Recenzja: Portable Dog Kennel

Mądrze wprowadzona klatka kennelowa to błogosławieństwo w życiu codziennym, szczególnie podczas wyjazdów i zawodów – dzięki niej na nowym, nieznanym terenie pies może mieć ze sobą swój dom, w którym ma szansę wyciszyć się i odpocząć. Jednocześnie wszystkie psie klatki i transportery są okropnie nieporęczne; bywa, że nawet te materiałowe, składane w formę płaskiej, dużej teczki trudno ze sobą nosić, zwłaszcza, gdy mowa o rozmiarze na większego psa. Nic więc dziwnego, że gdy tylko na rynku pojawiły się niesamowicie lekkie, składające się w niewielki okrąg namiotowe klatki natychmiast zyskały one status must have u każdego, kto często wyjeżdża ze swoim czworonogiem.

portabledogkennel_1

Namiot dla psa

Portable Dog Kennel (po polsku noszący nieco mylącą nazwę składanego transportera dla psa) to lekka klatka, działająca na takiej samej zasadzie jak dostępne w sklepach sportowych i turystycznych samorozkładające się namioty. Z transporterem w rozumieniu klatki służącej do bezpiecznego przewożenia czworonoga samochodem nie ma jednak nic wspólnego – to dość delikatna konstrukcja, składająca się ze stelażu zrobionego z elastycznych drutów, na które naciągnięto poliestrowy materiał, przetykany zapewniającą wentylację siatką.

Klatka-namiot dostępna jest w Polsce w czterech rozmiarach: XL (dla psów ważących do 45 kg), L (do 35 kg), M (do 23 kg) oraz S (do 11 kg). Krótko przed wyjazdem na zawody w Sopocie sprawiłam Gambitowi taki przenośny dom w rozmiarze L. Rozłożony ma wymiary 56 x 56 x 90 centymetrów, waży mniej niż kilogram, a po złożeniu przyjmuje formę koła o średnicy około 33 centymetrów. Przy odrobinie wprawy zarówno rozłożenie, jak i złożenie transportera zajmuje nie więcej niż 5 sekund, dzięki czemu powinien świetnie sprawować się na wyjazdach i treningach.

Klatka dostępna jest kolorach czerwonym i zielonym. Cena waha się w zależności od rozmiaru, jednak nawet XL-ka kosztuje poniżej 100 zł.  Swoją L-kę kupiłam w Toys Dream Dog  za 85 zł.

Pora na biwakowanie

Muszę przyznać, że kiedy pierwszy raz zobaczyłam namiotową klatkę w Internecie byłam do niej raczej sceptycznie nastawiona – wydawało mi się, że to sympatyczny, ale ze względu na swoją delikatną konstrukcję, niezbyt praktyczny gadżet. Do zakupu skłonił mnie wyjazd na zawody. Nie zdążyłam naprawić materiałowego transportera Gambita przed wyjazdem do Sopotu, a nie chciałam zabierać ze sobą gigantycznej klatki Tytanii. Ku mojemu zaskoczeniu, psi namiot sprawdził się wyśmienicie – od czasu pierwszych testów na sopockim hipodromie zabieram ją ze sobą na wszystkie treningi.

Portable Dog Kennel, zwłaszcza z perspektywy właściciela dużego i średniego psa, ma dwie podstawowe zalety: niewielką wagę oraz przyjazny dla transportu kształt po złożeniu. L-ka, do której w razie potrzeby mieści się również Tytania, waży jedynie 900 gramów (!), a składa się w okrąg na tyle mały, że można wcisnąć ją do plecaka, zachowując wolne ręce – na przykład do trzymania smyczy. To daje naprawdę ogromny komfort w przemieszczaniu się z psem, szczególnie, kiedy jest się skazanym na transport publiczny. Pewnie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że chodzenie po mieście z psem, plecakiem oraz ciężką klatką nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń. Namiotowy transporter spisuje się w takich warunkach idealnie, jest przy tym na tyle lekki, że osoby zastanawiające się nad rozmiarem mogą w ciemno decydować się na ten większy – pies będzie mógł ułożyć się w klatce w bardziej komfortowy sposób, a barki jego właściciela wcale nie ucierpią nadmiernie od noszenia.

portabledogkennel_4

portabledogkennel_2

Klatka gotowa jest do użycia w zaledwie kilka sekund. Nie trzeba skręcać żadnych rurek czy montować stelaży, wystarczy zdjąć zabezpieczającą złożony transporter gumkę i pozwolić, aby elastyczne druty robiły swoje. Ponowne upakowanie jej w formę koła również nie jest trudne, chociaż wymaga od człowieka odrobiny wysiłku i wprawy. Najpierw należy złożyć namiot na pół, tak aby powstał płaski prostokąt, który następnie zwija się w ósemkę. Na koniec na okrąg trzeba naciągnąć gumkę, która chroni transporter przed przypadkowym rozłożeniem. Zdaję sobie sprawę z tego, że taki suchy opis nie oddaje tego najlepiej, musicie jednak uwierzyć mi na słowo: Portable Dog Kennel jest naprawdę prosty w obsłudze.

Ku mojemu zaskoczeniu, klatka okazała się być zdecydowanie bardziej wytrzymała niż sądziłam. Kupując ją, liczyłam wyłącznie na to, że przeżyje wyjazd do Sopotu, tymczasem choć zabieram ją na wszystkie treningi jak dotąd nie widać na niej najmniejszych śladów użytkowania. Chociaż muszę też przyznać, że moje psy należą do tych dość grzecznie odpoczywających w zamknięciu. Należy zdawać sobie sprawę z tego, że w przypadku burków, które nie zostały przyzwyczajone do kennelu pozostawienie psa w namiocie może się źle skończyć: albo spacerem typu chomik w plastikowej kuli albo przerobieniem namiotu w kolorowe konfetti.

Dzięki dużym wstawkom z siatki Portable Dog Kennel ma dobrą wentylację, a postawiona na trawie jest dla psa całkiem wygodna; zdecydowanie dobrze więc sprawdzi się w czasie letnich upałów. Natomiast, ze względu na swoją konstrukcję namiot nie powinien być ustawiany na betonie, szczególnie w chłodniejsze dni – dno, wykonane z cienkiego poliestru, nie ochroni psa przed zimnem, przyda się więc kocyk do wyścielenia podłogi.

Namiotowa klatka doskonale spełnia wszystkie obietnice producenta. Jedyne, czego mi w Portable Dog Kennel brakuje to pokrowiec – najlepiej zapinany na zamek, wyposażony w rączki, tak, aby klatkę można było nosić na ramieniu jak torebkę. Niestety, zabezpieczanie przed przypadkowym rozłożeniem za pomocą gumki to nie najlepszy pomysł. Bywa, że gumka się zsuwa, a transporter rozkłada się w niekontrolowany sposób w najmniej oczekiwanym momencie. Konstrukcja jest wprawdzie na tyle lekka, że nie powinna nikomu zrobić krzywdy, ale mimo to wolałabym, aby takie wypadki się nie zdarzały.

portabledogkennel_3

***

Portable Dog Kennel to świetne rozwiązanie dla psów nauczonych grzecznego przebywania w klatce. Fantastycznie lekki, bardzo poręczny, niezwykłe łatwy w obsłudze znacznie ułatwia przemieszczanie się z psem po mieście.

Zalety i wady

+ niewielka waga;
+ niewielki rozmiar po złożeniu – klatka mieści się do plecaka;
+ dobra wentylacja;
+ łatwo składa się i rozkłada;

– brak pokrowca.

  4 komentarze do tekstu: „Recenzja: Portable Dog Kennel

  1. 4 października 2016 at 08:20

    Choruję na tę klatkę (namiocik?) od jakiegoś czasu jednak obawiam się trochę, ze Szilopies wyciągnie leniwie swoje subtelne kopytko zakończone delikatnym pazurkiem i całą konstrukcję ze szczególnym uwzględnieniem siateczki szlag trafi. Niestety nasz metalowy kennel kończy swój żywot – wprawdzie spełnia swoja funkcję, ale wygląda jak coś przywleczone ze złomowiska. No i włóczenie tego kloca ze sobą to prawdziwa katorga.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      4 października 2016 at 11:59

      Również się tego bałam, z tym, że bardziej w przypadku Tytanii niż Gambita – ruda ma zwyczaj uderzac łapą w drzwi klatki, kiedy stwierdza, że najwyższa pora z niej wyjść, a biorąc pod uwagę, że od zawsze obawia się kenneli metalowych to, oczywiście, najbardziej cierpią przez ten zwyczaj siateczki. Tytania z klatki namiotowej korzystała raz, skończyło się bez jakichkolwiek uszczerbków, chociaż, rzeczywiście, nie wiem, czy zdecydowałabym się stosować u niej tę klatkę w szerszym zakresie. Chyba trzeba byłoby po prostu spróbować. Mimo wszystko jestem raczej optymistycznie nastawiona, bo spodziewałam się, że namiocik bardzo szybko dokona żywota, a na razie ma się bardzo dobrze. Może warto i w Waszym przypadku dać mu szasnę? :)

  2. Collie&Malinois
    27 listopada 2016 at 13:34

    Pokrowce dołączone do klatek z tkmaxx byłyby świetne, gdyby nie ich żałosna jakość 😀 Po pierwszym otwarciu zaczyna się rozklejać zamek, potem zostaje już tylko „reklamówka” z grubej folii.
    Ja, podobnie jak Ty, kupiłam klatkę nie bardzo wiedząc co mam zabrać ze sobą na obóz i też liczyłam, że rozpadnie się po kilku rozłożeniach. Jestem pod wrażeniem wytrzymałości tej klatki, bo przeżyła obóz, kilka seminariów, wyjazd do Albanii, kąpanie jej w morzu i milion innych, destruktywnych rzeczy, a wygląda idealnie.
    Swoją drogą niezbyt rozumiem ideę materiałowych klatek- moja waży dobrych kilka kilogramów, nie różni się mocno od metalowej wersji, więć co to za przenośne?

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      27 listopada 2016 at 14:58

      Bardzo mi brakuje jakiegoś pokrowca na tę kletkę i chętnie wzięłabym w posiadanie nawet taki, który miałby się zaraz rozpaść. Gdybym umiała szyć, pewnie spróbowałabym coś sama sklecić, zwłaszcza, że jestem pewna, że kiedyś mi ta klatka podczas składania ekspoluje prosto w twarz. 😀
      Materiałowe klatki też są spoko; mając do dyspozycji samochód chętnie zabieram ze sobą materiał, bo jest jednak bardziej stabilny, ma usztywniane dno, które jednak trochę izoluje od ciągnącego od ziemi chłodu i jednak wciąż są o wiele lżejsze od metalowych kenneli (mój metal ważny np. 13 kg i zabranie go gdziekolwiek jest kompletnie poza moim zasięgiem; materiał jest znacznie lżejszy). Gorsze dla mnie w tych materiałowych klatkach jest to, że są wciąż bardzo duże i nieporęczne po złożeniu, więc prowadzenie psa + niesienie plecaka i klatki jest jednak mało komfortowe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.