Wakacje: z psem, czy bez?

Zbliżają się wakacje. To okres wypoczynku i wyjazdów, kiedy każdy odpowiedzialny i postępujący etycznie właściciel staje przed trudnym wyborem: lepiej zabrać czworonożnego pupila ze sobą, czy na czas nieobecności zapewnić mu odpowiednią opiekę? Warto poważnie zastanowić się nad tym, która z wymienionych opcji będzie w danym przypadku najlepsza.

Zacznijmy od najbardziej podstawowej sprawy: każdy z nas wypoczywa inaczej. Jedni najbardziej cenią sobie spędzanie czasu na łonie natury, inni natomiast lubią poznawać miasta, zajmujące wysokie miejsca na turystycznej mapie świata. Są osoby, które lubią swobodę, jaką dają samodzielnie zorganizowane wakacje, są jednak i takie, które preferują wycieczki z biurem podróży, podczas których nie muszą się troszczyć o żadne przyziemne sprawy. To trywialne stwierdzenie, ale warto uświadomić sobie, że nie wszystkie style wypoczynku będą pasować do urlopu w psim towarzystwie. Jednocześnie, wcale nie oznacza to, że którakolwiek z wymienionych opcji nie jest możliwa do zrealizowania z czworonożnym przyjacielem. W myśl przysłowia “Dla chcącego, nic trudnego”, osoba zdeterminowana z pewnością znajdzie sposób, aby zabrać ze sobą psa w podróż do Paryża, czy na wycieczkę z biurem podróży. Nie chodzi o to, czy się da, ale o to, jak towarzystwo pupila przełoży się z jednej strony na jakość wyjazdu, z drugiej natomiast na komfort życia psa. Góry, jeziora, przestrzeń i swobodna – w takim otoczeniu zarówno właściciel, jak i pies będą czuli się doskonale. Nie jestem jednak pewna, czy miejskie wakacje z psem to dobry zawsze pomysł. Czy będziemy w stanie zapewnić zwierzęciu realizację jego podstawowych potrzeb, odpowiednio długie i ciekawe spacery, wspólnie spędzony czas? Jeżeli zamierzamy skupić się na zwiedzaniu, co zrobimy z psem, gdy będziemy chcieli wejść do galerii, czy muzeum? Na pewno nie ma sensu narażanie psa na samotne siedzenie w pokoju hotelowym. Z drugiej strony, jeżeli zdecydujemy się wszędzie zabierać ukochanego czworonoga, to czy jego obecność w końcu nie stanie się dla nas frustrująca, gdy będziemy zmuszeni odmówić sobie wejścia do trzeciej z rzędu atrakcji?

Powyższa pisanina może wydawać się cokolwiek abstrakcyjna, pozwólcie więc, że poprę ją przykładem. W długi weekend majowy pojechaliśmy na Mazury – wyjazd był z każdej strony dostosowany do psa, który wypoczywał razem z nami, biegając po lasach i kąpiąc się w jeziorze. W sierpniu natomiast jedziemy do Londynu. W planach jest nie tylko bardzo intensywne zwiedzanie miasta, lecz również całodzienne siedzenie na Lonconie. Taka wycieczka nie byłaby dla T. żadną atrakcją, bo przypuszczalnie nie bylibyśmy w stanie zajmować się nią tak, jak na to zasługuje. T. zostanie więc w Warszawie.

537358337_f56a6e1480_bDruga ważna kwestia to dojazd do miejsca, w którym zdecydowaliśmy się spędzić urlop. Oczywiście, osoby zmotoryzowane są w tym przypadku uprzywilejowane, bo mogą bezpiecznie przewieźć psa w doskonale znanym mu samochodzie, a podróż zaplanować tak, żeby wpleść w nią przerwy na spacer i załatwienie potrzeb fizjologicznych. Trasę można ułożyć tak, aby była atrakcyjna dla każdej składowej psio-ludzkiego tandemu, co świetnie pokazują autorzy bloga Urlop na etacie, którzy cenne wolne dni wykorzystują na podróże w towarzystwie swojej suczki, Luśki. Trudniej będzie osobom skazanym na transport publiczny. Z przewiezieniem psa pociągiem nie powinno być, na szczęście, większych problemów, trzeba natomiast zastanowić się, ile godzin czworonożny członek rodziny jest w stanie spędzić razem z nami w przedziale nie męcząc się. Transport lotniczy z kolei jest rozwiązaniem tylko dla małych ras, które mogą towarzyszyć ludziom na pokładzie, pod warunkiem, że razem z transporterem ich waga nie przekracza 8 kg. Opiekunowie małych piesków są więc uprzywilejowani i mogą cieszyć się większą swobodą w wyborze kierunków wakacyjnych. Natomiast, moim zdaniem, samolot jest zupełnie niedostępny dla dużych ras – ja w każdym razie nie skazałabym T. na konieczność spędzenia podróży w luku bagażowym, chyba, że chodziłoby o przeprowadzkę na stałe.

Warto również w tych rozważaniach pozwolić sobie na odrobinę egoizmu. Urlop lub wakacyjny wyjazd to coś, na co czekamy cały rok, dlatego dobrze jest zadać sobie pytanie o to, jak obecność psa wpłynie na jakość wypoczynku. Mamy brzydką tendencję do antropomorfizowania naszych ulubieńców, jeżeli więc wymarzona wycieczka ma zostać zepsuta “przez tego złośliwego kundla” (który przecież nie jest niczemu winien!) może powinniśmy odpocząć od psiaka przez kilka dni? Szczególnie, że pies z pewnością nie pozostanie obojętny na irytację właściciela, co w połączeniu z zupełnie nowym środowiskiem może być dla niego mniej komfortowe, niż pobyt u rodziny, przyjaciół lub w profesjonalnym hotelu dla zwierząt. Dzięki krótkiej rozłące zdążymy za psem zatęsknić i na nowo nabrać entuzjazmu do wspólnej pracy.

Co zrobić, kiedy po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw okazuje się, że dla naszego ulubieńca korzystniej będzie zostać w domu? Musimy zastanowić się, jak psiak zniesie rozłąkę ze swoją rodziną. Często spotykam się z wypowiedziami utrzymanymi w tonie “mój ukochany Fifi zapłakałby się na śmierć, gdybym zostawił/zostawiła go samego na tydzień!” lub “nie wyobrażam sobie, aby mój pies musiał przebywać pod opieką obcej osoby”. Oczywiście, są czworonogi, które bardzo źle znoszą rozstania z właścicielem i jeżeli nasz pupil należy do tej kategorii nie ma sensu go męczyć – trzeba po prostu przykroić swoje wakacyjne plany do jego miary. Mam jednak wrażenie, że cytowane powyżej stwierdzenia są wśród psiarzy mocno nadużywane. Tymczasem, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: nie każdy pies to Lessie, nawet, jeżeli bardzo chcemy, aby tak właśnie było. Często przy okazji krótkotrwałej rozłąki bardziej od psa cierpi właściciel – nie tylko z tęsknoty, ale również ze względu na świadomość, że jego pupil może bez niego wesoło spędzać czas i normalnie funkcjonować. Krótko mówiąc, cierpi byt najbardziej na świecie wrażliwy – ludzkie ego. Wiem, co mówię, bo mnie samej trochę zajęło pogodzenie się z tym, że T. lubi wszystkich jak leci i przebywanie w hotelu razem z psimi kumplami to dla niej lepsze wakacje, niż włóczenie się ze mną np. po wąskich, kamiennych ulicach upalnej Genui.

Bez wątpienia, wakacje z psem to fajna sprawa, pod warunkiem, że z wypoczynku korzystają zarówno czworonóg, jak i jego właściciel. Warto zastanowić się, czy podczas planowanego urlopu obie składowe psio-ludzkiego duetu będą mogły wesoło i ciekawie spędzić czas.

photo credit: CharlesFred via photopin cc

  11 komentarzy do tekstu: „Wakacje: z psem, czy bez?

  1. 27 czerwca 2014 at 09:34

    Masz rację, trzeba się zastanowić, co będzie lepsze dla właścicieli i dla psiaka. Też nie wsadziłabym psa w samolot, taki lot w luku wydaje się, że mógłby być dość ciężkim przeżyciem dla psa. My na szczęście znaleźliśmy już swoją miejscówkę wakacyjną, gdzie wracamy co roku, a jest to wyspa Ostrów nad Jeziorem Siecino, gdzie zabieramy do przyczepki naszego kundla, a także sąsiadów z ich suczką (dziewczyna Bohuna) i byczymy się w cieniu przez 2 tygodnie :) także akurat dylematu "wakacje z psem czy bez" nie mamy. T. lubi pobyt w hotelu dla psów? Raz na początku hotelowaliśmy Bohuna na jedną dna noc i zachowywał się jakbyśmy go do schroniska oddali…

    • Pies do kwadratu
      27 czerwca 2014 at 11:29

      Biedny Bohun; niestety, psy schroniskowe różnie reagują na hotelowanie. Tym bardziej fajnie, że udało się Wam znaleźć odpowiednie wakacyjne miejsce, z którego cała rodzina jest zadowolona. :)

      T. uwielbia pobyty u pet sittera. Na dzień dzisiejszy mamy dwie świetne, sprawdzone petsitterki i jesteśmy z tego stanu rzeczy bardzo zadowoleni. T. doskonale dogaduje się zarówno z ich psiakami, jak i z innymi hotelowymi gośćmi. Pod względem zostawania u kogoś nie moglibyśmy wymarzyć sobie mniej problemowego psa. Inna sprawa to wybranie odpowiedniego pet sittera – rzecz trudna i można czasem naprawdę bardzo źle trafić (to też, niestety, przerabialiśmy).

  2. 27 czerwca 2014 at 10:20

    Bardzo ciekawy artykuł. Sama znalazłam taki ośrodek na Mazurach żeby Fiona również mogła skorzystać z takiego urlopu. Zobaczymy jeszcze jak to będzie ze spuszczaniem jej ze smyczy. Wiem na przykład, że Fiona wolałaby lecieć ze mną samolotem niż siedzieć w hotelu dla zwierząt głównie przez jej lęk, otoczona wieloma psami nie czuje się komfortowo i bezpiecznie. Niestety wiele właścicieli czworonogów nie patrzy na psa, ale na siebie ignorując czy zwierze będzie się czuło dobrze podczas takiej wycieczki.

    H&F

    • Pies do kwadratu
      27 czerwca 2014 at 11:42

      Mazury z psem są super (byliśmy w długi majowy weekend) i jestem pewna, że obie będziecie bardzo zadowolone. Zwłaszcza Fiona, która przecież kocha wodę.

      Mój pies na szczęście nie musiał podróżować w luku bagażowym, więc nie wiem dokładnie, jak to wygląda, jednak patrząc na przepisy i opowieści osób, które zdecydowały się na podróżowanie z dużym psem drogą lotniczą – na pewno nie skazałabym T. na konieczność spędzenie kilku godzin w samolocie. Gdyby miała charakter zbliżony do Fiony pewnie starałabym się znaleźć odpowiedzialnego pet sittera, który spotykałby się ze mną i z psem na spacerach/ u siebie w domu, tak, aby można było z nim psa maksymalnie oswoić i ułatwić psu chwilowe rozstanie z rodziną. Wydaje mi się, że to byłoby dla niego bezpieczniejsze i w sumie bardziej komfortowe. Chyba, że Fiona jest dostatecznie mała, aby lecieć z Tobą na pokładzie – to już zupełnie inna para wakacyjnych kaloszy. :)

  3. 27 czerwca 2014 at 13:55

    Podzielam Twoj pogląd dot. podrozy samolotem – tylko jesli chodzi o przeprowadzke na stale albo na lata i to w ostatecznosci jesli bylaby to przeprawa przez ocean.
    My, az wstyd sie przyznac, nie mieslimy wakacji bez Berka. Wstyd, bo czasem zastanawiam sie czy to normalne, bo bywam zmeczona "mamusiowaniem" Berka. Ciagle coś, ciągle w błocie i ślinie i ciagle wszystko na 1000%. Kocham to u niego ale tez trzeba czasem odpoczac. Nie mielismy jeszcze ku temu okazji. Nie mam pojecia jak Berek zniosłby rozlakę i pobyt w hotelu. U moich rodzicow czuje sie ok, ale nie moze tam dluzo zostawac bo ma tam tylko ogród do biegania a dla niego to mało. W hotelu nie byl. Obawiam sie ze stresowalby sie bo jest przylepą i garnie sie tylko do mnie i A. Jednak zostawienia go w sprawdzonym hotelu nie wykluczam.

    • Pies do kwadratu
      27 czerwca 2014 at 14:14

      My zabieramy T. wtedy, kiedy możemy i mamy pewność, że będzie jej z nami dobrze. W innym wypadku – zostawiamy ją w hotelu. Mamy naprawdę cudowną pet sitterkę, którą T. bardzo lubi, a jej suczkę uważa za swoją najlepszą koleżankę. Co więcej, pani zachowuje się bardzo odpowiedzialnie w stosunku do swoich klientów: umawiała się z nami przed pierwszym zostawieniem T. na wspólny spacer i rozmowę u siebie w domu, żeby T. mogła poznać ją na neutralnym gruncie i razem z nami poznać nowe miejsce, przestrzegała wszystkich naszych zaleceń, a na dodatek zabrała T. do umówionego okulisty (ach, ci specjaliści przyjmujący raz w tygodniu od 10 do 11 rano :/). Ogólnie bardzo sobie chwalę instytucję pet sittera, bo właśnie uważam, że cudownie jest spędzać czas z psem, ale czasami trzeba po prostu odpocząć i mieć możliwość siedzenie w łóżku do 14. 😉 Zdaję sobie natomiast sprawę z tego, że nie każdy może sobie pozwolić na takie swobodne decydowanie "pies jedzie/ pies nie jedzie", bo po prostu nie wszystkie zwierzaki dobrze znoszą rozłąkę. U nas nigdy nie było z tym problemu: T. już z hodowli przyjechała doskonale zsocjalizowana, zarówno, jeżeli chodzi o kontakty z człowiekiem, jak i z innymi zwierzętami. Kocha po prostu wszystkich, bez wyjątku. Jasne, że nas trochę bardziej, niż całą resztę, ale wciąż.

      Myślę, że kluczowe jest poznanie się wcześniej z pet sitterem, wspólny spacer, obejrzenie razem z psem mieszkania, w którym będzie zostawał, nawet powtórzenie tego kilkukrotnie. Jestem pewna, że każdy odpowiedzialny, poważny traktujący swoich klientów pet sitter nie będzie miał nic przeciwko temu, a psiak na pewno lepiej zniesie rozłąkę.

  4. 29 czerwca 2014 at 20:43

    w moim odczuciu pies jest częścią rodziny więc staram się wybierać wakacje tak, aby psy również były na wakacjach. Podczas wyjazdu cieszą się z nami widokami, ograniczam ich treningi, robią nowe rzeczy, pływają, zwiedzają, skaczą i biegają ile mogą. Próbują lokalnych smakołyków i śpią z nami pod namiotem.
    Uważam że byłoby nie fair samemu dobrze się bawić a biednego psa ciągać po zwiedzaniu ryneczków… Im też należy się reset. A z drugiej strony nie lubię się z nimi rozstawać więc zwykle wszystko planuję tak żebyśmy wszyscy razem mogli spędzić ten czas i bawili się równie dobrze.
    Fajnie piszesz, bardzo ciekawie, miło się Ciebie czyta :)

    • Pies do kwadratu
      30 czerwca 2014 at 13:10

      Ja również uważam psa za członka rodziny i staram się zawsze brać pod uwagę jego potrzeby podczas planowania wakacji. Jednocześnie wiem, że dla T. pobyt w naszym sprawdzonym, psim hotelu to świetna zabawa i prawdziwa przyjemność, bez względu na moją nieobecność – setery niestety tak mają, że wszystkich kochają praktycznie po równo. 😉

      Bardzo mi miło i zapraszam do regularnej lektury. :)

  5. 8 lipca 2014 at 10:20

    Wakacje tylko z psami ! Co roku znajdujemy jakieś nowe psiolubne miejsce, albo wracamy do już sprawdzonych. Kotlina Kłodzka to nasze ukochane miejsce, choć tydzień temu odkryliśmy raj nad Bałtykiem. Ponieważ mieszkamy w mieście, w bloku, na wyjazdach szukamy przestrzeni do wybiegania i krajobrazów do fotografowania. Uciekamy jak najdalej od tłoku i zgiełku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.