Dwa psy w domu. 5 rzeczy, które mnie zaskoczyły

W ciągu ostatnich miesięcy czułam, jak czas przelewa mi się przez palce z prędkością wartkiego strumienia. Praca, dwa psy i remont skutecznie pozbawiły mnie zarówno chęci, jak i możliwości regularnego pojawiania się w Internecie. Nie oszukuję się zresztą i nie obiecuję, że regularność wróci, bo nowy członek rodziny nieustannie wysysa ze mnie wszystkie siły. Szczególnie, że staram się zajmować nim tak, żeby Gambit nie czuł się pominięty lub zaniedbany. Cóż tu dużo mówić – nie jest lekko, a więc jest dokładnie tak, jak spodziewałam się, że będzie. Chociaż, muszę przyznać, że są rzeczy, które mnie zaskoczyły.

1. Zużycie worków na kupy

Dwa psy oznaczają dwukrotnie większe wydatki – to oczywiste, w końcu potrzeba dwukrotnie więcej karmy, dwukrotnie więcej preparatów przeciwko kleszczom, dwukrotnie więcej smakołyków i badań, kiedy coś się dzieje. Decydując się na drugiego psa nie spodziewałam się niczego innego, ale muszę przyznać, że zaskoczyła mnie liczba zużywanych… Worków na kupy. Schodzi ich co najmniej trzy, jeżeli nie cztery razy tyle, co do tej pory.

Hex ma wyjątkowo twardy żołądek, a to w połączeniu z kontrowersyjnymi upodobaniami kulinarnymi daje co najmniej dwie dwójki podczas każdego spaceru. Co najmniej. Z plastikiem, kartonem, gruzem i taśmą izolacyjną… Stąd przez pierwszy miesiąc naszej znajomości byłam częstym gościem w Pepco. Obecnie bywam tam równie rzadko, co w epoce sprzed Heksa. Po prostu nauczyłam, że jeżeli chodzi o worki na kupy nie można brać mniej niż pięć opakowań.

2. Tyle kilometrów

Wiecie, dlaczego ostatnio na nic nie mam czasu? To proste. Kiedy tylko mogę, staram się chodzić z psami na osobne spacery. To bardzo ważne, zarówno z perspektywy Heksa, jak i Gambita. W przypadku Heksa zależy mi na tym, żeby sam poznawał świat i uczył się odpowiednio reagować na różne sytuacje bez polegania na wsparciu starszego brata. Z kolei w przypadku Gambita chcę, aby wciąż miał w życiu takie momenty, w których może czuć się wybitnie dobrze zaopiekowanym jedynakiem – w końcu to ja chciałam sprowadzić szczeniaka do domu, a nie on.

Wszystko to sprawia, że codziennie kręcę jakieś kosmiczne dystanse – przeciętnie na spacerach z psami robię kilkanaście tysięcy kroków. Z jednej strony, chciałabym, żeby chłopcy mogli spędzać ze mną jak najwięcej czasu jeden na jeden. Z drugiej, nie wiem, jak długo jeszcze uda mi się wytrzymać funkcjonowanie w takim systemie.

3. Dziwne pytania sąsiadów

Wygląda na to, że tradycja i kultura w Polsce pozwalają na posiadanie tylko jednego psa. Skąd o tym wiem? Ilekroć wynosząc Heksa na szybki fizjologiczny sik spotykałam kogoś z sąsiadów słyszałam pytania o to, co stało się z Gambitem. Od tych bardziej dyplomatycznych, zadanych w tonie pozornej troski: „Czy coś się stało z tym brązowym?”, po te zdecydowanie bardziej bezpośrednie i świadczące o tym, że pies powszechnie wcale nie jest uważany za członka rodziny: „Dlaczego pani oddała tego starszego?”. Wygląda na to, że dwa średniej wielkości psy w centrum miasta przebywające w jednym mieszkaniu to zdecydowanie za dużo, by mogło zmieścić się… w niektórych głowach.

Co ciekawe, nikt jeszcze nie zapytał, czy Gambit i Hex to mama i dziecko – a na to z kolei byłam psychicznie całkowicie gotowa.

4. Wyprawkowe must have to bzdura

Chociaż byłam bardzo nastawiona na kupno szczeniaka w 2020 roku to muszę przyznać, że Hex pojawił się w moim życiu trochę z zaskoczenia. To sprawiło, że nie miałam czasu na skompletowanie pięknej, spójnej kolorystycznie, instagramowej wyprawki dla szczeniaka. Hex na start dostał wór karmy, plastikowy transporter, obrożę i smycz, piszczącego misia z Konga i mnóstwo gryzaków. To wszystko. Poza tym, korzystał z rzeczy odziedziczonych po Gambicie i próbował zajmować się nielegalnym demontowaniem elementów mieszkania – ze szczególnym uwzględnieniem ścian w łazience.

Czy żałuję? Jeżeli czegokolwiek to braku fancy fotek na Instagramie. Poza tym jednak, jestem bardzo zadowolona z tej przypadkowo obranej, wyprawkowej drogi. Wszystko mi się przydało, wszystko zostało wykorzystane, nie tonę w morzu niepotrzebnych rzeczy, a to, czego mi zabrakło mogłam bez problemu dokupić na bieżąco. Hex natomiast i tak od drogiej zabawki woli pustą, plastikową butelkę.

5. Bywa trudno

Szczeniaczki są słodkie, puchate i urocze. Mimo to, czasem bardzo trudno je kochać. Przynajmniej, jeżeli tak jak Hex są niestrudzonymi, wiecznie nakręconymi, tryskającymi energią potworami, które kompletnie nie rozumieją słowa „Nie”. Gambita kochałam od strzała, zdobył moje serce dokładnie w tej samej chwili, w której mogłam pogłaskać go po raz pierwszy. Nie ukrywam, że spodziewałam się, że z Heksem będzie dokładnie tak samo i już od pierwszego dnia będziemy razem kicać po tęczy wzajemnej miłości i zrozumienia. Tymczasem, szczerze nie znosiłam Heksa przez pierwszy miesiąc, a w kolejnych tygodniach miałam do niego zaledwie neutralny stosunek. Miałam z tego powodu wyrzuty sumienia. Ogromnie mnie to martwiło. Na szczęście, teraz zaczynamy się dogadywać i jesteśmy na dobrej drodze, żeby naprawdę szczerze się polubić.

*

Przeskok z opieki nad psim jedynakiem do dzielenia swojego czasu na dwa psy to naprawdę duża zmiana. Naprawdę, nie wiem, jak to się dzieje, że niektórzy ogarniają stada liczące trzy, cztery lub nawet więcej psów – ja aktualnie czuję, że dwójka futrzastych podopiecznych to absolutne maksimum moich możliwości. I pewnie jeszcze niejedno mnie w tej nowej sytuacji zaskoczy.

A co Was najbardziej zaskoczyło w przypadku powiększenia stada? Koniecznie podzielcie się swoimi doświadczeniami, żebym wiedziała, na co jeszcze powinnam się szykować!

Photo by Dominika Dubowik

  11 komentarzy do tekstu: „Dwa psy w domu. 5 rzeczy, które mnie zaskoczyły

  1. Avatar
    Beata
    25 września 2020 at 09:01

    Drugi pies spadł na nas znienacka dzięki znajomej hodowczyni , to był niesamowity przypadek i chyba przeznaczenie. Baliśmy się konfrontacji bo pierwszy dał nam trochę popalić – nieciekawie reaguje na inne psy na spacerze i w ogóle jest dość lękowym psem. I tu chyba trafiliśmy w 10-tkę bo drugi ma mega otwarty charakter i świetnie się dopasowali. Dużo więcej kup – nie zauważyłam żeby jakoś mega więcej ale mamy duży ogród i zbieram oszczędnie – tzn kilka do jednego woreczka, mieszczą się. Na spacery próbowałam pojedynczo ale niestety wytrzymałam bardzo krótko, jakoś lubię ich mieć razem, nie mam też z reguły więcej niż 1- 1,5 na spacer więc jak to podzielę to wychodzi mi bardzo krótki dla każdego. Niestety ucierpiało przez to ładne chodzenie na smyczy – moja największa porażka bo dalej ich tego nie potrafię nauczyć… Ja miałam odwrotnie jeśli chodzi o sympatię bo drugi tak skradł nam serce że miałam wyrzuty , że nie kocham już pierwszego i mnie wkurza jego uparty charakter… Ale oczywiście obydwa uwielbiam i każdy jest bardzo inny – choc to ta sama rasa.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      25 września 2020 at 09:20

      Ja staram się dzielić spacery tak, że jednego dnia na długi spacer wychodzi jeden, a drugiego drugi, bo tak codziennie zabierać każdego na 5+km spaceru też nie dałabym rady. Ale naprawdę bardzo się staram, przede wszystkim z powodów socjalizacyjnych – na pewno chłopcy zaczną chodzić na wspólne spacery, ale dopiero za jakiś czas 🙂
      Uff, cieszę się, że nie jestem sama z tymi emocjonalnymi rozterkami, zawsze mi się wydawało, że wszyscy kochają swoje psy tak samo i to jak Hex potrafił mnie wkurzyć było dla mnie sporym, niemiłym zaskoczeniem.

      • Avatar
        5 października 2020 at 09:58

        Powiem z doświadczenia, że dzielenie spacerów – najpierw jeden a potem drugi to świetne podejście. My zazwyczaj wyprowadzaliśmy oba na raz i wiemy po kilkunastu miesiącach, że dobrze byłoby wcześniej trochę je rozdzielać. Obecnie młodszy, świata nie widzi poza starszą „siostrą”. Trochę to przeszkadza mu w socjalizacji z innymi psami. Po prostu albo nie zwraca na nie uwagi albo reaguje szczekaniem, takim wynikającym trochę ze strachu i okresu dojrzewania (ma 1,5 roku)

  2. Avatar
    Anonim
    25 września 2020 at 10:17

    Mnie zaskoczyło , ale to już w wieku późniejszym – szczeniaczkowy cieszy się specjalnymi prawami – ze dorosłe psy wcale nie musza się lubić. Mogą się akceptować, tolerować swoje towarzystwo ale wolą dzielić swoją przestrzeń pojedyńczo niż spędzać czas razem. Bardzo ciekawe i rozwijające doświadczenie dużo uczące psiej komunikacji.

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      25 września 2020 at 11:47

      Dzięki za tę obserwację, zwrócę na to uwagę! Oczywiście, mam nadzieję, że chłopcy dalej będą się lubić, kiedy Hex już dorośnie 🙂

  3. Avatar
    Mariola
    25 września 2020 at 10:18

    Jeżeli Chloe to jego siostra to ona jest przepiękna

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      25 września 2020 at 11:18

      Nie. Rodowodowo nie mają ze sobą nic wspólnego.

  4. Avatar
    5 października 2020 at 09:56

    Ciekawy blog (tak na marginesie, acz podkreślonym).
    U nas też 2 psy i moje obserwacje – myślę, że w miare obiektywne ponieważ psami głównie zajmuje się żona – są takie – poświęcilismy i poświęcamu drugiemu psu dużo czasu ale wiemu już, że nie był on spożytkowany tak dobrze jak przy pierwszym owczarku. Co to oznacza? Trochę odpuściliśmy szkolenie (takie własne). W sumie nie wiem dlaczego. Prawdopodobnie było to związane z tym, że pierwszy piesek był super posluszny, oszaleliśmy na jego punkcie i czas jemu poświęcony był na amxa dobrze spożytkowany a przy drugim…było jak przy drugim dziecku. Trochę mniej się przejmujesz, troche więcej luzu, trochę -„nauzy się od starszej siostry” U nas dodatkowo jest jeszcze kwestia tego, że drugi psiak to samiec a pierwsza była suka. Totalnie odmienne zachowania (pomijając jakieś tam indywidualności wynikające z charakteru)

    • Pies do kwadratu
      Pies do kwadratu
      5 października 2020 at 20:16

      Ja akurat ogromną wagę przykładam do szkolenia, więc mnie takie zaniedbanie nie grozi, ale to o czym piszesz rzeczywiście dość często się zdarza 😀

  5. Avatar
    Karolina
    14 października 2020 at 07:26

    U nas już były pytania czy to matka i córka(dwa samce jeden berneńczyk, drugi australijczyk-blue merle) Mam dokładnie te same odczucia w stosunku do szczeniaka, już nie mogę się doczekać jak będzie miał 2lata😂. Z moim berneńczykiem łączy mnie szczególna więź i nawet jako szczeniak mieliśmy ta nitkę, nie mówiąc o tym, że z zachowania był idealnym szczylem a teraz mam OA- czasami się czuje jakbym mówiła do ściany(np nie lub fe), śmietnik osiedlowy, architekt wnętrz😂

  6. Avatar
    Ania
    23 października 2020 at 15:29

    Ja od dawna (kilkanaście lat) miałam stado psiaków, także tymczasowych, max mieliśmy 8 z tym że w większości były to psy starsze, a absolutne minimum to było 4 więc piszę z trochę innej perspektywy 🙂 W tym roku wyprowadziłam się z domu do M2 i mam teraz tylko 2 psiaki, ale oba aktywne z którymi ćwiczę, w tym podobnie jak Ty Hexa – mam szczeniaka BC urodzonego w maju tego roku, mój pierwszy border. Całkowicie zgadzam się z pkt. 5, teraz jestem już szczęśliwie zakochana ale pierwszy miesiąc- dwa to była dla mnie masakra i też się z tym źle czułam, nie myślałam że będę się zastanawiać czy bc to na pewno rasa dla mnie bo decyzja była już od dawna przemyślana i długo czekałam na szczyla. Pamiętam, że gdy miałam pierwszego w ogóle w dorosłym życiu szczeniaka (beagle) też natychmiast byłam nim zachwycona, ale już z żadnym później (były jeszcze 3) nie było tak samo, zawsze długo się adaptuję – ja do szczeniaka, a szczeniak żeby zaczął mnie rozumieć. A z borderkiem to jak z innym szczeniakiem razy 2, przynajmniej w moim przypadku tak wyszło. I żeby nie było – wg osób z zewnątrz mam bardzo fajnego i myślącego szczeniaka :).

    Natomiast co do pkt 3 to moja interpretacja opisanej sytuacji jest zupełnie inna. Od lat sama uważam, że coraz więcej osób ma więcej niż jednego psa i sama nigdy już nie chciałabym mieć pojedynczego bo wg mnie psy to jednak zwierzęta stadne i lepiej się czują w grupie a problemy z tym mają głównie jeśli były wychowane w domu gdzie nie było drugiego psa (choć przyznaję że z jednym byłoby o wiele wygodniej). Otóż wszyscy dokoła wiedzą, że masz 2 psy i po prostu nie rozumieją, że wychodzisz tylko z jednym na raz bo to wg nich bez sensu, czyli jeśli jest tylko jeden, to temu drugiemu coś się stało, jest chory albo coś gorszego. Mnie też zawsze tak pytają, jak miałam np 5 i któregoś nie było – pytali a gdzie ten jamnik itp.

    Podziwiam Cię, że dajesz radę dzielić te spacery, bo ja tylko z rzadka robię osobne. Byłoby super, ale zwyczajnie nie dałabym rady, czasem się uda gdy mam więcej czasu, no i wiadomo na początku wzięłam urlop żeby szczeniaczka socjalizować, wtedy było dużo więcej okazji. Na treningi też biorę oba, nawet jeśli tylko jeden ćwiczy to z tym drugim porobię coś na boku a w międzyczasie czeka w aucie/kennelu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.