Tag Archive for relacja

Zawody obedience w Oleśnicy

W zeszłą niedzielę, 18 marca, wyruszyliśmy do Oleśnicy, żeby po trwającej kilka miesięcy przerwie wziąć udział w oficjalnych zawodach obedience. Wprawdzie chciałam nieco wcześniej rozpocząć sezon startowy w 2018 roku, jednak rozmaite okoliczności uniemożliwiły mi wysłanie zgłoszenia na Rauki Obedience Winter Cup ‘18. Ostatecznie dobrze się stało, bo oleśnickie zmagania jasno pokazały, że ten dodatkowy czas naprawdę dobrze wykorzystałam pod… Czytaj dalej →

Seminarium obedience z Silvią Cacciatore

W zeszły weekend w Warszawie odbyło się seminarium z włoską gwiazdą obedience, doświadczoną zawodniczką i trenerką Silvią Cacciatore. Do Polski coraz częściej zaprasza się zawodników światowej klasy, niemniej każde pojawienie się któregoś z nich w kraju nad Wisłą to wielkie wydarzenie. Ponadto, Silvia gościła już w stolicy w lipcu tego roku i zrobiła wtedy na wszystkich wprost piorunujące wrażenie. Nic… Czytaj dalej →

Przebiegi treningowe obedience w Kielcach

W zeszłą niedzielę zerwałam się z łóżka o 5.45 celem zafundowania Gambitowi nowych doświadczeń zawodniczych pod postacią Zbalansowanych przebiegów treningowych obedience w Kielcach. Gambit wprawdzie pokazał się mocno poniżej swoich możliwości, jednak mimo to zrobił ogromne wrażenie na oceniającej zgłoszone zespoły czeskiej zawodniczce Ivanie Šimůnkovej. Odkąd zaczęłam startować w zawodach obedience uważałam, że wszyscy za bardzo spinają się przy okazji… Czytaj dalej →

Zawody treningowe w Zgierzu

Na jedenasty miesiąc życia zafundowałam Gambitowi wycieczkę w okolice Łodzi, a dokładniej – do Zgierza, gdzie odbyły się I wiosenne przebiegi treningowe, organizowane przez Martę Guzek, a sędziowane przez Agę Żabińską. Wiele jeszcze wody upłynie nim zdecyduję się na start w oficjalnych zawodach, mam jednak nadzieję, że uda mi się w międzyczasie jeździć możliwie najczęściej na tego typu imprezy, bo… Czytaj dalej →

Pot i łzy, czyli dogtrekking w Przesiece

Za nami odbywający się w ramach Pucharu Polski dogtrekking w Przesiece. Plan był taki, że P. wraz z Tytanią będzie walczył na najdłuższej, 40-kilometrowej trasie, a ja poczekam z Gambitem na mecie. Na kocyku, w cieniu drzewa. Plany jednak mają to do siebie, że ulegają zmianom. Na szczęście, tym razem zmiany nie były spowodowane żadną katastrofą. Po prostu okazało się,… Czytaj dalej →