Klatka dla psa: barbarzyńswo czy troska?

Wykorzystanie klatki kennelowej staje się w Polsce coraz bardziej popularne, zarówno gdy mowa o treningu sportowym, jak i nauce zasad obowiązujących w codziennym życiu. Z roku na rok więcej właścicieli psów decyduje się na taki zakup. Klatka powoli staje się obowiązkowym elementem w wyprawkach dla szczeniaków, umieszczanym na samej górze listy niezbędnych rzeczy, tuż obok pierwszej obroży i smyczy, miski na wodę czy podkładów higienicznych. Czy zrobienie z klatki psiarskiego must have to istotnie niebezpieczna moda? Jaki wpływ na dobrostan zwierząt ma stosowanie kennelu? Czy rzeczywiście jest on prawie magicznym rozwiązaniem problemów takich jak lęk separacyjny? W niniejszym tekście postaram się odpowiedzieć na te wszystkie pytania.

Nie potrafię wyobrazić sobie życia z psem bez klatki. Gambit z koncepcją kennelu zaczął zapoznawać się natychmiast po tym, jak przywiozłam go z hodowli i obecnie sam chętnie szuka w niej schronienia, kiedy chce odpocząć. Dzięki klatce ma swoje miejsce wszędzie tam, gdzie akurat spędzamy czas – bez względu na to, czy jest to plac treningowy, teren zawodów, mieszkanie znajomych czy hotel. Klatka pomaga mojemu psu odpoczywać, daje mu możliwość wycofania się z trudnych sytuacji w miejsce, w którym czuje się dobrze, a mnie pozwala w bezpieczny sposób odseparować go od innych niekoniecznie przyjaźnie nastawionych zwierząt gdy znajdujemy się gdzieś, gdzie natężenie czworonogów na metr kwadratowy jest szczególnie duże. Za szczenięcych czasów kennel doskonale służył mi podczas nauki zachowania czystości w domu oraz spokojnego zostawania w mieszkaniu pod moją nieobecność. Sprawdził się również jako sposób na pozbawione emocji poinformowanie psa, że nie jestem zadowolona z jego zachowania (time out) oraz podczas kontuzji, która nałożyła na Gambita prawie całkowite ograniczenie ruchu na 2 tygodnie. Bez klatki nasze wspólne życie z pewnością byłoby zdecydowanie bardziej skomplikowane.

Nie mam absolutnie żadnych wątpliwości co do tego, że mądrze użyta, klatka zmienia się w fenomenalne narzędzie, które dobrze służy tak człowiekowi, jak i psu. Klatkę można stosować do nauki wielu pożądanych, ułatwiających wspólne życie zachowań. Może ona służyć do:

  • nauki czystości;
  • nauki odpoczywania;
  • oswajania z samotnym zostawaniem w domu;
  • zapewnienia bezpieczeństwa psu w czasie podróży;
  • czasowego separowania zwierząt, które się nie tolerują;
  • zabezpieczenia psa kontuzjowanego lub chorego;
  • pokazania psu, że ma w domu miejsce, które należy tylko do niego, gdzie nikt nie będzie go niepokoił.

Pies, który za pomocą pozytywnych wzmocnień został przyzwyczajony do czasowego przebywania w klatce czuje się w niej dobrze i bezpiecznie. Kennel – chociaż w ludziach budzi negatywne skojarzenia z więzieniem lub cyrkiem – kojarzy się takiemu zwierzęciu przede wszystkim z pysznymi smakołykami.

Przeciwnikom klatek wydaje się, że służą one przede wszystkim ludzkiej wygodzie. Pies zamknięty w kennelu nie pogryzie nowej kanapy ze znanego szwedzkiego sklepu meblowego ani nie ukradnie z kuchni pozostawionych na blacie resztek obiadu. Nie da się ukryć, że to jedna z rozlicznych zalet posiadania w domu psiego kennelu. W moim odczuciu jednak najważniejsze jest to, że w klatce pies jest bezpieczny. Szczeniak zamknięty w klatce pod nieobecność właściciela na pewno w żaden sposób się nie uszkodzi. Rzecz jasna, szykując się na przyjęcie pod dach młodego pieska należy zabezpieczyć mieszkanie (między innymi chowając kable i zasłaniając gniazdka), trzeba jednak mieć świadomość tego, że pomysłowość ciekawskiego zwierzęcia jest nieskończona i łatwo coś przeoczyć. Pozostawiony bez nadzoru szczeniak może zjeść coś trującego lub zrzucić na siebie jakiś ciężki przedmiot, a nawet przewrócić niestabilny mebel. Pies podróżujący samochodem w specjalnej klatce ma znacznie większe szanse na przetrwanie niebezpiecznego wypadku niż taki, który jechał na tylnej kanapie przykrytej matą samochodową lub w szelkach wpiętych do pasów. Podczas wyjazdu na wakacje, szkolenie czy zawody pies ma ze sobą kawałek domu w postaci klatki – miejsce, w którym nie tylko czuje się komfortowo, ale w które ochroni go przed zaczepkami ze strony nieodpowiedzialnych ludzi, agresywnych psów. W przypadku psów problemowych, metalowe pręty skutecznie zabezpieczą otoczenie od kontaktów z ich zębami, zapewniając spokojną, bezpieczną pracę np. innym uczestnikom szkolenia czy obsłudze hotelu, a właścicielowi zwierzęcia spokojną głowę. Pies po operacji, z urazem lub kontuzją nie będzie skakał po mieszkaniu pod nieobecność właściciela, dzięki czemu można mieć pewność, że nie uszkodzi się na nowo i w pełni kontrolować proces zdrowienia zwierzęcia. Jak widać, stosowanie klatki kennelowej to nie tylko wygoda. To przede wszystkim bezpieczeństwo i zdrowie.

Czy to oznacza, że każdy kto ma psa powinien mieć również klatkę? Absolutnie nie.

Nawet jeżeli okaże się to trudniejsze, a czasem bardziej niebezpieczne zwłaszcza przy młodym zwierzaku – psa można wychować również bez wykorzystania kennelu. Co więcej, wszystko co zostało o klatkach napisane powyżej dotyczy ich mądrego stosowania i psów, które do przebywania w klatce były stopniowo, powoli przyzwyczajane z użyciem pozytywnych wzmocnień (jak choćby podawanie posiłków i gryzaków wyłącznie w kennelu).

Niestety, klatka nie jest lekiem na całe zło psiego świata i magicznym sposobem na rozwiązanie wszystkich problemów – od plam moczu na parkiecie, przez warczenie na gości aż po lęk separacyjny. Tak samo, jak każde inne narzędzie szkoleniowe, stosowana niewłaściwie może wyrządzić sporo szkód. Nie tylko trzeba odpowiednio ją wprowadzić i przyzwyczaić do niej psa, ale mądrze ją stosować: nie ulec pokusie nadużywania oferowanej przez nią wygody i zdawać sobie sprawę z tego, że wykorzystanie klatki szczególnie w domu jest środkiem, a nie celem.

Nie można po prostu wziąć młodego psa za obrożę, wsadzić go do klatki, zamknąć drzwczki i uznać, że ma się szczeniaka z głowy na resztę dnia. Klatka wymaga stopniowego przepracowania – bywa, że trzeba poświęcić sporo czasu, aby pies zrozumiał, że to jest jego miejsce, jego azyl, jego pokój, w którym dzieją się same dobre rzeczy. To nie błyskawiczne rozwiązanie wszystkich problemów, ale narzędzie, dzięki któremu wytwarza się etap przejściowy, aby bezpiecznie wprowadzić młodego psa w dorosłość, a później w zwyczajne, domowe życie. Nawet, gdy pies został nauczony kochać swój kennel, nie uważam, aby trzymanie psa w klatce, z której wychodzi wyłącznie na treningi i spacery było w porządku. Nie uważam, aby szczeniaka, który dopiero co przybył do nowego domu można było zostawić w klatce na 10 lub więcej godzin – choćby ze względu na niewielką pojemność pęcherza u 8-tygodniowego psa. Pozostawienie psa w klatce latem, w nasłonecznionym mieszkaniu zwłaszcza, gdy dodatkowo je ona przykryta jakimś modnym pokrowcem blokującym przepływ powietrza może skończyć się po prostu źle. Decydując się na klatkę trzeba pamiętać o tym, że to na człowieku spoczywa odpowiedzialność jej mądrego wykorzystywania.

Klatka kennelowa to narzędzie szkoleniowe, które mądrze wprowadzone i odpowiednio używane może znacznie ułatwić wychowanie szczeniaka, codzienne życie z dorosłym psem, wyjazdy na seminaria, zawody czy urlop. Jednak, jak w przypadku każdego narzędzia, z wykorzystaniem kennelu wiąże się ryzyko nadużyć, które mogą prowadzić do obniżenia komfortu życia psa. Stosowanie psiego kennelu może być zarówno barbarzyństwem, jak i przejawem troski wobec zwierzęcia, a wszystko zależy od człowieka, który go używa.

  33 komentarze do tekstu: „Klatka dla psa: barbarzyńswo czy troska?

  1. Avatar
    8 września 2017 at 11:26

    Klatka kennelowa jest super, ale zawsze martwi mnie gdy ktoś uznaje ją za lek na całe zło, albo gdy zamienia klatkę w „psi przechowalnik”, na większość dnia. Wtedy to przestaje być fajne. Zawsze bardzo się cieszyłam, że Vuko jest typem psa, który od szczenięctwa nie niszczył pod naszą nieobecność. Wiem, że są psy, które mocno niszczą, które mogą sobie zrobić krzywdę, które nie potrafią się wyciszyć, ale zauważyłam ostatnio co najmniej kilka dyskusji, w których wspominano, że zostawienie psa poza klatką jest głupie, nieodpowiedzialne i okrutne. JEDYNYM dobrym rozwiązaniem jest zamykanie go w klatce. Bo psu może stać się wszystko, a skoro człowiek na to pozwala to w ogóle nie powinien mieć psa. Łatwo mi mówić z perspektywy kogoś z psem bez problemów na tym tle, ale nadal uważam, że to przesada. Zanim przepracowaliśmy klatkę trzeba było jednak czasem wyjść z domu i wystarczyło trochę pomyśleć. Zostawić czyste blaty, pochować buty, poduszki, szczelnie zamknąć całą chemię. A gdy po raz 10 zastałam po powrocie to co zostawiłam, nie widziałam powodu do stosowania klatki wychodząc. Zwyczajnie zaufałam swojemu psu. Warto chyba najpierw sprawdzić swojego psa, zanim zaweźmiemy się za wszelką cenę uznawać, że klatka na wyjścia jest absolutnie konieczna, zawsze. Natomiast bez dobrze zrobionej klatki nie wyobrażam sobie funkcjonowania na zawodach, czy wyjazdach treningowych, gdzie często mamy w pokoju kilka obcych dla siebie psów. Bardzo trudne jest też zaproszenie gości, gdy mamy kochającego wszystko, albo mocno emocjonalnego psa. Zawsze mnie bawią miny znajomych, którzy pierwszy raz przychodzą do nas i krzywią się na klatkę. A gdy Vuko zaczyna zwyczajnie męczyć bułę i sam nie wie co ze sobą zrobić, zamykam go w klatce i zasypia jak bobas w 30 sekund, bebzolem do góry. Wtedy już nie muszę tłumaczyć godzinami, po co psu ta metalowa buda w domu, pod stołem 😉

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      8 września 2017 at 12:35

      Ja trochę bałabym się zaufać młodemu, bardzo energicznemu psu – mając dobrze przepracowane zostawanie w klatce wolałabym go zamnąć na czas swojej nieobecności, niż ryzykować, bo uważam, że nie da się zabezpieczyć mieszkania na 100%. Z czasem, kiedy pies dorósł zostawiałam go luzem (prosiłam o wejście do klatki, kiedy wychodziłam z domu i zostawiałam psa z otwartymi drzwiczkami) – najpierw robiłam to tylko od czasu do czasu, później coraz częściej, aż w końcu doszłam do zostawiania psa luzem.
      Również drażni mnie to przekonanie, że tylko i wyłącznie klatka, zwłaszcza, że uważam, iż szczególnie w przypadku zwykłych domowych psów klatka to nie cel sam w sobie, a środek do celu – spokojnego, bezpiecznego zostawania w domu luzem. Inaczej to wygląda w przypadku psów sportowych czy pracujących – tu wierzę, że klatka zapewnia psu podczas licznych wyjazdów poczucie stabilności, spokoju, azyl, swoje miejsce.

      • Avatar
        8 września 2017 at 16:16

        Ja też się trochę bałam, dlatego pierwsze wyjścia, to było pół godziny przygotowań związanych z ukryciem wszystkiego co przyszło mi do głowy, a wiadomo i tak szczeniak mógł wynaleźć coś co przeoczyłam. Ale ja już tak chyba mam. Na początku daję spory kredyt zaufania w wielu rzeczach w życiu. Nie nadwyrężysz go-masz miłość i tęczę i dużo swobody. Nadwyrężysz-masz przesrane 😉 Ja jestem tu nieobiektywna, bo mój przypadek to pod względem zostawania samemu jest żaden przypadek, nawet nic nie musiałam z tym robić. Martwi mnie tylko takie zakładanie z górny przez niektórych, że na bank, na sto procent pies się zabije jak będzie sam w domu i nie wolno olaboga go zostawić luzem, olaboga mega spina, kiedy nawet nie sprawdzimy i nie spróbujemy. Zresztą wiesz o co mi chodzi 😉

      • Pies do kwadratu
        Pies do kwadratu
        8 września 2017 at 16:22

        Też inaczej jest, jak masz 2 lub więcej psów – jak jeszcze miałam 2 psy Gambit potrafił zasuwać po salonie z prędkością światła, zachęcając Tytanię do zabawy. Będąc na miejscu mogłam to kontrolować i wyciszać, ale nie wyobrażałam sobie, aby pozwolić, żeby takie cyrki działy się, kiedy nikogo nie ma w domu, bo skakanie po meblach w pełnym galopie to byłoby proszenie się o jakąś kontuzję.

      • Avatar
        8 września 2017 at 16:29

        a to też racja, przy dwóch psach to zupełnie inny temat i w takiej sytuacji mój kredyt zaufania by nie istniał

    • Avatar
      Kkkk
      2 maja 2020 at 12:21

      Pies moich rodziców pod ich nieobecności zdrapał okleinę i pogryzł drzwi wejściowe do wysokości 1.2(pies wielkości bordera). Ktoś kto nigdy nie miał problemów z psem nie zrozumie tego niepokoju jak się wraca samochodem dp domu i człowiek myśli co w nim zastanie…

      • Avatar
        haha
        22 lipca 2021 at 11:49

        jasne, bierzesz psa to liczysz się z tym, że coś zniszczy.
        u nas pies zmasakrował klatkę razem ze swoimi dziąsłami, po wywaleniu jej w cholerę nie ma z nim problemów
        czy niepokój występuje tylko, kiedy wracacie do domu samochodem? 😀

  2. Avatar
    Kinga
    8 września 2017 at 11:46

    Bardzo mądry artykuł, dziękuję!

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      8 września 2017 at 12:31

      Cieszę się, że Ci się spodobał! 🙂

  3. Avatar
    8 września 2017 at 12:23

    Ja bym swojego pieska nigdy nie zamknęła do klatki, ale to jest pies domowy. Psa podwórkowego zresztą też bym nie zamknęła.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      8 września 2017 at 12:29

      Zachęcam do zapoznania się z artykułem – podwórkowość czy domowość nie ma tu nic do rzeczy. 🙂

  4. Avatar
    Krystyna Tokaruk
    9 września 2017 at 10:43

    Ja nie wyobrażam sobie jednak życia bez klatek. Duzo komfortu daje moim psom własny kąt, a znając mojego szczeniaczka, dużo spokojniej czułam się zostawiając go w klatce, wiedząc że nie zeskoczy niebezpiecznie z kanapy, nie uderzy się o kant mebla w szalonej pogoni i nie będzie próbował zjeść czegoś, co może mu zaszkodzić. W domu gdy jesteśmy, klatki są otwarte i psy mają wybór, gdzie chcą leżeć. I zaskakująco często wybierają swoje klatki, bez komendy czy prośby. Dobrze im tam. Przyzwyczajenie stopniowe chyba dało wynik, a poza tym i tak karmie zawsze każde w swoim kennelu, zapobiegam konfliktom. ;p Biorąc szczeniaczka fajnym rozwiązaniem jest kojec, taki jak dla miotow, ja do tego miałam matę gumową pod całość. Szczylek miał duża zabezpieczona przestrzeń i niczego nie niszczyl podczas moich nieobecności, a uczenie zostawia w typowej klatce szło własnym tempem i naprawdę dało dobry efekt.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      9 września 2017 at 11:45

      Również nie wyobrażam sobie życia bez klatek, szczególnie, jeżeli ma się więcej niż jednego psa. Zgadzam się, że przy szczeniaku kojec + klatka to super rozwiązanie – najbezpieczniejsza i najbardziej komforotowa dla psa opcja. 🙂

  5. Avatar
    10 września 2017 at 09:43

    Wszyscy piszecie że nie wyobrażacie sobie życia bez klatek, a wyobraźcie sobie jak to jest z trzema psami w domu 😀 mimo że dwie trzecie składu nie trenują, to klatka jest u mnie po prostu wymogiem bezpieczeństwa stojącym w domu. Moje psy zostają w klatkach, kiedy wychodzę z domu – nigdy nie wiadomo, kiedy wydarzy się jakiś konflikt i wolałabym, żebym przy tym była.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      10 września 2017 at 10:42

      Ja chyba wolałabym izolowac psy w oddzielnych pomieszczaniach (np. bramkami) zamiast codziennie zamykać je w klatkach. Inna sprawa, że w ogóle uważam, iż ewentualne konflikty w domach wielopsich to duży problem i trudno mi sobie wyobrazić funkcjonowaie na co dzień w przypadku, kiedy 2 psy jednego człowieka mocno się nie lubią.

    • Avatar
      Krystyna Tokaruk
      22 września 2017 at 10:08

      Ja mam trzy psy, zaraz będą cztery, ale i też bardzo dbam o to, żeby zanim stado będzie zostawało razem (mam ogromną klatkę pod dwuosobowym łóżkiem, coś ponad 2na2 metry z 1m wysokości), jednak w pełni wszystkich dogadać i być pewna, że nikt z nikim nie pokłóci się na tyle, żeby zrobić sobie krzywdę. W klatce zostawiam psy jak wychodzę, ze względu na niebezpieczeństwa takie jak pogonie po mieszkaniu (ktoś się może o coś uderzyć), kable, niejadalne przedmioty.

  6. Avatar
    10 września 2017 at 11:29

    Muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie życia bez klatki. Zostawianie psa luzem w hotelu? Brudnego? Przecież po powrocie moja biała pościel byłaby czarna :p Uważam że klatka jest dla psa miejscem super i staram się go tam nie wrzucać „za karę”. Jest to miejsce gdzie dostaje surowe mięso, super Kongi. Jego miejscem. Tam może się schować przed odkurzaczem, gwałtowną burzą, wiertarką czy fajerwerkami 😉
    Oczywiście różni ludzie radzą sobie bez klatki. Można? Można. Ale z klatką nam jest łatwiej 😉
    B The Great pozdrawia i całuje Gambita <3

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      11 września 2017 at 15:54

      Zdecydowanie, klatka to must have w przypadku psa, który dużo podrózuje – bez względu na to, czy chodzi o seminaria i zawody, czy o wystawy, czy zwyczajne wyjazdy z rodziną.

  7. Avatar
    Ola
    10 września 2017 at 21:51

    U nas klatka materiałowa stoi i służy za legowisko, ewentualnie jak Cielak mnie wkurzy albo przeszkadza przy sprzątaniu to trafia tam na chwilę pod moim okiem. Z metalem próbowałam dwukrotnie, zawsze kończyło się silnymi okaleczeniami przy odejściu na max 5 minut. Sama klatka uwielbiana, zostawanie bez mojego widoku niedopuszczalne. Walczyliśmy tak z pół roku albo więcej, ale później była akcja z kojcem na seminarium gdzie polało się sporo krwi i odpuściłam. Na pewno z młodym psem byłoby łatwiej i być może uniknęłabym w ten sposób wszystkim zniszczeniom, chociaż od początku były mega problemy z rozstaniami. No cóż, jest jak jest a na seminarium już sobie nie odejdę od klatki, o ile uda się go wciągnąć tam za fraki bo inaczej już się nie da ;).

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      11 września 2017 at 15:56

      O kurczę, nie wyobrażam sobie jeżdżenia na seminaria i zawody bez klatki i możliwości zostawienia w niej psa samego – choćby po to, żeby załatwić formalności u organizatorów.

  8. Avatar
    15 września 2017 at 14:22

    Mój pie uwielbia ciasne przestrzenie – wszelkie szafki, czy wąskie przestrzenie, dlatego wyobrażam sobie, że i w klatce niektóre psiaki będą czuć się wyjątkwo. Byle nie siedziały w niej za karę. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      16 września 2017 at 11:17

      Większość psów lubi niewielkie przestrzenie – stąd często psy, które np. boją się burzy szukają schronienia w łazience lub pod łóżkiem.

  9. Avatar
    Natalia
    16 stycznia 2018 at 13:51

    Moja 9 tygodniowa sunia border terrier, przy treningach zamykania w klatce na dosłownie parę chwil, zakleszcza się między szczebelkami. Raz próbując gryźć pręt w czasie podskakiwania zawisła na dolnych kłach i nie mogła się uwolnić. Pisk był straszliwy i jej jak i moje przerażenie.
    Jakieś rady co robić? Kupić nową? Jaką?
    Bezpieczeństwo w klatce stanęło dla mnie pod dużym znakiem zapytania.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      16 stycznia 2018 at 18:19

      Ja w takiej sytuacji spróbowałabym klatki materiałowej, takie na metalowym stelażu jak np. dostępny w Zooplus Pet Home albo plastikowego transportera lotniczego.

  10. Avatar
    Ania
    27 czerwca 2018 at 22:19

    Rozważam wprowadzenie klatki kennel dla swojego Border Collie. Niestety nie byłam przekona do tego rozwiązania od początku, a mój szczeniak okazał się niezłym niszczycielem, poświęciłam już sporą część mebli i za radą behawiorysty zastanawiam się nad użyciem klatki. Niestety oboje pracujemy i nie ma nas ok 8 h, nie jestem przekonana czy piesek może zostać w klatce taki czas. Jakie są Twoje doświadczenia? Na jak długo pozostawiać pieska w klatce?

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      27 czerwca 2018 at 22:48

      Najlepiej jest, kiedy klatkę pies pozna jeszcze w hodowli i do nowego domu pojedzie, mając umiejętność spokojnego pozostawania w niej przez jakiś czas – coraz więcej hodowców dba o ten aspekt psiej edukacji, zdając sobie sprawę z tego, że jest to bardzo ważne w kontekście bezpieczeństwa psa. W innym wypadku najkorzystniej byłoby zaczą uczyć psa klatkowania zaraz po zabraniu go do nowego domu. Szkoda, że nie zaczęliście od razu, byłoby Wam znacznie łatwiej.

      Co do moich doświadczeń – na pewno nie można psa, który nie jest przyzywczajony do klatki zostawić w niej na ponad 8 godzin. Klatkę należy wprowadzać stopniowo, pokazując psu, że to fajne, bezpieczne miejsce, w którym zdarzają się same miłe rzeczy. Na tym pierwszym etapie nawet nie zamyka się drzwiczek, a o zostawaniu w klatce przez godziny w ogóle nie ma mowy. Fajnie jest wziąć np. tydzień urlopu i przepracować sobie te wstępne etapy przez ten czas: karmienie w klatce, samodzielne oferowanie wchodzenia do klatki przez psa, podłożenie komendy i wchodzenie do klatki na komendę, przymykanie drzwiczek, kiedy pies w klatce je coś zajmującego (gryzak lub konga), wychodzenie na chwilę z pokoju i tak dalej. Polecam Twojej uwadze Crate Games Susan Garrett gdzie wszystko to jest wytłumaczone – sporo materiałów znajdziesz na YT. Ja swojego psa mogę zostawić w klatce na 8 godzin (robiłam to zresztą ostatnio, kiedy był ontuzjowany, żeby nic nie zrobił sobie pod moją nieobecność), ale on miał klatkę wprowadzaną stopniowo w ten właśnie sposób. Niestety, w tym przypadku nie ma rozwiązań instant, bo nie chodzi o to, aby klatka była dla psa karą, ale spokojnym azylem, a to wymaga czasu. Możecie zacząć np. w piątek wieczorem i poświęcić na to cały weekend, jeżeli masz taką możliwość spróbuj wziąć home office. W innym wypadku, zamiast zamykania psa polecam zabezpieczenie go w takim rozkładanym kojcu i wstawienie klatki do środka. Gorzej, oczywiście, jeżeli to nie szczeniak, a psi nastolatek, który sobie taki kojec po prostu przeskoczy.

  11. Avatar
    Gośka
    26 czerwca 2019 at 16:21

    Jak można psa zostawić na 8 godzin w klatce. Toż to znęcanie się nad nim. We wszystkich poradnikach jest 3-4 godziny ale 8???
    Ludzie, pies Wam nie powie, że mu źle jak go tak nauczycie ale jeszcze trzeba myśleć…

  12. Avatar
    Gi
    18 sierpnia 2019 at 14:31

    Niedawno (3 tygodnie temu) adoptowałam dwie szczenięco-juniorowe bidy ze schroniska – obecnie 6 i 7 miesięcy. Były w schronisku krótko, w warunkach fatalnych (szczeniaki z dorosłymi psami w jednym małym boxie..) wcześniej zostały znalezione w lesie.. Mam w domu 10 letniego kundelka husko-owczarkowatego. Oraz 3 koty ? Pracuję w domu, przez większość czasu jestem na miejscu. Początkowo izolowaliśmy się na czas wychodzenia (są to wyjścia na max 2-3 godziny 2-3 razy w tygodniu) – dzieciaki w jednym pokoju, reszta w pozostałej części domu. Tak samo na noc, dzieciaki spały u mnie w pokoju (były oddzielone bramką od reszty świata szczególnie z uwagi na koty z którymi jeeeeszcze się czasami zdarzają jakieś niekontrolowane ganianki). Od 5 dni dzieciaki na noc nie są izolowane i na razie idzie nam nieźle. Od trzech dni na krótkie wyjścia też wszyscy zostają razem.. Niemniej jednak, zastanawiam się nad wprowadzeniem klatek. Nie chcę ich w sumie zamykać – chcę im stworzyć “swoje miejsce” np. do jedzenia smaczków dłużej jedzonych – bo z tym jest problem. Dzieciaki gdy dostają żwacza i jedno skończy, a drugie jeszcze nie – zaczynają się mało przyjemne sytuacje.. Oczywiście robię wszystko żeby do nich nie dopuścić, ale chciałabym aby wszystkie moje psy miały “swój własny bezpieczny kąt’..
    Biorąc więc pod uwagę fakt, że nie spieszy mi się z wprowadzeniem zamykanej klatki, mogę nad tym pracować nawet miesiącami.. Ale jak ustawić klatki? Dzieciaki mam spore (oba to kundelki, ale sporych rozmiarów). Czy klatki mogą stać obok siebie, oddzielone czymś nieprzeziernym? Nie chcę krzywdzić żadnego z psów tym, że jedno będzie miało klatkę w innym pokoju gdzie np. rzadziej przebywamy..
    Zauważyłam że moja dziewczynka uwielbia spać pod stołami, biurkami i wydaje mi się że klatka byłaby dla niej spełnieniem marzeń..
    Mój najstarszy pies również potrzebuje czasem oddechu od dzieciaków, a uwielbia “klitki” więc wydaje mi się, że klatka też by mu się bardzo spodobała.
    Nie zamierzam nikogo do klatki przymuszać.
    Czy podczas wprowadzania klatki, np na czas żucia smaczka powinnam ją zamykać w celach bezpieczeństwa? Chodzi mi o to, jak nauczyć np. Pi, że klatka małej jest tylko jej miejscem i tam nie wolno się ładować..?

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      20 sierpnia 2019 at 20:03

      Kiedy jeszcze miałam dwa psy klatki stały na przeciwko siebie, pod przeciwległymi ścianami salonu – polecam takie rozwiązanie, bo wtedy pies odesłany do swojej klatki na pewno nie trafi tam gdzie trzeba. Co do wprowadzania klatki to bardzo polecam kurs online autorsywa Susan Garrett „Crate Games”.

  13. Avatar
    30 kwietnia 2020 at 12:02

    Ja swojej suczki nigdy nie trzymałam w klatce, ale znam sytuacje, że nie ma innego wyjścia. Jeśli szczeniak podczas neobecności właścicieli w domu obgryza wszystko i niszczy, albo jest ryzyko że sobie może coś zrobić, to wtedy lepiej przyzwyczaić go do przebywania w klatce kennelowej

  14. Avatar
    Bartek
    10 czerwca 2020 at 23:56

    Skoro można psa „przestawić” w ten sposób, że uważa ją za swój azyl i bezpieczne miejsce to czy nie można podobnie przyzwyczaić go do pozostawania ( np. podczas nieobecności ) w swoim legowisku, bez klatki ?

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      19 czerwca 2020 at 09:40

      Nie, nie da się tego zrobić. Po pierwsze dlatego, że legowisko nie spełnia tych samych funkcji co kennel. Katka, jako małe, zaciemnione miejsce daje psu poczucie bezpieczestwa i zapewnia zaspokojenie naturalnego instynktu schowania się w norce – siłą rzeczy łatwiej psu nauczyć się tam odpoczywania i spokojnego przebywania w niej, bo sama konstrukcja klatki odcina go od bodźców środowiskowych, które mogą mu przeszkadzać. Legowisko jak widać po prostu się do czegoś takiego nie nadaje. Można psa nauczyć wchodzenia na legowisko na komendę, ale będzie on cały czas tę komendę wykonywał, zamiast się zrelaksować. Torturą jest wymaganie od psa wykonywania jakiegoś zadania przez kilka godzin, zamiast po prostu umożliwić mu pójście spać. Po drugie, klatkę można zamknąć i jest to szalenie ważne przy psach młodych, bo po prosto chroni je przed zrobieniem czegoś niebezpiecznego pod nieobecność właściciela – nie dbam o obrogryzione meble czy osikaną podłogę. Nie chcę jednak, żeby pies zwalił na siebie regał, zjadł kabel i doznał porażenia prądem, etc. Katka to jest po prostu GWARANT BEZPIECZENSTWA PSA.

  15. Avatar
    Ewa
    9 sierpnia 2021 at 16:05

    Nie rozumiem jak można być takim egoistą by psa zamykać w klatce. „Nauczyć odpoczywać” dobre sobie. Po co brać psa. Ludzie są ogromnymi egoistami. Piorą psą umysły nazywając to szkoleniem i treningiem. Pies ma już tak sprany umysł, że zaczyna lubić klatkę. Niczym ofiara z syndromem sztokholmskim nie ucieka od kata

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.