Trzecia kategoria

Usłyszałam kiedyś, że są dwa rodzaje właścicieli psów: ci, którzy śpią ze swoimi pupilami oraz ci, którzy się do tego nie przyznają. Ja chciałam należeć do pierwszej kategorii: marzyłam o psie, który wieczorem wskakuje do łóżka i układa się w jego nogach, aby grzać mi zmarznięte stopy. Rzecz jasna rzeczywistość jak zwykle zweryfikowała moje plany – tym razem jej każący palec objawił się pod postacią P., bo chociaż w wielu sprawach, dotyczących psa udało mi się postawić na swoim w kwestii spania w łóżku P. był nieugięty.

Nie miałam innego wyjścia, jak przystać na forsowane przez niego rozwiązanie – w końcu wszystkie pozostałe sporne kwestie rozwiązaliśmy po mojemu – jednak zaznaczyłam, że P. ma samodzielnie nauczyć T., że łóżko, na którym znajduje się pościel to zakazany ląd. Przyznaję, miałam nadzieję, że mu się nie uda.

Początkowo, kwestia nie wymagała żadnego szkolenia. T., kiedy trafiła do naszego domu była malutką, płową kulką, dla której łóżko stanowiło niemożliwy do zdobycia górski masyw. Ale, że szczeniaki rosną, jak na drożdżach sytuacja szybko uległa zmianie i T. zaczęła podejmować próby wdrapania się na szczyt – szczególnie, że właśnie tam chowałam się przed nią, kiedy chciałam przez chwilę w spokoju poczytać książkę. Z trudem powstrzymywałam się wtedy od sabotowania wysiłków P., który za wszelka cenę starał się przekonać T., że łóżko wcale nie jest tak interesujące, jak się jej wydaje. Ostatecznie, gdy pies jeszcze trochę podrósł, a łóżko znalazło się w zasięgu jednego swobodnego skoku na liście komend na stałe zadomowiło się nowe polecenie: “Złaź!”.

Przez kilka dni to magiczne słowo słyszało się w domu niemal co chwilę, jednak wkrótce konieczność używania go znacząco zmalała. T. szybko zrozumiała w czym rzecz i przestała podejmować kolejne próby inwazji na kołdrę i poduszki. Przyjęła inną taktykę, opartą na swoich największych atutach – smutnym, psim spojrzeniu i uroczym pysku – którą z powodzeniem stosuje do tej pory.

Gdy wracamy do domu po porannym spacerze T. nie jest zainteresowana tym, że w misce pojawiania się śniadanie. Nie zajmują jej zabawki. Posłanie, do którego zanosi zarówno swoje, jak i kradzione skarby również przestaje być atrakcyjne i wygodne. Wtedy bowiem przychodzi czas nie na zabawę, czy jedzenie, ale próbę sił. T. siada przy łóżku i patrzy. A właściwie PATRZY. I to naprawdę ZNACZĄCO. Tak T. daje nam do zrozumienia, że powinniśmy pościelić łóżko – natychmiast, szybciutko, bez ociągania się. Bo kiedy z zakazanego lądu znika pościel to ona staje się jego królową.

W ten sposób wszyscy, poza mną, są zadowoleni: P., bo pies korzysta z łóżka na ustalonych przez niego zasadach; T., bo to ona włada za dnia najważniejszym meblem w domu. Ja zaś płaczę wewnętrznie nad świadomością bycia właścielem trzeciej, dotychczas nieistniejącej, kategorii.

trzeciakategoria

  9 komentarzy do tekstu: „Trzecia kategoria

  1. 21 lutego 2014 at 18:27

    Pian śpi ze mną, ale tylko ze mną. I poza moim łóżkiem każdy inny mebel w domu jest niedostępny. Szczerze mówiąc wolałabym, żeby mógł wchodzić na inne meble, no ale cóż…
    Łopcio jednak jest raczej zadowolony, bo jak nas nie ma, to śpi na JEGO fotelu;)

  2. 22 lutego 2014 at 06:16

    Berek ładuje się do łóżka , gdy nikt nie patrzy, ale nam sie to nie podoba. Trafił nam sie pies brudas i to po prostu nie przejdzie 🙂

    • Pies do kwadratu
      22 lutego 2014 at 16:01

      Chyba wszystkie setery to brudasy – trudno być czyściochem, kiedy cały dzień chciałoby się spędzać z nosem przy ziemi 😉

    • 23 lutego 2014 at 13:57

      nosem, głową, czasem tyłkiem się siada w kałuży itd itd 😀

  3. 22 lutego 2014 at 10:56

    Śliczny seter !;3
    http://trendzseterem.blogspot.com/
    obserwuje.

  4. 22 lutego 2014 at 13:48

    Spanie z psem to najmilsza rzecz pod słońcem, nie wiem czy potrafiłabym całkowicie sobie tego odmówić;p Miloł na komendę "zejdź" schodzi lub kiedy mówię "na miejsce"/"do spania" udaje się na posłanie, ale oczywiście nie bez zbędnego ociągania. Ale nie nadużywam tej komendy, bo zwyczajnie lubię spać a takim grzejniczkiem:)

    • Pies do kwadratu
      22 lutego 2014 at 14:30

      Ja muszę jednak przyznać, że szybko doceniłam rozsądek P. Niestety, T. kocha wszystkie napotkane po drodze kałuże i zwały błota, w związku z czym dobry, długi spacer oznacza, że pies wraca do domu okropnie brudny. Niespecjalnie mam ochotę kąpać ją po każdym spacerze, jednocześnie nie należę do mistrzów ścielenia łóżek i pewnie bardzo złościłabym się, gdyby T. brudna po spacerze próbowała wskoczyć na łóżko. Ostatecznie, doceniam rozwiązanie jako praktycznie, choć jednocześnie żałuję.

  5. 29 kwietnia 2014 at 14:22

    Ja niestety również jestem w 3. kategorii z tego względu, że mój pies po prostu nie chce spać ze mną na łóżku. Czasem łaskawie wejdzie i zaśnie, ale po pewnym czasie schodzi i noc spędza indywidualnie. Cóż za smutek 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.