5 zasad – bezpieczeństwo psa na co dzień

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do dbania o bezpieczeństwo psa na treningu sportowym. Rozgrzewka przed aktywnością fizyczną i rozprężenie powoli stają się normą. To świetnie, jednak wiele wypadków i kontuzji przytrafia się psom nie w czasie kontrolowanego treningu sportowego, ale w domu lub podczas zwykłego spaceru. Jak zadbać o bezpieczeństwo psa na co dzień i zapobiec groźnym urazom? Wystarczy odrobina rozsądku. Przed Wami 5 zasad bezpieczeństwa, które warto stosować w codziennym życiu z psem, aby zminimalizować ryzyko wypadków i kontuzji.

1. Przy ulicy zawsze na smyczy

Podobnie, jak wielu świadomych właścicieli psów, uczę zatrzymywania się przed ulicą i spokojnego przechodzenia na drugą stronę, jednak nie wyobrażam sobie, aby pozwolić Gambitowi biegać bez smyczy w bezpośrednim sąsiedztwie ruchliwej drogi. Ani jemu, ani jakiemukolwiek innemu psu, bez względu na to, jak bardzo jest grzeczny, spokojny i odwoływalny. Po prostu nie. Chociaż jestem w stanie w pewnym dość szerokim zakresie kontrolować zachowanie swojego psa nie mam żadnego wpływu na to, co dzieje się wokoło. A zdarzyć może się naprawdę wiele. Kot po drugiej stronie ulicy? “Miłośników psów” wołający zwierzę z jadącego samochodu? Wtedy wystarczy krótka chwila nieuwagi i nieszczęście gotowe.

2. Tylko dobre podłoże

Trenując z psem na ogrodzonym placu szkoleniowym lub hali mamy pewność, że podłoże jest bezpieczne. Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku sesji szkoleniowej w parku lub zwykłego biegania za piłeczką na przydomowym trawniku. W publicznych miejscach, do których wszyscy mają dostęp teren nie zawsze jest odpowiednio zadbany. Możemy natknąć się na ukryte w wyższej trawie lub jesiennych liściach dołki wykopane przez inne psy albo pamiątki po ostatniej imprezie w postaci kawałków rozbitych butelek. Dlatego przed zwolnieniem psa ze smyczy warto przynajmniej pobieżnie sprawdzić teren, po którym za chwilę będzie hasać nasze ukochane zwierzę.

W tym punkcie warto zwrócić uwagę mądre obserwowanie rzeczywistości. Fajnym miejscem do ćwiczeń może okazać się, na przykład boisko o które dba uczelnia wyższa, ale lepiej odpuścić trening dzień po Juwenaliach.

3. Zabawka zamiast patyka

Rzucanie patyków na spacerze to od jakiegoś czasu kontrowersyjny temat. Z jednej strony, patyk to zawsze dostępna, a do tego bardzo lubiana przez psy zabawka. Z drugiej natomiast, przy nieszczęśliwym splocie wydarzeń podczas zabawy patykiem bardzo łatwo o brzemienny w skutki wypadek. Pies biegnąc do patyka, aby podjąć go z ziemi może po prostu nadziać się na niego, przebijając nim policzki lub podniebienie. Istnieje również ryzyko, że kawałki pogryzionego drewna utkną między zębami zwierzęcia, powodując dyskomfort, rany dziąseł czy też prowadząc do zakażeń. Osobiście wolę nie ryzykować, stąd Gambit w ogóle nie zna koncepcji rzucania patyków czy biegania z patykami w pysku.

4. Kontrolowane kontakty z innymi psami

O tym, aby nie pozwalam na wchodzenie w kontakt z każdym napotkanym psem pisałam wiele razy. My nie lubimy wszystkich ludzi, których spotykamy, trudno zatem wymagać od psów, aby pozytywnie podchodziły do każdego przedstawiciela własnego gatunku. Dlatego nie pozwalam Gambitowi na podbieganie do obcych psów, jeżeli wcześniej nie upewnię się u właściciela drugiego zwierzęcia, że to rzeczywiście dobry pomysł. Natomiast, kiedy już do zabawy dojdzie nie zostawiam psów samych sobie, ale obserwuję to, co robią i przerywam interakcję, jeżeli towarzystwo nadmiernie się nakręci lub sytuacja stanie się niekomfortowa dla którejś ze stron.

Z kolei, gdy widzę psa na smyczy (zwłaszcza w wyjątkowo lubianym przez wszystkich miejscu spacerowym, gdzie zwykle czworonogi biegają luzem!) to jest to dla mnie sygnał, że bezwzględnie powinnam przywołać swojego psa, a następnie również zapiąć go na smycz lub przynajmniej przytrzymać za obrożę. Zakładam, że jest jakiś powód, dla którego tamto drugie zwierzę spaceruje na smyczy. Wbrew temu, co pierwsze mogłoby nasunąć się na myśl, taki pies niekoniecznie jest agresywny. Może być właśnie w trakcie szkolenia (to świetnie!) lub powodu kontuzji mieć ograniczony ruch. Powodów jest wiele, ale jakiekolwiek by nie były – warto je uszanować!

5. Uwaga

Spacer to czas, który spędzam z psem. Wydawać by się mogło, że to zupełnie oczywista sprawa. Niestety, niejednokrotnie zdarzało mi się obserwować na spacerach osoby, które zajęte choćby rozmową przez telefon nie miały pojęcia nie tylko, co robi ich pies, ale gdzie się aktualnie znajduje. Staram się nie dopuszczać do takich sytuacji. Nawet podczas tych spacerów, kiedy jedyną aktywnością Gambita ma być swobodny ruch i umysłowy odpoczynek mam na niego oko. Dzięki temu mogę zareagować, gdyby nagle zaczęło się dziać coś załego. Oczywiście, to wcale nie oznacza, że idąc na spacer telefon zostawiam w domu i ani na moment nie spuszczam psa z oczu. Jasne, że zdarza mi się idąc po parku zerknąć na Facebooka, pilnuję jednak aby zachować odpowiednie proporcje.

Nie sposób ochronić swojego psa przed każdym niebezpieczeństwem. Bywa, że najlepszy, najbardziej uważny, niesamowicie troskliwy przewodnik po prostu ma pecha i jego psu przytrafia się okropny wypadek. Mimo wszystko, warto starać się zminimalizować ryzyko, aby zapewnić sobie i swojemu psu długie wspólne życie. Jak Wy dbacie o bezpieczeństwo swoich psów? Nie zapomnijcie podzielić się w komentarzu dobrą radą!

 

photo credit: Iza Łysoń

Tagi:

  13 komentarzy do tekstu: „5 zasad – bezpieczeństwo psa na co dzień

  1. Milena
    19 stycznia 2018 at 12:41

    Bezpieczeństwo to podstawa. Ale mam też głębokie przekonanie, że moje psy same ogarniają teren, po którym biegają – szczególnie jeśli chodzi o dołki wykopane przez inne psy 😉 Śmieci, niestety, nie sposób uniknąć – sta też i ja obserwuję gdzie się moja psia swołocz aktualnie znajduje, żeby w razie „W” zareagować i pomóc lub władczym tonem nakazać oddać jakieś niezwykle ciekawe „znaleziosko”.
    Jesli chodzi o patyki…bez przesady 🙂 Wypadek może się zdarzyć tak z patykiem, jak i z zabawką.
    Z resztą się zgadzam.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      19 stycznia 2018 at 14:41

      Niestety, historie znajomych psów nie rzadko pokazują, że psy są bardzo dalekie od samodzielnego ogarniania terenu i bezpieczeństwa związanego z podłożem. Znam przypadki psów wpadających na drzewa podczas gonitw w lesie, wbiegających w dołki i kretowniska, wpadających w odgradzający teren od innej przestrzeni łańcuch (może znasz przypadek bc Foksa, który w ten sposób złamał kręgosłup?) czy wpadających na leżące luzem na trawie gałęzienie (ta historia skończyła się tragicznie). Myślę, że obowiązkiem odpowiedzialnego przewodnika jest myśleć w pewnych kwestiach za psa, aby minimalizować ewentualne straty.

      Co do patyków to nie, nie masz racji – wypadek z zabawką jest znacznie mniej pradwodpobny, bo zabawka nie rozpadnie się na niewielkie drzagi, które wbiją się w podniebienie psa, nie przebije fafli, jeżeli zostanie źle złapana, nie rozharata oka, kiedy się na nią wpadnie. Wystarczy wpisać w Google hasło „stick injuries in dogs”, żeby przekonać się, że bieganie z zabawką jest znacznie bezpieczniejsze niż bieganie z patykiem.

    • Magda
      20 stycznia 2018 at 00:55

      Jeden ze znanych mi psow musiał mieć operacyjnie usuwaną śliniankę uszkodzoną właśnie przez patyk. Osobiście nie chcę ryzykować zdrowia swojego psa rzucając mu patyk, tym bardziej, że wzięcie ze sobą np piłki do kieszeni to przecież żaden problem.

      • Pies do kwadratu
        Pies do kwadratu
        20 stycznia 2018 at 13:32

        Dokładnie! Lepiej dmuchać na zime i zapobiegać, szczególnie, kiedy to takie proste i zupełnie nic nie kosztuje. 🙂

    • 23 stycznia 2018 at 14:58

      Moja własna, dość spokojna suka dziabnęła się patykiem w gardło, o czym nawet pisałam na blogu. Wydaje mi się, że bardzo trudno o wypadek z dobrze dobraną i używaną zgodnie z przeznaczeniem zabawką. A co do ogarniania terenu – cóż, moje tego nie potrafią. Doskonale widoczny rów stanowi wyzwanie, dla rozhasanego psiego mózgu, mało widoczny dołek to stuprocentowo skuteczna pułapka.

  2. 20 stycznia 2018 at 20:30

    Zdecydowanie Twój post powinien przeczytać każdy właściciel psa, na pozór to znane zasady bezpieczeństwa, jednak w praktyce nie wszyscy (a nawet większość) się do nich nie stosuje. A tak na prawdę to pies to nie tylko zwierzę, lecz również nasz kompan, przyjaciel i członek rodziny. Powinniśmy się martwić o jego bezpieczeństwo, jak to się mówi, „lepiej dmuchać na zimne” 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      20 stycznia 2018 at 20:56

      Dzięki! Ogromnie mi miło czytać takie opinie! 🙂

  3. Grzeczni Podopieczni
    21 stycznia 2018 at 09:12

    Ile razy byłam postawiona w sytuacji, że pies biegał luzem a pańcia/pańcio zajęci rozmową przez telefon bądź z kimś wcale nie widzieli, że pies ich jest nachalny w stosunku do mojego…ba, mieli gdzieś to, co robi ich pies. Spokojnie mogłabym zapiąć go na smycz i powędrować w siną dal…
    A co do biegania luzem przy ulicy – mam sąsiada, który jeździł do miasta rowerem z psem przy boku bez uwięzi. Jak twierdził, smycz jest zbędna bo jak pies głupi to znajdzie sobie kolejnego – w schronisku czeka ich mnóstwo. Na szczęście ostatnimi czasy widze, jak używa smyczy, choć ma jedną na dwa psy 😉
    pozdrawiamy!
    http://podopieczni.blogspot.com

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      21 stycznia 2018 at 12:13

      Niestety, to że wiele osób nie umie korzystać ze smyczy to przykry polski standard. 🙁

  4. 29 marca 2018 at 23:25

    Niestety właśnie większość błędów popełniłam przy wychowywaniu mojej suczki 🙁 To był mój pierwszy pies a ja byłam nastolatką, nikt mnie nie ostrzegł, nie podpowiedział… Teraz mając drugiego psa jestem bardziej świadoma, całe szczęście! Każdy opiekun psa powinien zobaczyć ten post!

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      30 marca 2018 at 23:28

      Przy każdym psie popełnia się jakieś błędy, ważne, żeby za każdym razem były one jakieś nowe 😛

  5. Jacek i Huba
    10 lipca 2018 at 22:47

    Chyba coś mi się udało …choć psy w naszej rodzinie chyba były od zawsze, a część wiedzy o życiu z psami „wyssałem z mlekiem Matki” – tak mimowolnie. Ale mój pierwszy, własny to jednak było wyzwanie ! Z psią encyklopedią Smyczyńskiego pod pachą! W skrócie powiem tak: od 1970 to juz piąty przyjaciel siedzi przy mnie. Wspólnie robimy postępy. Część z nich dotyczy ostatnio często dyskutowanemu zachowaniu kontroli nad czworonożnym partnerem . Jak działamy ?

    – Wykorzystanie bezpośrednich skojarzeń w głowach naszych ulubieńców to podstawa budowania zaufania, posłuszeństwa. Np zasada:-witaj serdecznie „marnotrawnego” bo kara spowoduje niechęć do powrotów. Nagrodą nie zawsze musi być smakołyk. Nasza radość z dobrze wykonanego zadania plus czułości działają genialnie a nie tuczą.
    Ale nie cała wiedza z encyklopedii sprawdziła się.
    – Metodę marchewki zdecydowanie wolę niż kija. Co prawda wymaga świętej cierpliwości w dostrzeganiu poprawnych zachowań a pomijaniu złych.
    – Nie sprawdza się karanie hałasem ( sławna gazeta). Dziś uczy lęku przed świąteczną pirotechniką.
    – No i z każdym następnym towarzyszem umacniało się moje przekonanie -„im więcej wolności, samodzielności tym więcej inteligencji i odpowiedzialności”
    Psa na krótkiej smyczy oplątanej wokół nóg opiekuna nie stać na psią dyplomację. Jest skazany na agresywne, hałaśliwe zachowania.
    – Konsekwentne trzymanie się zasad ! (Tylko w niedzielę wolno wejść na kanapę? A co to jest niedziela?) Potwierdzam podaną tu zasadę – przed każdą jezdnią siadamy, i to od wieku niemowlęcego. Nie ma wymówek: -np. bo śpieszymy się, bo zielone światło.
    – Nie dopuszczanie do dewaluacji poleceń. Lepiej nie zakazywać jeśli nie możemy wyegzekwować posłuszeństwa. Wiele z wykrzyczanych poleceń jest potem nie do psa tylko do tego, kto mógłby nas oskarżyć o brak reagowania na nieporządane zachowanie naszego wychowanka.
    Ale pies nie jest tylko zaprogramowanym automatem.

    Generalna Zasada bezpośrednich skojarzeń obowiązuje ale…. oprócz tego mamy do czynienia ze świetną pamięcią w której kojarzeni są ludzie i ich zachowania, dzwięki, zapachy, topografia miejsc i zmiany. Doskonale interpretują z kim wolno przekraczać zasady – przy Babci żebrać a Dziadkowi wejść na kolana.

    I w sumie bez wielkiego wysiłku wesoły i pracowity towarzysz „sam „się wychował. Wykorzystując tysiące godzin na spacerach nie czekamy na cudowne efekty kursów tresury ( te są głównie dla właścicieli).
    Wie jakich ludzi i ich psy omijać, nie całuje obcych na ulicy. Ma oczywiście wady : nie umie się oprzeć wykładanym „dla ptaszków proszę pana ” smakołykom. Lubi w odróżnieniu od wiejskich straszyć miejskie koty i gonić po krzakach ale tylko do płotu i do krawężnika. Lubi dalekie wycieczki ale gwizd na palcach obiecuje smakowitą nagrodę za natychmiastowy powrót.

    Jeśli jest tak dobrze to dlaczego codziennie muszę podejmować trudną decyzję. Dotychczasowe zapisy w Kodeksie wykroczeń, Ustawie o hodowli, Kodeksie cywilnym a od nowego roku 2019 także marcowa Uchwała warszawskich radnych zamiast nakazów i zakazów odwołują się do naszej odpowiedzialności.
    To my mamy decydować, który (oznakowany) czworonóg zasługuje na zaufanie. A jeśli zawiedzie zaufanie poniesiemy pełną odpowiedzialność. I nie będą to prewencyjne mandaty. A więc jest WOLNOŚĆ ale jej ciężar spoczywa na nas. I tak powinno być zawsze i we wszystkich dziedzinach.
    Jacek i Huba

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      10 lipca 2018 at 23:38

      Dziękuję za tak obszerny komentarz! Ogromnie się cieszę, że tak dobrze żyje Ci się z Hubą – masz też całkowitą rację w tym, że wychowanie psa to przede wszystkim ustalenie jasnych zasad w życiu i konsekwentne trzymanie się ich przez cały czas. Świetnie, że Tobie się to udało. 🙂
      Fajnie, że Warszawa wychodzi na przeciw właścicielom psów, obawiam się jednak, że nowe przepisy będą powodem wielu konfliktowych, a nawet niebezpiecznych sytuacji, bo wśród właścicieli psów (niestety!) wciąż jest wiele nieodpowiedzialnych osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.