Niehodowlany, na kolanka, pet – co to właściwie za pies?

Kupno psa rasowego to niemały wydatek. Z roku na rok ceny szczeniąt rosną, równając do kwot, jakie za psa trzeba zapłacić w zamożnych krajach Europy Zachodniej, gdzie obowiązującą walutą jest euro. Kwestie finansowe zwykle nie stanowią przeszkody dla prawdziwych miłośników rasy, gotowych zapłacić tyle ile będzie trzeba za szczenię z wymarzonego krycia. Szczególnie, jeżeli w przyszłości zamierzają uczestniczyć w wystawach lub używać zwierzęcia do dalszej hodowli. Jest jednak spora grupa osób, które szukają wyłącznie wdzięcznego towarzysza życia i starają się kupić szczeniaka nieco taniej. W związku z tym, często można natknąć się na pytania o psy “do kochania” czy “na kolanka”. Czym pies na “na kolanka” różni się od miotowego rodzeństwa? Czy rzeczywiście taki szczeniak jest tańszy? Czy warto “polować” na takie zwierzę, czy może lepiej dopłacić do pełnowartościowego pieska? Co właściwie w tym kontekście oznacza przymiotnik “pełnowartościowy”? W niniejszym tekście postaram się odpowiedzieć na te wszystkie pytania i rozwiać ewentualne wątpliwości związane ze szczeniakami, które określa się jako pet quality puppies, w skrócie – pety.

Lekturę artykułu umilają piękne szczeniaczki border collie z hodowli Mystique Regni. Zdjęcia autorstwa Dominiki Dubowik.

Mówiąc o psach na kolanka, trzeba na początek zaznaczyć, że wszystkie szczenięta w danym miocie, urodzonym w hodowli zarejestrowanej w ZKwP (członek FCI) ze skojarzenia suki hodowlanej i psa reproduktora danej rasy otrzymują metryki. Metryka jest dokumentem, który w lokalnym oddziale ZKwP uprawnia nowego właściciela pieska do wyrobienia mu rodowodu. Oznacza to, że pies kupiony wyłącznie do kochania jest zwierzęciem w 100% rasowym, które po wypełnieniu odpowiedniej administracyjnej procedury będzie mogło legitymować się rodowodem. Czym zatem pet quality puppy różni się od swojego rodzeństwa? Odpowiedź na to pytanie zależy od kontekstu, bowiem o psie na kolanka można mówić w różnych przypadkach. W niniejszym artykule opiszę dwie najczęściej spotykane. Pet quality puppy może oznaczać:

  • szczeniaka z wadami dyskwalifikującymi, które wykluczają możliwość użycia psa jako suki hodowlanej lub reproduktora w przyszłości, zwykle określanego mianem peta;
  • szczeniaka bez wad, który nie jest przeznaczony do hodowli ze względu na umowę z hodowcą, zwykle określanego jako psa do kochania lub na kolanka.

W tym miejscu warto podkreślić, że wielu nabywców – szczególnie tych którzy dopiero zaczynają swoją kynologiczną przygodę i szukają pierwszego psa rasowego – mówiąc psie do kochania, czy na kolanka ma na myśli tę drugą możliwość. Mam wrażenie, że określenie “pies do kochania” ma w tym wypadku podkreślić brak ambicji wystawowych oraz położyć nacisk na to, że od psa oczekuje się przede wszystkim aby był wdzięcznym towarzyszem rodziny. Z kolei dla większości hodowców termin pet (i jego pochodne używane w języku polskim) jednoznacznie wskazuje na zwierzę wykluczone z hodowli ze względu na widoczne wady. Ta sytuacja może prowadzić do pewnych nieporozumień podczas komunikacji na linii hodowca – nabywca.

W FCI cechy fizyczne i psychiczne psów danej rasy określa oficjalny dokument zwany wzorcem. Wzorzec opisuje egzemplarz idealny, doskonałego przedstawiciela rasy. Są dopuszczalne pewne odstępstwa od wymienionych we wzorcu cech, jednak pies, który ma być używany do hodowli nie powinien za bardzo od niego odbiegać. Odstępstwa, które definitywnie przekreślają karierę hodowlaną psa nazywa się wadami dyskwalifikującymi. Przykładowo, u owczarka australijskiego wady dyskwalifikujące to wnętrostwo u psa, przodozgryz, tyłozgryz większy niż 3 mm oraz białe łaty na tułowiu pomiędzy kłębem a ogonem lub między łokciem a pośladkami. Wzorce ras uznanych przez FCI w języku polskim można przeczytać na stronie ZKwP. W tym kontekście można więc powiedzieć, że szczeniak pełnowartościowy to taki, który posiada wymienione we wzorcu rasy cechy, a przy tym nie ma żadnych dyskwalifikujących wad. Oczywiście, odpowiedzialny hodowca stara się kojarzyć psy tak, aby rodziły się wyłącznie szczenięta zdrowe, o właściwym temperamencie i zgodne z wzorcem. Kłopot polega na tym, że niektóre z wad dyskwalifikujących mogą ujawnić się już po tym, jak szczeniaki wyjadą z hodowli do nowych domów – mowa tu szczególnie o zejściu jąder w przypadku samców oraz ocenie zgryzu, która jest możliwa dopiero, gdy pies ma komplet stałych zębów. To duży problem, szczególnie dla osób, które kupują szczenię w konkretnym celu hodowlanym, jak choćby wzbogacenie prowadzonej linii o nowe geny.

Szczeniaki z wadami dyskwalifikującymi, które widoczne są już w momencie narodzin lub krótko po nich często sprzedawane są taniej niż rodzeństwo. Jest to szczególnie popularna praktyka w hodowlach, które zajmują się przede wszystkim rozmnażaniem psów z naciskiem na ich potencjał wystawowy, bowiem wada dyskwalifikująca automatycznie wyklucza psa z tej aktywności. Obniżenie ceny szczeniaka nie jest jednak regułą. Jest wiele hodowców, którzy zarówno szczenięta z wadami, jak i bez wad sprzedają w tej samej cenie. Wiele zależy od tego, na co dana hodowla kładzie nacisk w swoim programie, a także od charakteru samej wady. Szczeniak o ładnej, proporcjonalnej budowie, ale ze zbyt dużą ilością bieli, urodzony w hodowli kładącej nacisk na potencjał sportowy psów może okazać się w przyszłości znacznie bardziej predysponowany do aktywności, do której został stworzony od pozbawionego wady rodzeństwa. W takim wypadku raczej nie należy oczekiwać od hodowcy obniżenia ceny pieska. Osobną sprawą jest wnętrostwo u psów – wada, która wymaga korekcji chirurgicznej (usunięcia jądra, które nie zstąpiło do moszny) w odpowiednim wieku. W takim wypadku wielu hodowców decyduje się o obniżenie ceny szczenięcia o koszt zabiegu lub w umowie zamieszcza zapis o zwrocie kosztów operacji po jej wykonaniu.

Nie za bardzo lubię określenie „na kolanka” czy „do kochania”. Na kolanka czy do kochania to wszystkie szczeniaczki powinny być, także te, które biorą udział w wystawach lub w dalszej hodowli. Ja wolę mówić po prostu o szczeniaczkach „niewystawowych” lub „niehodowlanych” czyli takich, które mają wady dyskwalifikujące z wystaw i dalszej hodowli. W mojej rasie (welsh corgi cardigan) są to wady zgryzu, niepoprawne umaszczenie czy kolor oka, brak jądra a także długość włosa. Takich szczeniaczków nie ma jednak wiele, na przykład w 14 miotach tylko trzy pieski nie miały jądra. Szczeniaczki „niewystawowe” sprzedawane są za połowę ceny.
– Magdalena Zalewska, hodowla welsh corgi cardigan Uszaki

Mieliśmy przypadek, że jeden z chłopaków okazał się wnętrem, a co za tym idzie psem niewystawowym. Razem z właścicielami czekaliśmy do ukończenia przez chłopaka 7 miesięcy, ale bez skutku. Dla mnie było oczywiste, że taki pies powinien kosztować mniej (zresztą to praktyka powszechna w mojej rasie) i ostatecznie właścicielom sprzedaliśmy szczeniaka za połowę ceny. Jeżeli chodzi o corgi to tańsze są szczenięta ze zbyt dużą ilością bieli oraz długowłose tzw. fluffy.
– Joanna Sadłowska, współwłaścicielka suczek z hodowli welsh corgi cardigan Uszaki

Do tej pory sytuacje z chorymi szczeniętami to w mojej hodowli na szczęście pojedyncze przypadki. Mieliśmy jeden zdiagnozowany w wieku szczenięcym przypadek dysplazji mocnego stopnia – na poziomie C/D oraz wskazania do zabiegu operacyjnego. Właścicielka otrzymała rekompensatę w wysokości 50% wartości suczki. Innym przypadkiem było szczenię, które w wieku 6 tygodni miało zdiagnozowaną wadę serca – przetrwały przewód Botalla. Szukaliśmy suczce domu w zasadzie za darmo. Nowy właściciel miał w ramach kwoty za psa opłacić 50% kosztów zabiegu operacyjnego. Cena operacji wynosiła 2000 zł, więc wkład właściciela wyniósł 1000 zł oraz późniejsze wyjazdy na wizyty kontrolne. Trzecim przypadkiem było niejasne stwierdzenie u psa zaćmy w jednym oku. Zgodnie z zapisem w umowie, właściciel miał prawo wyboru: albo rekompensata pieniężna albo kupno psa za niższą kwotę z kolejnego miotu. Właścicielka wybrała tę drugą opcję i tym sposobem kupiła od nas kolejnego pieska za pół ceny. W międzyczasie kolejne wyniki badań wykazały, że nie jest to wada genetyczna, ale układ między nami pozostał bez zmian.
– Anna Czerwik, hodowla border collie Mystique Regni

Drugi przypadek to szczeniak pozbawiony wad, który sprzedawany jest jako pies do towarzystwa. Takiego pieska żadne wady nie wykluczają z wystaw i zrobieniu uprawnień hodowlanych teoretycznie mógłby być użyty do dalszej hodowli, jednak umowa zawarta z hodowcą stanowi inaczej. Hodowca może nie zgodzić się na dalsze rozmnażanie psa z wielu powodów. Może się to wiązać z ustaleniami dokonanymi wspólnie z nabywcą, który po prostu nie jest zainteresowany rozmnażaniem psa, może być związane ze chęcią sprawowania ścisłej kontroli nad rozprzestrzenianiem się prowadzonych linii ze strony hodowcy. To bardzo indywidualna sprawa, rzecz ściśle oparta na praktyce hodowlanej i doświadczeniu konkretnej osoby.

U mnie w hodowli jest tak, że szczeniaki do hodowli sprzedajemy w ciut wyższej cenie, a psy niehodowlane w mniejszej z zaznaczeniem, że status zwierzęcia może ulec zmianie. Podpisywany jest wtedy aneks do umowy, a właściciel dopłaca różnicę ceny psa hodowlanego. Jak to wygląda w praktyce wyjaśnię na podstawie jednego z moich miotów. To był miot pół na pół: trzy psy i trzy suki. W tej sytuacji, załóżmy, że mamy cztery osoby, które nie są w ogóle zainteresowane hodowlą oraz jedną osobę dla psa i jedną dla suki, które mają w planach zrobienie uprawnień hodowlanych i używanie psa w tym celu. Cena wyjściowa szczeniaka z tego miotu wynosi 3 500 zł w przypadku osób, które nie mają ochoty hodować. To pieski bez wad dyskwalifikujących, które w umowie mają zaznaczone, że nie są przeznaczone do hodowli. W takim wypadku wymagam po okresie wzrostu, czyli w wieku 2-3 lat zabiegu kastracji, na podstawie odpowiedniego zapisu w umowie, podpisywanej przy odbiorze pieska. Zostawiam jednak furtkę na wypadek zmiany wizji właściciela psa. Jeżeli pies będzie naprawdę bardzo fajny, będzie miał osiągnięcia i ktoś będzie chciał zrobić mu uprawnienia hodowlane… Wtedy, owszem, może użyć go do hodowli pod warunkiem, że ureguluje różnicę w cenie za psa do hodowli – dodatkowe 500 zł. Podpisujemy aneks do umowy ze zmiana statusu psa i w ten sposób szczeniak z niehodowlanego zmienia się w psa przeznaczonego do hodowli.
– Anna Czerwik, hodowla border collie Mystique Regni

W naszej hodowli szczeniak na wystawy i na kolanka (niehodowlany) mają tę samą cenę, za to typowy pet (np. z wadą zgryzu, wnętrostwem) moim zdaniem powinien do nowego domu iść taniej, natomiast muszę zaznaczyć, że sama dotychczas nie miałam takiego szczeniaka. Jeśli chodzi o dwie pierwsze „kategorie” to w każdego szczeniaka wkładam tyle samo pracy, miłości, wysiłku czy karmy, więc nie widzę powodu, by ceny były różne. Oczywiście, jak sprzedaję psa na kolanka, nie do dalszej hodowli to absolutnie nie mam nic przeciwko wystawianiu go, jeśli tylko właściciele chcą, i zawsze staram się w tym pomóc. W przypadku szczeniaków z wadami jest trochę inaczej, bo przyszły właściciel w takiego malucha musi zazwyczaj wyłożyć dodatkowo jakieś pieniądze, na przykład na kastrację z usunięciem jądra z jamy brzusznej, czy korekcję zgryzu i dlatego uważam, że taki szczeniak powinien kosztować mniej.
– Anna Łotowska-Ćwiklewska, hodowla berneńskich psów pasterskich Śledzikujący Bern

Bywa również tak, że szczenię jest nabywane z jasno określonymi zamiarami – jako przyszła suka hodowlana lub reproduktor. W tym wypadku piesek może być droższy od rodzeństwa (chociaż niekoniecznie tak jest), a hodowca w umowie gwarantuje, że nabywca będzie mógł używać psa zgodnie zgodnie ze swoimi zamiarami. W praktyce oznacza to, że jeżeli u szczeniaka wyjdą na jaw wady, które sprawią, że nie będzie można go rozmnażać hodowca zobowiązuje się do wymiany psa na innego lub zwrotu części pieniędzy.

W umowie, którą zawieramy z nabywcą szczenięcia mam rozpisane za co można sobie rościć prawa do rekompensaty, a za co nie. Jeżeli pies staje się wnętrem gdy ma skończony rok (jądra schodzą do 6. miesiąca życia, ale czekam do ukończenia roku by miec pewnosc) to zwracam część ceny psa. Wypłata pieniędzy następuje po przekazaniu dokumentacji od lekarza weterynarii, która poświadcza, że wykonał on zabieg kastracji. Psy z wnętrostwem, mające jedno jądro w mosznie, a drugie w jamie brzusznej, teoretycznie mogą być płodne, ale niezstąpione jądro powoduje wzrost ryzyka nowotworzenia.
– Anna Czerwik, hodowla border collie Mystique Regni

Z punktu widzenia właściciela psa pies hodowlany od niehodowlanego różni się nieznacznie. Szczenię niehodowlane może z powodzeniem uczestniczyć w wystawach psów rasowych oraz zawodach sportowych, natomiast, zgodnie z umową, nie może być używane do hodowli. Z kolei pet, pies posiadający wady, może wprawdzie zostać zabrany na wystawę, jednak zgodnie z regulaminem wystaw FCI sędzia za każdym razem przyzna mu ocenę dyskwalifikującą. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby pet brał udział w zawodach sportowych i na tym polu odnosił sukcesy. Czy w takim razie warto celowo polować na peta? Moim zdaniem, zdecydowanie… Nie. Z jednej strony, początkowy koszt szczenięcia to tylko kropla w morzu pieniędzy, które wydaje się na utrzymanie psa przez całe życie zwierzęcia. Z drugiej, sądzę, że nie warto rozmyślnie zamykać sobie żadnych dróg i blokować dostępu do konkretnych aktywności.

photo credit: Dominika Dubowik

  13 komentarzy do tekstu: „Niehodowlany, na kolanka, pet – co to właściwie za pies?

  1. Avatar
    16 lutego 2018 at 19:28

    Świetny wpis 😀
    Bardzo podoba mi się jest praktyczny, ciekawy i pewnie pomoże niektórym co niewiedzą do końca czego szukają.
    Rozwieją im pewne wątpliwości albo pokaże na co zwracać uwagę.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      19 lutego 2018 at 18:34

      Dzięki! Cieszę się, że artykuł Ci się spodobał! 🙂

  2. Avatar
    Julia Karo
    19 lutego 2018 at 16:25

    Naprawdę przydatny post! Ciekawie napisany, wraz ze ślicznymi zdjęciami pięknych piesków – wprost idealny ❤ Dużo można się z niego dowiedzieć. Oby więcej takich wpisów na blogach!

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      19 lutego 2018 at 18:34

      Dzięki! Bardzo się cieszę, że artykuł zrobił na Tobie takie pozytywne wrażenie! 🙂

  3. Avatar
    29 marca 2018 at 23:34

    Zdecydowanie jestem kundelkowa i zawsze zastanawiałam się co to są te Pety w hodowlach 🙂 Lepszego wytłumaczenia wspomnianych zagadnień nie mogłam sobie wymarzyć- dziękuję 🙂

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      30 marca 2018 at 23:26

      Cieszę się, że artykuł Ci się przydał. 🙂

  4. Avatar
    InkaG
    20 maja 2018 at 08:48

    Świetny artykuł. Szkoda, że nie znalazłam podobnego przed zakupem swojego pieska.
    Posiadam od prawie roku pieska sprzedanego mi jako pupil domowy. Wystawiony na sprzedaż po 6 miesiącu życia. Odebrany po ukończeniu 7 miesięcy.
    W opinii hodowcy idealny przedstawiciel rasy, który miał zostać w hodowli, ale nie mógł być wystawiany bo jest egocentrykiem. Po dokładnych oględzinach pies okazał się mieć wnętrostwo i wadę układu oddechowego, która komplikuje mu życie. Za kilka dni ma operację jądra. Co z kolejną wadą jeszcze nie wiem.
    Hodowca na moje pismo informujące o tym odpowiedział, że kupiłam psa na kolanka, a pies zgodnie z umową jest zdrowy i nie miał wad wcale. A nawet gdyby miał to pies sprzedawany jako pies na kolanka może takie wady mieć.
    Zgadzam się, że może, ale uważam, że wady nie powinny być przede mną ukryte.
    Świadomie nie kupiłabym nigdy takiego psa.

    • Avatar
      Aga XD
      7 czerwca 2021 at 15:30

      Odpowiem jako hodowca: wnętrostwo jest wadą która jest widoczna od początku. Wpisując w tej sytuacji w umowie „brak wad” hodowca skłamał świadomie. Jest to celowe oszustwo i ja bym na Twoim miejscu poszła z tym do Sądu i zgłosiła sprawę do Związku Kynologicznego.

      Stwierdzenie, że pies nie może być wystawiany bo jest egocentrykiem jest kolejną bajeczką. Pies zawsze może być wystawiany jeśli posiada rodowód i jest zarejestrowany w Związku Kynologicznym lub innej organizacji zrzeszonej w FCI. Dyskwalifikują wady uzębienia, budowy anatomicznej, charakter agresywny lub nadmiernie lękliwy. Egocentryzm jeszcze żadnego psa nie zdyskwalifikował do hodowli 🙂

  5. Avatar
    26 lipca 2018 at 16:53

    Świetna publikacja, która otwiera oczy osobom nieświadomym.
    Osobiście podoba mi się model gdy hodowca ma jasno sprecyzowaną umowę i w momencie, gdy kupujemy psa do hodowli – wyraźnie jest zaznaczone, że w przypadku rozmnażania trzeba go o tym poinformować. To świadczy o tym, że hodowla jest dla niego czymś więcej niż tylko „biznesem”.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      27 lipca 2018 at 13:56

      Tak, odpowiednio skonstruowana umowa to podstawa dla obu stron – hodowcy i nabywcy. Myślę, że bardzo ważne jest, aby dokument był symetryczny i jasno określał obowiązki oraz odpowiedzialność obu stron, tak, aby w razie czego nikt nie czuł się pokrzywdzony.

  6. Avatar
    Kasia
    7 czerwca 2020 at 00:11

    Kupując swoją sunię hodowca nie wspominał co oznacza zamieszczony w uwagach zapis „na kolanka”.
    Dla mnie jako osoby „zielonej” w materii psów rasowych teraz ten artykuł jest wyjaśnieniem żargonu stosowanego w hodowlach.
    Mam jeszcze pytanie = czy zapis w umowie „na kolanka” dyskwalifikuje psa z udziału w wystawach? Nie myślę o hodowli, ale tylko o wystawianiu pieska.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      19 czerwca 2020 at 09:42

      To, jak rozumie ten termin hodowca zależy od Waszych ustaleń pomiędzy Wami. Musisz zapytać o to swojego hodowcy, bo „na kolanka” może oznaczać zarówno np. wadę umaszczenia dyskwalifikującą z wystaw jak i psa pełnowartościowego, ale takiego, który ma nie być rozmnażany. Nauczka na przyszłość, trzeba czytać umowy i pytać o każdą rzecz, która jest niejasna.

  7. Avatar
    Majkellos007
    13 stycznia 2021 at 16:32

    Witam czy to że suczka ma w 1 roku 2 razy pieski też dyskwalifikuje psy i są.okreslanene jako na kolanka czy wystawowy?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.