać nad nietrafionymi wydatkami. To będzie to podsumowanie pozytywne, w którym pokażę najlepiej wydane pieniądze w 2018 roku, takie moje osobiste top 5.

Gambit z uśmiechem poleca wszystko, co zostało wymienione poniżej. Ja również!

1. Letni obóz obedience, ok. 1300 zł

Letni obóz obedience, prowadzony przez trzy fantastyczne trenerki, Joannę Janiec, Agnieszkę Leszczyńską i Sylwię Szugzdę to zdecydowanie mój najlepszy obedience’owy wydatek 2018 roku. Koszt uczestnictwa wynosił 1000 zł, trzeba jednak doliczyć do tego również transport oraz drobne wydatki już w trakcie samego wydarzenia – nie mam wprawdzie zachowanych paragonów i rachunków, myślę jednak, że ostatecznie całość zamknęła się w około 1300 zł. Sporo? Owszem, ale obóz naprawdę wart był każdej złotówki! To były ogromnie intensywne dni, wypełnione treningami po brzegi. Niezwykle dużo się nauczyłam, zobaczyłam obedience z zupełnie innej strony, a do tego dzięki osobistemu zaangażowaniu Asi Janiec Gambit zrobił ogromny krok do przodu w aporcie węchowym. Mam nadzieję, że uda mi się pojechać letni obóz obedience ponownie latem przyszłego roku.

2. Seminarium obedience z Valentiną Balli, ok. 500 zł

W przypadku seminarium z Valentiną Balli trochę trudno mi oszacować koszty. W wydarzeniu brałam udział jako obserwator, a miejsce na seminarium wygrałam w Zbalansowanych przebiegach treningowych, a więc sama płaciłam jedynie za przejazd do Pragi, nocleg i wyżywienie.

Filozofia treningowa Valentiny zrobiła na mnie duże wrażenie. Ogromnie zazdroszczę każdemu, kto ma szansę trenować u niej na co dzień, systematycznie budując psa od zera do bohatera według proponowanych przez nią kroków. Wprawdzie sporo metod stosowanych przez Valentinę niekoniecznie nadaje się do wykorzystania w treningu z Gambitem, jednak wciąż uważam, że było to dla mnie niesamowicie wartościowe i rozwijające sportowo wydarzenie.

3. Treningi pasterskie, 50 zł za trening

Odkąd pamiętam byłam sceptycznie nastawiona do pasienia. Sporym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że Gambit nie tylko świetnie radzi sobie na owcach, ale też wspaniale buduje swoją pewność siebie dzięki pasterstwu. Ten ostatni aspekt pasienia jest dla mnie szczególnie cenny, bo efekty obserwuję zarówno w codziennym życiu, jak i w obedience – Gambitowi łatwiej mierzyć się z potencjalnie trudnymi sytuacjami, a do tego samo z siebie bardzo przyspieszył we wszystkich ćwiczeniach. Pewnie nie muszę mówić, że jestem tym absolutnie zachwycona.

4. Skrzynka na narzędzia, 30 zł

Nie, nie! To wcale się Wam nie przewidziało. Tania, plastikowa skrzynka na narzędzia z Castoramy to ostatnimi czasy stały element moich treningów obedience. Nie uprawiam z tą skrzynką żadnych specjalnych, sportowych czarów, po prostu trzymam w niej patyki. Standardowych rozmiarów skrzynka mieści ich koło setki, jest w miarę wygodna przy przenoszeniu, a do tego poza komorą główną ma taką plastikową półeczkę, na której można umieścić szczypce lub silikonową łapkę do gorących naczyń. Polecam!

Ja swoją skrzynkę kupiłam latem na promocji dokładnie za 29,99 zł. Na moje potrzeby w zupełności wystarcza, bo patyki nie ważą jakoś wyjątkowo dużo. Gdyby jednak przyszło Wam do głowy trzymać w takiej skrzynce coś naprawdę ciężkiego warto zainwestować w bardziej profesjonalny egzemplarz – te tanie skrzynki lubią się bowiem otwierać pod wpływem masy upchniętej do nich rzeczy.

5. Pokusa PowerDog BCAA PURE, 49 zł

Na początku lipca Gambit po trzech miesiącach spędzonych na kanapie z powodu kontuzji wrócił do treningów. Chciałam pomóc mu szybciej odzyskać formę i poprawić jego wydolność, zwłaszcza, że lato mieliśmy w tym roku naprawdę upalne. Zdecydowałam się dać szansę suplementom Pokusy, chociaż nie przepadam za preparatami w proszkach. Muszę przyznać, że to był strzał w dziesiątkę. Tego lata Gambit naprawdę był nie do zdarcia. Regularne treningi obedience, a do tego obóz, dwa starty w zawodach zwieńczone trzema miejscami na podium (takie cuda!), a to wszystko połączone z wypadami na owce – wszystko to mówi samo za siebie.

*

To, że hobby to czarna dziura na pieniądze to żadna tajemnica. Właśnie dlatego warto analizować swoje wydatki. Takie podsumowanie pozwoli w przyszłości gospodarować pieniędzmi mądrzej i kupować tylko to, co przynosi nam realne korzyści, zapewnia rozwój oraz wiedzę. Jakie psie zakupy 2018 roku Wy uważacie za najbardziej udane? Jakie wydarzenia zaliczylicie do kategorii najlepiej wydane pieniądze, a jakie umieścicie w szufladce najgorzej? W co było warto zainwestować, a bez czego z powodzeniem można by było się obejść? Koniecznie pochwalcie się w komentarzach swoimi przemyśleniami!

photo credit: Iza Łysoń

  8 komentarzy do tekstu: „Najlepiej wydane pieniądze w 2018 roku

  1. MARVEL
    7 grudnia 2018 at 09:30

    Zajęcia u Kaji w KAMIRON Czestochowa – najleprzy wydane pieniadze od momentu posiadania psa (2 lata)

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      7 grudnia 2018 at 13:21

      Tak, pieniądze wydane na szkolenie to zawsza najlepsza opcja! 🙂

  2. Magdalena
    7 grudnia 2018 at 13:11

    Najlepiej wydane pieniądze w 2018 :1. szelki z aliekspres, dokładnie takie jakie chciałam i szukałam bezskutecznie w Polsce. Z dwoma punktami rozpiniania, szyja- klatka piersiowa, lekkie, przewiewne. Koszt ok 24 zł. 2. Help Pokusy, suplement diety na stawy, widać, że działa. Koszt ok 120 zł. 3. Regularne treningi noseworkowe w Zuziku w Warszawie. Skutek – start w zawodach noseworkowych, zaliczenie egzaminów zapachowych, przynależność do klubu, która motywuje do pracy. Koszt ok 200 zł za każdy miesiąc treningów. 4. Zielone gumowe kółko, mini opona od traktoru, przypadkiem kupione okazało się zabawką wszechczasów. Koszt 14 zł. Z tych wydatków jestem naprawdę bardzo zadowolona. Pomniejszych sum na obroże, smyczy, przekąski i inne zabawki nie liczę czy też wole nie liczyć 😀

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      7 grudnia 2018 at 13:24

      Pochwalisz się szelkami? Jaki to konkretnie model? Muszę przyznać, że jestem totalną ofiara losu i zakupowym emerytem, bo jeszcze nigdy nie kupiłam nic na Aliexpress 😛

      Wiadomo, że nie liczę tu takich rzeczy, jak karma, gryzaki, czy worki na kupy, bez których po prostu nie da się funkcjonować, tylko pokazują takie wydatki „specjalnej troski”. Ale myślę, że warto o takich rzeczach mówić, zwłaszcza w kontekście seminariów i warsztatów, bo mam wrażenie, że głosy niezadowolenia w tym kontekście nie pojawiają się wcale, a mnie na przykład zdarzyło się żałować uczestnictwa w jakimś wydarzeniu i ubolewać nad stratą pieniędzy. 🙂

  3. Ewa
    7 grudnia 2018 at 17:45

    Mnie skrzynka narzędziowa przydaje się do przechowywania noseworkowych rzeczy 🙂
    Swoja drogą, szok, że jeszcze nie zalała Cię fala krytyki co do patyków, bo przecież są śmiertelne niebezpieczne (mało kto zwraca fakt na sposób użycia patyka, a nie sam przedmiot…)
    U mnie równiez najlepszym wydatkiem było szkolenie, tfu – szkolenia! 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      7 grudnia 2018 at 22:27

      Myślę, że tyle już piszę o obedience, że moi czytelnicy doskonale wiedzą, że patyki to aport węchowy. Zresztą, niejednokrotnie już poruszałam na blogu kontrowersyjne tematy i rozsądna, stonowana reakcja nie raz, nie dwa, nie trzy mnie mile zaskoczyła – mam naprawdę superanckich czytelników, ot co! <3

  4. Anna T.
    7 grudnia 2018 at 18:03

    Moim numerem jeden, tak jak i twoim, są Letnie Obozy Obedience, mam nadzieje że sie też spotkamy na nich w szybko nadchodzącym 2019 roku 🙂
    Nr 2 tez letni obóz 😉
    Nr 3 oczywiście letni obóz obi 😛
    Potem nie ma w sumie nic…
    Mogłabym tylko wspomnieć np. wygrane na aukcji szarpaki z Dog Story, super sie sprawdzają na treningach obi lub wymiane wozu na taki który przejdzie przegląd i pozwolił jechać na obozy 🙂
    Tak, tak wiem, zwariowałam na punkcie obi w tym roku 😛

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      7 grudnia 2018 at 22:30

      Taaak, letnie obozy obedience for life, będę na je jeździć do ońca świata! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.