Recenzja: identyfikator SafePet

Identyfikator to chyba, obok obroży i smyczy, najbardziej przydatne akcesorium, jakie można zafundować swojemu psu. Dzięki niemu zwierzak, który oddali się od właściciela ma szansę wrócić do domu nim w ogóle zauważy, że jego ulubiony człowiek gdzieś się zawieruszył. Z tego względu staram się dbać o to, aby T. była odpowiednio oznakowana zawsze, kiedy wychodzi z domu. A że nasza dotychczasowa adresówka zrobiła się już nieco niewyraźna i wytarta od kilku tygodni funkcję “metki” mojego psa pełni identyfikator SafePet.

adresowkasafepet

Dowód osobisty?

Identyfikator SafePet został zaprojektowany na wzór dowodu osobistego – dokumentu, którego posiadaniem szczycą się pełnoletnie dwunogi. To miła koncepcja, bo przydaje wagi istnieniu zwierzęcia. W końcu tylko pełnoletni obywatele kraju mają swoje dowody osobiste, symbole dorosłości i przepustki do krainy wysoko procentowych trunków. Przyznaję uczciwie, że fakt, iż T. posiada swój dowód tożsamości mile łechce moją psiarską próżność, a także jest w pełni zgodny z moim przekonaniem, że pies jest pełnoprawnym członkiem rodziny.

W związku z taką koncepcją proces składania zamówienia jest nieco odmienny, od tego gdy przychodzi do kupowania zwykłych adresówek. Aby spersonalizować identyfikator dla swojego psa lub kota należy wejść na stronę SafePet i uzupełnić specjalny formularz, w którym trzeba umieścić zdjęcia zwierzaka, a oprócz niego takie informacje jak imię, data urodzenia, rasa, miejscowość, kolor oczu, waga, wzrost oraz ewentualne wiadomości dodatkowe, które nie są widoczne na adresówce. Jak łatwo się domyślić, konieczność podania wszystkich tych danych wynika ze specyficznego designu identyfikatora – podobne znajdziemy w ludzkim dowodzie osobistym. Niestety, wiele danych, które przydają się do identyfikacji ludzi nie ma zastosowania w przypadku zwierząt. Uważam, że waga, wzrost, czy kolor oczu zabierają na adresówce cenne miejsce, które można by przeznaczyć na inne informacje, jak choćby czip lub jego brak, a przypadku psów rasowych imię rodowodowe oraz numer tatuażu, aby w przypadku braku kontaktu z właścicielem zwierzęcia można by zadzwonić do odpowiedniego oddziału ZKwP lub hodowcy. Z tego powodu kiedy projektowałam dowód osobisty T. odpuściłam np. mierzenie i ważenie psa – zamiast tego przepisałam informacje z wzorca rasy.

formularzFirma szybko zreflektowała się, że nadmiar niepotrzebnych danych jest problemem. Dostępna jest już nowa, zmieniona wersja adresówki – projektując ją nie wpisujemy wagi, wzrostu, czy koloru oczu psa. Zamiast tego dostajemy dwie linijki wolności, w których może znaleźć się dokładnie to, czego dusza zapragnie! Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tego, jak szybko SafePet się rozwija i ewoluuje w stronę formy najbardziej pożądanej przez klientów.

Powszechny spis psowatych

SafePet to nie tylko adresówka, ale przede wszystkim stojąca za identyfikatorem usługa. Składając zamówienie kupujemy nie tylko fajnie wyglądający kawałek plastiku, lecz również wpis do ogólnopolskiej bazy danych oraz możliwość wydrukowania gotowych ogłoszeń o zginięciu psa. Te dodatkowe funkcje są dla mnie niezmiernie istotne – aby sprawdzić dane zwierzaka w bazie SafePet nie potrzeba specjalnych czytników, jak w przypadku mikroczipów – wystarczy smartfon z dostępem do Internetu, dzięki czemu skraca się czas kontaktu z właścicielem. Tak samo, jak w przypadku SafeAnimal wpis do bazy danych jest dożywotni i nie podlega żadnym opłatom abonamentowym.

Ogłoszenia to również bardzo pomocny dodatek. Nie życzę nikomu, aby kiedykolwiek się przydał, wyobrażam sobie jednak, że gdyby mój pies zaginął wolałabym nie tracić czasu na gimnastykę w programach graficznych, tylko kliknąć „drukuj” i pięć minut później rozwieszać ogłoszenia po okolicy. W tej smutnej godzinie okazują się przydatne dodatkowe dane, jakie zostały podane w formularzu zamówienia. Znajdziemy je właśnie na ogłoszeniu, dlatego warto dobrze zastanowić się nad tym, co chcemy napisać o swoim pupilu, podczas wypełniania formularza zamówienia. Gdy ulotki (niestety!) okażą się potrzebne wystarczy dodać miejsce zaginięcia psa i gotowe.

SafePet w praktyce

Jaki jest SafePet widać jak na dłoni – to oczywiste, że specyficzny design nie każdemu przypadnie do gustu, warto natomiast bliżej przyjrzeć się temu, jak adresówka sprawuje się codziennej, spacerowej praktyce.

Identyfikator wykonany jest z zalaminowanego plastiku, dzięki czemu jest niesamowicie lekki i prawie w ogóle nie hałasuje, kiedy pies jest w ruchu. Druk jest wyraźny, ostry, krawędzie liter nie “rozlewają się” tak, jak w przypadku poprzedniej adresówki, której używała T. Na razie, po kilku tygodniach użytkowania, dzielnie udaje mu się znosić codzienne spacery – a przy seterze, kochającym wodę, błoto i dzikie gonitwy w polu to wcale nie taka oczywista sprawa. Warto, jak w przypadku każdej adresówki, kółeczko, które dodaje do niej producent zamienić na trytykę (opaskę zaciskową), aby mieć pewność, że gadżet pozostanie na swoim miejscu do końca świata i jeden dzień dłużej.

zesmyczanamonecie2SafePet wydaje się być bardzo duży jest to jednak złudne wrażenie. Owszem, identyfikator w podstawowej wersji jest spory (5,4 cm x 2,9 cm), jednak nie tak gigantyczny, jak się spodziewałam oglądając zdjęcia na stronie producenta. Po prostu dobrze widać go nawet na dużym, nieźle obsypanym futrem psie. Natomiast mój początkowy lęk dotyczący tego, że najpierw będzie widać adresówkę, potem długo-długo nic, a dopiero później psa okazał zupełnie nieuzasadniony. Warto jednak wziąć pod uwagę, że jej wielkość może się okazać problematyczna w przypadku przedstawicieli ras małych lub miniaturowych. Specjalnie z myślą o nich producent niedawno wprowadził do sprzedaży identyfikator w mniejszym rozmiarze (4,1 cm x 2,4 cm).

napsiedwojkaTrudno mi dokładnie określić, jak SafePet sprawdziłby się w warunkach ekstremalnych. Na razie psa nie zgubiłam i gubić nie planuję, a T. szczęśliwie jakoś specjalnie tych zamierzeń nie utrudnia i na spacerach wcale nieźle trzyma się swoich ludzi. Mogę natomiast powiedzieć, że w życiu codziennym identyfikator spełnia swoje zadanie – daje mi poczucie, że na wszelki wypadek mój pies jest odpowiednio oznakowany, obecny w bazach danych on-line. Mam nadzieję, że to, gdyby zdarzało się jakieś nieszczęście, pomoże T. wrócić do domu.

Zalety i wady

+ wyraźny druk;
+ wodoodporność;
+ lekkość;
+ wpis do bazy danych;
+ korzystna cena;
+ brak dodatkowych opłat abonamentowych;
+ możliwość wydrukowania ogłoszeń;
+ szybki, miły kontakt z producentem;
+ firma stale ulepsza swój produkt – już dostępne są nowe wersje, które eliminują podstawowe problemy;

– nie każdemu przydanie do gustu specyficzny design;
– nie wszystkie informacje na adresówce są potrzebne;
– brak możliwości dostosowania danych widocznych na adresówce do indywidualnych potrzeb.

Dwa ostatnie punkty mają zastosowanie w przypadku wersji adresówki, którą ma T., ale są już nieaktualne – wprowadzono nową wersję identyfikatora, która eliminuje te problemy!

Tekst powstał w ramach testów produktów biorących udział w plebiscycie TOP for DOG.

  18 komentarzy do tekstu: „Recenzja: identyfikator SafePet

  1. 5 czerwca 2015 at 08:09

    O i ciekawa jestem jak z Waszym taranem poradzi sobie adresówka na przestrzeni czasu 🙂 Do mnie projekt nie przemawia, a dodatkowym mankamentem jest fakt, że jest dość duża = wydaje się podatna na wszelkie uszkodzenia. Ciekawa jestem jak Wam się sprawdzi na przestrzeni kilku miesięcy 🙂

    • Pies do kwadratu
      5 czerwca 2015 at 15:23

      Też jestem ciekawa, czy da radę w dłuższej perspektywie. Na pewno muszę w końcu ruszyć tyłek do Castoramy, czy innego Leroy, żeby kupić paczkę trytytek, bo wydaje mi się, że adresówka nie ma szans się na przykład złamać, ale T. może rozciągnąć kółeczko, na którym wisi i ją po prostu zgubić.

  2. 5 czerwca 2015 at 08:10

    Też mamy tą adresówkę, jednak mamy 'starszą' wersję, gdzie nie było informacji dodatkowych a ulica, nr domu itd. Poza tym bardzo podoba mi się ta adresówka.:)

    • Pies do kwadratu
      5 czerwca 2015 at 15:24

      Teraz jest jeszcze nowsza wersja, która pozwala na umieszczenie na adresówce w miarę dowolnych informacji. Muszę przyznać, że jestem pod wrażenie tego, jak szybko firma reaguje na potrzeby klientów!

  3. 5 czerwca 2015 at 08:39

    Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tego pomysłu. Adresówka nie spodobała mi się pod względem wielkości i ogólnie wyglądu. Zmieniłam nieco zdanie kiedy zobaczyłam T. z tym identyfikatorem na sobie, na żywo. Na zdjęciach wydaje się być ogromny, ale w rzeczywistości jest dużo mniejszy. Nadal nie planuję go kupować dla Azry, ale przynajmniej wiem, co widzą w niej używające jej osoby.

    • Pies do kwadratu
      5 czerwca 2015 at 15:30

      Teraz jest jeszcze wersja w mniejszym rozmiarze, myślę, że powinna być odpowiednia nawet dla bardzo małego pieska. Mnie też SafePet wydawał się gigantyczny, kiedy oglądałam go na zdjęciach – jak już przyszedł byłam zdziwiona, że jest taki mały. 😛

  4. 5 czerwca 2015 at 09:36

    A mi się safe pet bardzo podoba i dobrze wiedzieć, że stworzyli mniejszą wersję, bo niestety taka jak ma T. jest dla mnie sporo za duża 🙂

    • Pies do kwadratu
      5 czerwca 2015 at 15:32

      Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak szybko firma ulepsza swój produkt i odpowiada na potrzeby klientów. 🙂

  5. 5 czerwca 2015 at 11:15

    Mi się, jednak wydaje, że jest to troche za duże. T. dobrze się z tym prezentuje, ale wystarczy zamiast niej dać np. yorka i tu już sprawa się komplikuje. Według mnie mogliby to udoskonalić, bo nie wyobrażam sobie Fiony z taką formą adresówki, z jej głupawką zbyt długo chyba by się nie utrzymała.
    Dodatkowe informacje chyba nie są, aż tak isotne, pies jaki jest każdy widzi. Pisanie o kolorze oczu, wzroście i wadze chyba tak istostne nie jest, a znalazca i tak będzie osobą, która pomoże psu, bezwzględu na to czy będzie tam zwykła adresówka z numerem telefonu czy identyfikator od SafePet. Niestety bardzo mało ludzi interesuje się zagubionymi psami i nie chce sprowadzać na siebie "problemu".

    H&F

    • 5 czerwca 2015 at 11:50

      Tylko, że to ma imitować ludzki dowód osobisty, w związku z tym informacje takie jak kolor oczu, czy wzrost są zasadne 🙂 Przynajmniej ja to tak rozumiem.

    • Pies do kwadratu
      5 czerwca 2015 at 15:35

      Myślę, że mniejsza wersja spokojnie zadowoliłaby Fionę. Co zaś się tyczy zgubienia adresówki, czy też trzymania się jej na miejscu – po prostu każdą adresówkę trzeba przypinać trytytką, bo to nie identyfikatory nie wytrzymują, a dołączane do nich kółeczka.
      Parę dni temu firma wprowadziła modyfikację – zamiast koloru oczu, etc. są wolne linijki, w których można wpisać co dusza zapragnie. Strasznie mi się podoba, że tak szybko odpowiadają na potrzeby swoich klientów. 🙂

    • Pies do kwadratu
      5 czerwca 2015 at 15:36

      PS. Jakieś 2 godziny temu znalazłam psa. Już udało mi się go zwrócić właścicielom, ale był to (niestety!) jedynie wynik szczęśliwego zbiegu okoliczności. Poszłoby znacznie łatwiej, gdyby miał na sobie jakąkolwiek adresówkę.

  6. 5 czerwca 2015 at 16:41

    Ciekawa opcja i post na czasie- ze wszystkich stron atakują te psie dowody 😀
    Jednak mimo wszystko wolę mniej krzykliwe adresówki- na takiej jak na dłoni widać nie tylko moje nazwisko, ale też numer telefonu i – najgorsze – imię psa. Genialny pomysł na odczytanie i "Girowanie" w autobusie albo innym upierdliwym miejscu pełnym upierdliwych ludzi :p Dodatkowo zawsze można to oderwać od psa, chociażby za pomocą drugiego psa. Wolę jednak obroże i szelki z miejscami na dane 🙂

    • Pies do kwadratu
      5 czerwca 2015 at 16:50

      Ja jak jeszcze T. chodziła na spacery w Juliusach chciałam zamówić sobie napisy na szelki – imię psa po jednej, a numer telefonu po drugiej stronie, ale właśnie zrezygnowałam z obawy przed wołaniem psa przez obcych ludzi. Wydaje mi się, że z adresówki to jednak ciężko tak wszystko odczytać w biegu – ja w każdym razie nie jestem w stanie tego zrobić (inna sprawa, że kłania mi się wizyta i okulisty).

  7. 6 czerwca 2015 at 09:42

    Dobrze, że można zamówić mniejszy rozmiar:)

    • Pies do kwadratu
      6 czerwca 2015 at 16:39

      To prawda; fajnie, że firma tak szybko reaguje na potrzeby klientów. 🙂

  8. 10 czerwca 2015 at 12:19

    Mnie się te adresówka naprawdę poboda 🙂 Szczególnie, że można już wpisać tam indywidualne informacje, w sam raz dla mojej Luny- wiadomość o tym, że jest wysterylizowana z pewnością odstraszyłaby pseudohodowców, a informacja o silnej alergii pokarmowej i potrzebie zamawiania dla niej drogiej, specjalistycznej karmy pewnie pozostałych ludzi, którzy chcieliby zatrzymać sobie pieska 😉

    • Pies do kwadratu
      10 czerwca 2015 at 14:04

      Prawda, to niezły sposób na przyhamowanie niezdrowego zainteresowania psem. W ogóle, wypełniając formularz zamówienia miałam niezłą zagwozdkę dot. tego, co powinno się znaleźć na ogłoszeniu o zaginięciu psa – za dużo informacji niedobrze, za mało też nie rozwiązuje sprawy. Numer czipa raczej nie, imię rodowodowe – jeszcze tak, czy już nie? Dosyć to wszystko skomplikowane. 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.