Niedawno minęły dokładnie dwa lata od kiedy pożyczyłem od taty samochód, zapakowałem do niego D. i pojechałem odebrać naszego przyszłego, ukochanego psa – T. Dla D. pies zawsze był marzeniem, ale nigdy rzeczywistością. Z kolei moja mama uwielbia psy i większość życia spędziłem w domu z czworonogiem, zaczynając od Muzyka, który jadł ze mną na spółkę socjalistyczne pączki™, a kończąc… Czytaj dalej →
